"Gazeta An Arché" nr 35 - zamknięto 26 IV 1996
Anty=faszyzm
Dość błaha i nieistotna w gruncie rzeczy sprawa stała się wielką sensacją, wokół której wszyscy latają niczym pacjent, któremu zaaplikowano fenactil, a który nie wie, gdzie jest kibel. Chodzi o demonstrację skinheadów w Oświęcimiu, wokół której media i rząd rozpętały wręcz histerię - demonstracja była legalna, odbyła się spokojnie, więc ze strony prawnej wszystko jest ok, o cóż więc chodzi - cóż, każdy „temat zastępczy” jest dobry, aby odciągnąć uwagę i aktywność społeczną od prawdziwie istotnych spraw (będziemy pasjonować się tą bzdurą i nawet nie zauważymy, jak rząd wciśnie nam np. reformę ZUS-u polegającą li tylko na zwiększeniu obciążeń podatkowych czy ograniczenie prawa do strajku - lokaut). A przede wszystkim dzięki tej całej sprawie rząd ma wygodny pretekst do ograniczenia praw człowieka w naszym kraju. Min. Miller zapowiedział już zmiany prawa o zgromadzeniach i stowarzyszeniach, ograniczające wolność zrzeszania się. I, jak uczy nas historia, zmiany te nie uderzą tylko w ugrupowania faszystowskie czy faszyzujące, ale we wszelkie grupy radykalne, antysystemowe. To, że bandytyzm (nie tylko ten z „ideologiczną nadbudową”, ale wszelki) winien być zwalczany to już zupełnie inna historia, tylko że ograniczanie praw człowieka naprawdę nie jest na to skuteczną metodą. Tylko, że, jak odnoszę wrażenie, bandytyzm (nazistowski) o wiele mniej obchodzi zarówno media - rząd, jak i rozmaitych niedowarzonych antyfaszystowskich „strażników rewolucji” 1) (tak samo często nietolerancyjnych jak ci, których zwalczają) - kiedy nazi dokonali bandyckiego napadu na skłot w Poznaniu, jakoś nikogo z tych gęgaczy za bardzo to nie obeszło… Smutne, ale logiczne - bezkarny bandytyzm to wygodny, skwapliwie wykorzystywany przez każdy rząd, pretekst do rozszerzania zakresu kontroli nad społeczeństwem. To tak, jak z zakazem picia alkoholu w miejscach publicznych - najpierw nie egzekwuje się prawa wobec grup pijanych gówniarzy, którzy wieczorami wrzeszczą, zaczepiają i biją (i zastraszone społeczeństwo „domaga się zaostrzenia prawa”), a następnie nie mogę sobie na ławce spokojnie wypić butelki piwa 2).
Ktoś, kto sądzi, że za pomocą paragrafów i zakazów (= więcej rządu-więcej kontroli-więcej biurokracji = pogrążaniu społeczeństwa w bierności - bo po co mam być aktywny, jeżeli jest potężny rząd, który wszystko załatwi) można rozwiązać jakikolwiek problem, jest człowiekiem o mentalności (PRL-owskiego) urzędnika - proponuję zadekretować również likwidację zimy, co po tegorocznych mrozach społeczeństwo przyjmie zapewne z ogromnym entuzjazmem. Idioci 3) (uważający się za „alternatywę” czy „anarchistów”) domagający się tego (w swym duchu faszystowskiego) zakazu powinni zastanowić się, jakie będą jego skutki. Wszystkie te osoby i organizacje istnieć i działać będą nadal - tyle, że w podziemiu, co w oczach wielu małolatów doda im jeszcze atrakcyjności, ba, zyskają wręcz aureole męczenników. Dodatkowo fakt nielegalności doprowadzi do szybkiej radykalizacji tych ugrupowań 4) - bo skoro i tak już mogę trafić do pudła, to mogę posunąć się krok dalej i podpalić schronisko dla azylantów czy rzucić bombę - i w krótkim czasie będziemy mieć skrajnie prawicowy terroryzm. (I jego skutki - totalitarną kontrolę tajnej policji).
Ale nic to - Grupa Anty-Nazistowska i Polska Unia Studentów Żydowskich domagają się od parlamentu w konstytucji zakazu „propagowania treści o charakterze nazistowskim i rasistowskim”. „Treści o charakterze nazistowskim i rasistowskim” to sformułowanie co najmniej tak samo nieprecyzyjne jak „wartości chrześcijańskie” i decydować o tym będzie jakiś urzędnik, po prostu władza podciągająca pod to, co tylko będzie sobie życzyła.
„Najlepszy rząd to taki, który najmniej rządzi” - tak i najlepsza konstytucja jest jak najkrótsza i winna być zapisem nienaruszalnych praw jednostki ludzkiej (osobiście cieszyłbym się z konstytucji ograniczonej do zdania „godność i prawa człowieka są nienaruszalne” - może by podomagać się od parlamentu takiego zapisu w konstytucji?).
Grand Illuminatus
X. Piotr Czarodziej P. R.