Tekst przedstawiony na Festiwalu Wolności - Katowice, 1-3 V 1997 r.


W obronie antyfaszyzmu

Ruch antyfaszystowski niejedno ma imię - wszyscy zgadzają się tylko co do jednego - nie lubią faszystów. Co do sposobów działania ruch jest różnorodny, tak samo różnorodny jest ideowo… Można tu znaleźć anarchistów i punków - w większości traktujących antyfaszyzm jako zło konieczne - samoobronę - skupionych głównie w RAAF-ie, ARI itp., prawicowców z Ligi Antyfaszystowskiej, lewaków z MRE, „europejczyków” z ANF-u czy legalistów z GAN-u. Nie ma jednorodnej organizacji. Dlaczego? Ano z powodów różnic ideologicznych właśnie. Każdy orze jak może, jedyną szerszą reprezentacją było/jest Ogólnopolskie Porozumienie Grup Antyfaszystowskich, które to jednak ogranicza się tylko do ewentualnego koordynowania akcji, np. 21 III czy 9 XI, prowadzenia kroniki faszystowskich wybryków etc., wydawania biuletynu i… tyle. A więc każdy atak na ruch antyfaszystowski jako całość jest bzdurą.

Faktem jest, że po wycofaniu się części anarchistów z działań antynazi w lukę tę weszli lewicowcy, m. in. trockiści z RR-P czy MRE, aktywność wykazała też „S” Socjalistyczna i inne takie grupy, chcąc zbić na antyfaszyzmie kapitał polityczny. Było to bardzo sprytne posunięcie - „koszula bliższa ciału” - dla młodzieży często większy, namacalny problem stanowią „łysi” pod klatką niż np. wysokie podatki, dla ludzi gnębionych przez „nazioli” nieważne było, kto robi demonstrację czy akcję - liczył się cel, sprzeciw wobec faszystów… Ale - powiedzmy sobie szczerze - lewacy byli, są i będą niewiele znaczącym marginesem… Od początku istnienia ruchu antyfaszystowskiego nie było żadnych podziałów ideologicznych - miał to być ruch ponad podziałami, jako że faszyzm stanowi zagrożenie dla nas wszystkich - dla wolności i swobód obywatelskich. Drogi były i są różne, każdy ma prawo wybrać co chce, zawierać sojusze taktyczne etc. I stąd np. próby wyciągnięcia kasy od Unii Europejskiej przez grupę z Wrocławia, inicjatywa zapisu w konstytucji zakazu działania partii faszystowskich (GAN) czy pomysł wprowadzenia takiej ustawy - na którym to kapitał zbić chcieli posłowie z UP i UW biorąc udział w demonstracji w rocznicę Nocy Kryształowej. Szybko sobie jednak odpuścili po tym, gdy trzy dni później ekipa RAAF-u zrobiła swoją demonstrację pod nazwą „Rozpierdolić marsz faszystów”. Całość jednak znakomicie nagłośniła w mediach fakty dotyczące ruchów szowinistycznych - wielu ludzi po raz pierwszy dowiedziało się, że w Polsce naziole zabili ok. 20 osób. A więc ci politycy posłużyli jako tuba propagandowa naszych racji…

Ja osobiście nie lubię, gdy ktoś robi z antyfaszyzmu nową ideologię czy sposób na życie, ten ruch ma jeden cel - jasno określony, droga dojścia do niego to inna sprawa, uzależniona często od uwarunkowań lokalnych… Strategiczne sojusze można zawierać z kim się chce, to wybór danych grup. Po inicjatywie jednego ośrodka nie można oceniać całości ruchu, to samo tyczy się prawicy. My jako grupa poznańska, jak i większość grup związanych z FA jesteśmy przeciwni próbom prawnych zakazów ograniczających wolność słowa dla faszystów. Takie zakazy to farsa. Ludzie sami potrafią - bez zakazów - obronić się przed naziolstwem, zresztą uważamy, że by ich głupie racje ośmieszyć, trzeba właśnie ich pokazywać ile się da - jak dziwne zwierzęta w ZOO… Lepszą bronią od zakazów jest ośmieszanie ich racji, wykpiwanie, propaganda wolnościowa czy też akcje bezpośrednie… Jesteśmy za prawną wolnością słowa - dlatego też nigdy nie poparliśmy inicjatywy GAN czy MRE. A jak nie spodoba się nam, co goście głoszą - możemy wydać swoje ulotki czy przynieść własną tubę i na miejscu prostować poronione racje zakompleksionych chłopaczków w cmentarnych ortalionach nazywających się prawdziwymi Polakami…

No pasaran!

Piotr „Piszpunt” Rachwalski

festiwal_wolnosci/w_obronie_antyfaszyzmu.txt · ostatnio zmienione: 2008/07/01 23:34 przez gigabyte