"Gazeta An Arché" nr 58 - zamknięto 30 VI 1999


Jan Paweł II w Polsce

Z pewnością wiele osób zdziwi się, iż artykuł na temat najwyższego dostojnika instytucji Kościoła Katolickiego piszę właśnie ja. Tak się jednak składa, że czuję się zobowiązany do napisania tego tekstu, ponieważ różnego rodzaju media ukazują oblicze wizyty papieża tylko z jednej strony. Nie mam zamiaru miotać tutaj jakiś obelg pod adresem Jana Pawła II, czy Kościoła (pomimo tego, że nie utożsamiam się z chrześcijaństwem, a nawet jestem mu przeciwny), tylko ukazać prawdę, w jaki sposób wszelakiego rodzaju politykierzy-sprzedawczykowie, czy karierowicze wypływają na wierzch przy okazji tej uroczystości. Nie chcę mieć nic wspólnego z jakimiś teoryjkami, itp. lub uprawiać demagogii politycznej, tylko po prostu piszę o tym, co udało mi się zaobserwować. Sądzę również, że dopiero teraz jestem odpowiedzialny na tyle, by móc napisać taki artykuł.

No, ale do rzeczy.

Jak powszechnie wiadomo, Jan Paweł II, sprawujący funkcję papieża jest pierwszym Polakiem (a kto wie, czy nie jedynym) w historii, który objął ten urząd. Papież znany jest w świecie jako ten, który propaguje Biblię wśród osób wyznających różną od katolickiej religię (jest pierwszym z papieży który odprawia msze w kościołach tzw. innowierców), ale jest to jedna strona jego oblicza. Ja przyglądam mu się bardziej jako człowiekowi wszechstronnie wykształconemu i oczytanemu oraz jako uzdolnionemu politykowi (być może nawet jednemu z najbardziej wybitnych w naszym stuleciu) - i za to go cenię, pomimo tego że również on nie jest święty i bezgrzeszny, gdyż jest po prostu człowiekiem, tak jak każdy z nas.

Należy wziąć dodatkowo pod uwagę to, co Karol Wojtyła uczynił dla Polski, gdyż okazał się być wielkim patriotą. Zrobił on wiele i zasłużył się dla kraju oraz narodu, np. Europa zainteresowała się Polską (co prawda wtedy jeszcze „ludową”) i to przyczyniło się w jakimś stopniu do pomocy udzielanej opozycjonistom (których większość zaprzedała jednakże swoje ideały po roku 1989), jak również do popularyzacji polskiej kultury na świecie.

Tyle pokrótce, a teraz wracam do tematu mojej wypowiedzi.

W czerwcu '99 mamy okazję gościć tego dostojnika w Polsce. Ze względu na dawny zamach na Jana Pawła II zorganizowano rozbudowaną i sprawnie działającą ochronę, aby nie stała się papieżowi żadna krzywda w kraju, skąd pochodzi. Uważam, że to jest właściwe posunięcie, nie tylko z punktu widzenia człowieka, ale również z punktu widzenia dyplomatycznego, ponieważ w RP namnożyło się ostatnimi czasy masę lewackich (czy to jawnych czy podziemnych) podejrzanych ugrupowań, więc czystą głupotą byłoby nie zorganizować takiej osobistości jak Karol Wojtyła należytej obstawy. Poza tym ewentualny zamach na życie głowy Kościoła znacząco pogorszyłby sytuację Polski i spowodowałby równocześnie umocnienie się nielegalnie działających lewicowych bądź lewicujących szajek oraz (prawdopodobnie) wzrost przestępczości.

Krótko mówiąc - pochwalam takie zaplanowanie wizyty Karola Wojtyły w Polsce, które nie naraża go na utratę zdrowia lub życia, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę jego sędziwy wiek i liczne choroby, na które cierpi.

