"Gazeta An Arché" nr 51 - zamknięto 24 IV 1998
Anarchiści kolportują papierowe ulotki
Jak i w wielu innych miastach, w Zielonej Górze tamtejsi aktywiści (także anarchiści) regularnie oplakatowują swą miejscowość afiszami przeciwko McDonald's itp. Nie poprzestają jednak na tym, ale i niszczą bądź obrzucają farbą reklamy, szczególnie wielką Coca-Colę ustawioną obok baru McDonald's. Wspominała o tym parokrotnie miejscowa „Gazeta Lubuska”, wiadome firmy żaliły się na straty finansowe, policja poszukiwała sprawców; można by powiedzieć, że normalka. Niedawno jednak we wspomnianej wcześniej gazecie ukazał się spory artykuł na ten temat, debilnie zatytułowany „Czkawka anarchisty”. O inteligencji (a właściwie jej braku) autora dużo mówi fragment, w którym można przeczytać, iż anarchiści na murach miasta rozwieszają papierowe ulotki (monarchiści pewnie używają plastikowych). Na tym jednak nie koniec; z całego tekstu wynikało, że celem anarchistów jest walka z McDonald'sem i innymi „gastronomicznymi” firmami, jednak to też można by jeszcze uznać za normę w oficjalnej prasie.
Zupełnym jednak szokiem dla zielonogórzan była informacja, iż to wszystko trafiło do winnego grodu ze Szprotawy, „centrum anarchistycznego” (ubodło to co niektórych zielonogórskich „kombatantów”). Nie mniej zdziwiony byłem ja, który jeszcze do niedawna mieszkałem w Szprotawie, a nigdy nie widziałem tam plakatów wymierzonych w Coca-Colę itp., ani nie spotkałem zdeklarowanych anarchistów (może działają w podziemiu?). Podobno nawet w radiu zaczęto mówić o Szprotawie jako centrum anarchistycznym… Zaintrygowany tym wszystkim zacząłem wykorzystywać znajomości, by dowiedzieć się czegoś więcej. I tu mega szok: facet piszący artykuł kontaktował się z zielonogórską policją, a ta jako sprawcę podała mu Anioła ze Szprotawy (ale bez pełnych danych typu nazwisko i adres), czyli mnie! Trochę mnie to przeraziło, gdyż policja już raz próbowała mnie wrobić w pewną sprawę, uciekając się nawet do fałszowania zeznań (vide "GAA" nr 47). A o preteksty bardzo łatwo: jestem zdeklarowanym anarchistą, wydałem pocztówkę przeciwko Coca-Coli z podpisem „Federacja Anarchistyczna”, no i w końcu często bywam w Zielonej Górze (mam tam teściów).
Tak się składa, że wydałem pocztówki benefitowe dla ABC/ACK, w związku z czym ironizuję, iż był to bardzo dobry pomysł, bo jeśli rzeczywiście policja zacznie się mnie czepiać, to nie będę miał problemu z funduszami na wybronienie się z tej historii.
Anioł