"Gazeta An Arché" nr 54 - zamknięto 7 XI 1998


I nikomu nie wolno się z tego śmiać

„Swoboda wypowiedzi nie może być wykorzystywana do ośmieszania i wyszydzania ludzi” - stwierdził p. prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, komentując decyzję swej organizacji o opłaceniu adwokata p. Samuelowi Fosso, domagającemu się 100 tysięcy złotych odszkodowania od wydawcy pisma „Dobry Humor”. Pismo to wydało numer z dowcipami o Murzynach, a pan Fosso jako czarnoskóry poczuł się tym obrażony.

Muszę przyznać, że takie stwierdzenie w ustach osoby reprezentującej organizację broniącą jakoby praw człowieka budzi moje zdumienie. Spodziewałem się raczej, że Fundacja Helsińska opowie się raczej po stronie wydawcy, broniąc wolności słowa. Tymczasem okazało się, że jej przedstawiciel nie tylko nie widzi nic złego w ukaraniu kogoś za wypowiedź, która się komuś innemu nie podoba, ale najwidoczniej uznaje to za działalność w obronie tego, co uważa za prawa człowieka. Z wypowiedzi p. Rzeplińskiego można wysnuć wniosek, że ponad wolnością wypowiedzi stoi dlań jakieś prawo do bycia nieośmieszanym i niewyszydzanym. Nie wolno nikogo ośmieszać, nawet jeśli robi się to w sposób pośredni, kpiąc sobie nie z konkretnych ludzi, ale z pewnych grup osób, takich jak właśnie np. Murzyni.

W świetle tej wypowiedzi prawie każdy dowcip staje się czymś godzącym w „prawa człowieka”, zaś jego ściganie czymś usprawiedliwionym i słusznym. Dowcipy o Murzynach ośmieszają Murzynów; dowcipy o Polaku, Niemcu i Ruskim - Niemców i Ruskich (choć czasem i Polaków); dowcipy o policjantach - policjantów; dowcipy o księżach - księży; dowcipy o blondynkach - blondynki; dowcipy o teściowych - teściowe… I tak dalej. A ponieważ nie wolno nikogo ośmieszać, to każdy rozpowszechniający takie dowcipy powinien zostać ukarany zapłaceniem odpowiedniego odszkodowania każdej z osób, która poczuje się ośmieszona. Ciekawe, czy Fundacja Helsińska planuje masowe wytaczanie procesów amatorskim i profesjonalnym opowiadaczom kawałów?

Domaganie się odszkodowania za ośmieszenie jest w gruncie rzeczy domaganiem się odszkodowania za utratę dobrego samopoczucia. A jeśli uznać, że przysługuje odszkodowanie za utratę dobrego samopoczucia spowodowanego ośmieszeniem, to dlaczego nie uznać, że przysługuje odszkodowanie za utratę dobrego samopoczucia np. kibica przygnębionego i urażonego w swej narodowej dumie porażką reprezentacji piłkarskiej? Albo utratę dobrego samopoczucia rodziców, których dziecko zawarło małżeństwo z osobą z „nieodpowiedniej sfery”, nie mówiąc już o życiu na „kocią łapę” czy urodzeniu nieślubnego dziecka? Dlaczego nie przyznać odszkodowania komuś, kogo kłuje w oczy bogactwo sąsiada i nie może z tego powodu - jak twierdzi - spokojnie żyć?

Zaakceptowanie takich roszczeń oznacza koniec wolności słowa, a także wolności jednostki w ogóle. Dosłownie każda wypowiedź czy zachowanie może być zaskarżone jako „ośmieszające”, „obraźliwe”, „naruszające uczucia” i tak dalej, a każda decyzja w takiej sprawie z konieczności musi być arbitralna i oparta na subiektywnym odczuciu wartości owego utraconego dobrego samopoczucia w oczach wydającego decyzję sędziego. Nie ma tu bowiem obiektywnej metody wyceny. Wobec tego wszystko, co się powie, opublikuje lub zrobi zagrożone jest potencjalną karą, choćby i w postaci odszkodowania.

Trzeba jasno powiedzieć: p. Rzepliński i jego organizacja nie bronią tu tradycyjnie rozumianych praw człowieka, ale „prawa” jednych do agresywnego wtrącania się w życie drugich. Poproszona o skomentowanie inicjatywy p. Fosso i Fundacji Joanna Weschler, przedstawicielka międzynarodowej organizacji obrony praw człowieka, Human Rights Watch, wyraziła swój niepokój: „Gdy zaczniemy ścigać bądź skazywać kogoś za to, co powiedział, napisał czy wydał, może to podziałać źle na wolność słowa”.

I nikomu nie wolno się z tego śmiać.

Jacek Sierpiński

gazeta_an_arche/i_nikomu_nie_wolno_sie_z_tego_smiac.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:49 (edycja zewnętrzna)