Każdy kij ma jednak dwa końce i w dalszej części tego tekstu postaram się opisać sprawy istotne dla każdego normalnego człowieka. Chodzi o to, że na wizycie papieża robią karierę (albo zbijają kasę) najzwyczajniejsi w świecie oszuści. Przy takim bezrobociu, inflacji i biurokracji, jaką mamy u nas powołano dodatkowo tzw. Sztab Kryzysowy, gdzie zatrudniono jeszcze więcej urzędniczyn. Zrobiono to dosłownie w ostatniej chwili - a przecież czasu na przygotowanie się do przyjazdu papieża było sporo. Nie muszę dodawać, że za tę armię urzędasów, którzy nie odgrywają właściwie żadnej roli (oprócz napychania sobie kieszeni) każdy uczciwie pracujący człowiek płaci coraz wyższe podatki.

Po drugie (co jest o wiele ważniejsze) doszło do różnego rodzaju paranoicznych posunięć dokonanych przez rząd, rady miast, etc. Na przykład w województwie mazowieckim zabroniono posiadania przy sobie jakichkolwiek noży (no, tak - pewnie niedouczeni, zadufani w sobie radni sądzą, że tutaj każdy tylko dybie na życie Jana Pawła), przewozu na terenie województwa chemikaliów wszelkiej maści (nie można mieć przy sobie nawet puszki z farbą), a także dopuszczono się różnego rodzaju nadużyć (typu zabieranie samochodów na parkingi poza Warszawą, bez uprzedniego powiadomienia ich właścicieli).

Oczywiste jest, że wizyta papieża musi być odpowiednio przygotowana, chroniona, itp. - ale tutaj przekraczane są jakiekolwiek granice zdrowego rozsądku!

Co z tego, że podczas wizyty Ojca Świętego na Mazowszu zakazano sprzedaży alkoholu w ogóle? Wygląda na to, że całe społeczeństwo tylko czekało na moment jego przyjazdu, żeby się zapić?!

Jest to nonsens sam w sobie, a w rzeczywistości na takich zakazach tracą uczciwi handlowcy i zyskują mafie, nielegalne rozlewnie i meliny - one bowiem nie przejmują się nakazami organów państwowych, gdyż działają niezgodnie z prawem. Czyżby rządzący (obojętnie jakie ugrupowania reprezentują) trzymali stronę gangów, które z pewnością nie płacą im np. podatków, tak jak praworządni obywatele? A może to mafia (zamiast rzetelnych polityków) rządzi Polską?!

Kolejne zagadnienie, jakie poruszę łączy się z nadużywaniem symboli narodowych oraz religijnych (tzn. chrześcijańskich) podczas wizyty Jana Pawła II. Jasna sprawa, że dla wielu Polaków przyjazd takiego dostojnika jest wielkim wydarzeniem, które będą pamiętać całe życie i później opowiadać je swoim dzieciom i wnukom. Oczywiście dla wielu mieszkańców naszego kraju ta wizyta stanowi również ważne przeżycie duchowe (rzecz jasna chodzi o katolików), gdyż prawdopodobnie papież po raz ostatni odwiedza ojczystą ziemię (co nawet on sam stwierdził ze smutkiem w jednym ze swoich przemówień) i trzeba zadbać o to, by jak najmilej wspominał pobyt w kraju.

Istnieje jednakże bardzo ważna sprawa nadużyć i robienia „szopek” (ze stadem rozmodlonych babć i dziadków w rolach głównych) z tej okazji. Jak co poniektórzy pamiętają, za komuny nie można było cieszyć się z okazji przyjazdu papieża - co nie oznacza jednak przeginania w drugą stronę i uciechy z tego powodu bez zastanowienia się nawet na chwilę, w czyim interesie leży takie, a nie inne zachowanie całego społeczeństwa, całego narodu.

