"Gazeta An Arché" nr 35 - zamknięto 26 IV 1996
Anarchizm nie jest jeden! Nawet w zaściankowym polskim światku anarchistycznym lewicowi anarchokomuniści wiodą zażarty spór z prawicowymi anarchokapitalistami, mając za tło anarchoindywidualistów negujących wszelkie formy organizacji społeczeństwa. Na Zachodzie panorama nurtów anarchistycznych jest dużo barwniejsza; przedstawiłem już w swoim czasie „trybalistów” z Alternative Green pragnących powrotu do plemienia („Homek”), „etnicznych anarchistów” spod znaku Raven's Banner ("Mat' Pariadka"), anarchistów chrześcijańskich z C.A.L.F. ("Gazeta An Arché"), a nawet anarchorasistę Mac Caldena. Dzisiaj pora na zwolenników „anarchii feudalnej”…
Anarchia wg Nietzschego
Wielu zapomina dziś, że na przełomie wieków Fryderyk Nietzsche na równi z Maxem Stirnerem inspirował anarchizm indywidualistyczny. Wszak pisał on: „Państwem zwie się najzimniejszy ze wszystkich zimnych potworów… Państwo łże we wszystkich językach dobra i zła; cokolwiek rzeknie, skłamie - a cokolwiek posiada, skradzione to jest… Zimny kłam głosi ono, i ta oto łeż pełznie z jego ust: „Ja, państwo, jestem narodem”… Łeż to! Gdzie jeszcze istnieje naród, tam nie pojmuje on państwa i nienawidzi go, jako złego spojrzenia i grzechu w obyczajach i prawach… Gdzie państwo się kończy, tam dopiero zaczyna się człowiek, który nie jest zbyteczny…”. Nietzsche nie wierzył wszakże w równość wszystkich ludzi - jego zdaniem tylko silne „arystokratyczne” jednostki mogą sprzeciwiać się państwu i uświęconym przezeń regułom społecznym. Jego „anarchia” zarezerwowana była dla nielicznych.
Do Nietzschego i Stirnera nawiązało wielu - Francois Richard w swej książce L'anarchisme de droite dans la litterature contemporaine (Presses Universitaires de France, 1988) wymienia jako „anarchistów prawicy” takie nazwiska ze świata francuskiej kultury jak Jean Anouilh, Marcel Ayme, Georges Bernanos, Leon Bloy, Roger Nimier, Louis Pauwels czy Louis-Ferdinand Celine. Na temat tego ostatniego - zajadłego antysemity sądzonego za kolaborację z III Rzeszą - napisał Jan Tomkowski w swojej „Literaturze powszechnej” co następuje: „Celine głosi ideę totalnego buntu (jego obiektem staje się tradycyjny szereg wartości: państwo, religia, moralność). Nie wierzy w suwerenność jednostki ani możliwość porozumienia między ludźmi. Dostrzega panującą wszędzie nienawiść, wrogość, okrucieństwo. Życie jest dla niego przybliżaniem się do śmierci („Wszędzie śmierdzi zgnilizną”), sprowadzony do wymiaru biologicznego człowiek okazuje się… układem pokarmowym”.
Przede wszystkim jednak na wspomnienie zasługuje tu znany niemiecki pisarz „rewolucyjno-konserwatywny” Ernst Jünger, który w swych powieściach (takich jak np. Eumeswil) zrekonstruował postawę „prawicowego anarchisty” - Anarchy. Oto on, przeciwstawiony anarchiście: „Anarchista buntuje się przeciw „niesprawiedliwości” współczesnego świata, przeciw „nędzy”, „wyzyskowi”, „zniewoleniu”… Anarcha buntuje się natomiast przeciw całemu światu, całemu systemowi współczesnej cywilizacji. Anarcha ma odwagę powiedzieć „nie” wszystkim normom, zasadom i wartościom, w które wierzy zdegenerowana ludzkość. Anarcha odrzuca z pogardą „prawa człowieka”, „wolność”, „demokrację”, „pokój”, „humanizm”, „miłość”, „tolerancję”. „braterstwo”, „równość” i wszystkie inne fetysze i magiczne zaklęcia naszych czasów. Anarcha nie chce nikogo przekonywać, nie chce nikogo prowadzić ani porywać do walki… Anarcha jest samotnikiem, jest samotnym myśliwym wędrującym po bezdrożach chaosu, Anarcha to samotny wilk - nie potrzebuje wyznawców, obca jest mu i wstrętna mentalność stada. Anarcha nie chce niczego ulepszać ani tworzyć nowych światów. Dla Anarchy wartość ma tylko jego bunt - bunt będący wyrazem jego najgłębszej istoty, Anarcha pragnie tylko niszczyć murszejący porządek rzeczy, pragnie przyspieszyć procesy upadku, chce aby ostateczna pożoga ogarnęła świat, by wreszcie ponad zgliszczami mógł powiać mroźny podmuch Nieznanego…”.
Czy tą asocjalną filozofię totalnego indywidualizmu można przenieść na grunt życia społecznego? Na Nietzschego powoływali się zarówno anarchiści jak i faszyści, wydaje się jednak, że utożsamić się on mógłby jedynie z takim ruchem jak Aristos Society (Towarzystwo Najlepszych). Ideolog tego stowarzyszenia Rudolph Carlyle Evans w swej książce The Resurrection Of Aristocracy stapia w jedno różne wątki prawicowej i lewicowej krytyki naszego bezosobowego, zatomizowanego, materialistycznego, biurokratycznego, konsumpcyjnego, dewastującego przyrodę społeczeństwa masowego (w swej książce powołuje się m. in. na Murraya Bookchina, Ericha Fromma, Ernesta Mandela, Marcuse'a, Marksa, Milla, Schumachera, Schumpetera i de Tocqueville'a). Zgadza się on z ideologami postindustrialnych utopii, że człowiek Zachodu przez stulecia walczył z przyrodą i swą własną naturą, ale odrzuca ich pacyfizm i egalitaryzm, wyszydza demokrację, humanizm, poszanowanie praw. Dla Evansa droga wyjścia jest drogą wstecz - ku niezakłóconemu panowaniu dumnej, wojowniczej arystokracji nad poddanym chłopstwem. Panująca mniejszość wypełnia swe przeznaczenie dominacji, a masy otrzymują to, czego naprawdę chcą” wyzwolenie od wolności. Jego zdaniem większość ludzi byłaby szczęśliwa uprawiając pole dla zdobycia skromnej, ale wystarczającej strawy i mogąc chełpić się zasługami swych panów; proste kulty natury dawałyby proste odpowiedzi na ich proste pytania o sens życia.
Ta mieszanina antykapitalizmu, antysocjalizmu, seksizmu i panegiryków ku czci silnych a gwałtownych ludzi czynu zbliża Resurrection… do faszyzmu. Z drugiej jednak strony Evans odrzuca wszelki rasizm i nacjonalizm; w jego wizji narody jako społeczności językowo-kulturowe wprawdzie nie zanikają, ale nie będą już organizowane przez władzę centralną. Miejsce państw mają zająć luźne zlepki lordowskich posiadłości, nieustannie zmagających się o władzę i chwałę, i zawsze gotowych połączyć się przeciwko temu, który wyrósł za bardzo. Wstręt Evansa budzą też wszelakie formy sterowanej przez państwo mobilizacji mas takie jak faszyzm czy komunizm. Wyobraża sobie społeczeństwo rolnicze, o stabilnej populacji i minimalnym handlu, oparte na prostych technologiach, zestrojone z przyrodą. „Społeczeństwo ekologiczne” ma stanowić materialną bazę dla politycznej struktury feudalizmu.
Mianem „anarchonietzscheańskiego” nazywany jest też hiszpański Front Autonomiczny (Frente Autonomo), założony w 1991 r. przez działaczy zdelegalizowanych rok wcześniej Baz Autonomicznych (Bases Autonomas). FRAT nie posiada rozwiniętej ideologii; trudno tu oddzielić kpinę i prowokację od istoty „fratowskiego” światopoglądu. Pisma BB.AA i FRAT („Barricadas”, „A Por Ellos!”, „La Peste Negra”, „Lobos Negros”, „La Estaca”, „Tribuna Diasente”, komiks „Czarne Szczury z Madrytu”) są nihilistyczne, zaczepne, pełne bluźnierstw i szyderstwa. Oto przykład niepowtarzalnego stylu „fratystów” - fragmenty ich deklaracji ideowej:
„FRAT jest mistycznym dyskursem, więzią wspólnotową, antynomią rozumu.
FRAT twierdzi, że człowiek posiada na własność jedynie swoje sny.
FRAT twierdzi, że równość prowadzi do moralności stada.
FRAT twierdzi, że ten, kto boi się cierpienia, już cierpi ze strachu.
FRAT stwierdza, że silny jest silniejszy, kiedy jest samotny.
FRAT nie rozwiązuje problemów, lecz je stwarza.
FRAT pojmuje świat jako konflikt bez początku i końca.
FRAT twierdzi, że sprawiedliwość na ziemi jest utopią lękliwych, a miłosierdzie wybiegiem słabych.
FRAT podziwia przegranych, wielkich pokonanych historii, którzy etycznie i estetycznie zawsze pozostaną zwycięzcami.
FRAT wierzy, że miecz stanowi najkrótszą drogę pomiędzy dwoma sercami.
FRAT odrzuca wszelki indywidualizm nacjonalistyczny.
FRAT to Imperium.
FRAT oczekuje z uśmiechem i ironią nieuchronnego końca świata…”.
Jarosław T.