Teraz nadchodzi czas, aby czytelnik usłyszał gorzką prawdę: na nastrojach ludzi grają cwani karierowicze. W związku z wizytą Karola Wojtyły zależy na takim a nie innym zachowaniu głównie wszelkiego rodzaju mitomanom, wydrwigroszom i sprzedawczykom. Oni będą mogli potem na zachodzie pokazać, jaki tutaj jest „dostatek” oraz „dobrobyt”, skoro ludzie się tak cieszą, jak również że „wszystko w Polsce gra”. Chodzi również o to, aby oszukać samego Jana Pawła II, ukazując mu mitologiczny i nierealny obraz Polski, która w rzeczywistości nie jest krajem wolnym.

Wadą narodową Polaków natomiast jest nadmierne kierowanie się uczuciami, np. zwracanie uwagi na same hasła, a nie na to kto je głosi (nawet najszlachetniejsze hasła są obecnie, o zgrozo, wykorzystywane do niecnych celów)! Polacy są również zbyt nietolerancyjni dla siebie nawzajem, natomiast częstokroć tolerują czy wręcz popierają jednostki obce, nierzadko wrogie interesowi polskiemu - a takich się ostatnio namnożyło w instytucjach państwowych i nie tylko. Polacy są również bardzo często bierni w chwili, gdy potrzebne jest działanie.

Przy okazji wizyty papieża w naszym kraju został zaostrzony rygor (gorzej niż za komuny) oraz środki przymusu, co kłóci się z pokazywaną na zachodzie (przez polityków oraz tzw. „autorytety moralne”), mitologiczną i czysto teoretyczną wizją swobód obywatelskich, czy rzekomym „upadkiem” komuny po '89 roku. Tak więc pozostaje samemu czytelnikowi odpowiedzieć na pytanie: czy politycy, którzy przyczynili się do „zlikwidowania” komunizmu lub „poszerzenia” swobody każdego obywatela i „popierający” (rzekomo) papieża oraz interes narodowy Polaków są rzeczywiście tym, za kogo się podają? Oczywistym jest fakt, że polityka to kłamstwo w swojej istocie (każdy polityk kłamie - co nie oznacza „apolityczności”, tylko popieranie tych, którzy kłamią mniej i nie są wrodzy wobec Polski i Polaków), lecz „nowy ład” promowany przez ekipę, która teraz rządzi stanowi przykład zakonspirowanego totalitaryzmu, być może jeszcze gorszego od faszyzmu, nazizmu, komunizmu i lewactwa razem wziętych. 50 lat temu wtrącano co prawda do więzień „za przekonania”, lecz w obecnych czasach nie jest wcale lepiej, gdyż niewygodnym „nieposłusznym obywatelom” zamyka się usta za pomocą cenzury, czy bezpodstawnych oskarżeń (najczęściej posądzenia o „faszyzm” - to w końcu taki modny chwyt wszelkiej maści cwaniaczków i on skutkuje w Polsce właściwie zawsze), albo po prostu zastrasza się.

Dlaczego napisałem ten artykuł? Chciałem tutaj ukazać, w jaki sposób przy każdej nadarzającej się okazji są w Polsce pogwałcane podstawowe swobody obywatelskie, czyli wolność jednostki. Nie można zatem powiedzieć, że jesteśmy wolnym (oraz wykształconym i mądrym - a przez to silnym) narodem, gdyż do tego jeszcze dużo nam brakuje i minie wiele czasu zanim kolejne pokolenia zrozumieją pewne istotne rzeczy. Do nas należy jednak, zamiast wprowadzania kolejnych nakazów, zakazów, czy ustaw, nauka młodych, inteligentnych ludzi, wskazywanie im właściwych i prawych oraz uczciwych dróg życiowych. To od nas i naszych potomków zależy bowiem, czy będziemy mieszkać w Rzeczypospolitej Kolesiów lub w III Rzeszy Europejskiej, rządzonej przez słabych, zniewieściałych lizusów i stado łgarzy, czy też w prawdziwie wolnej Rzeczypospolitej, rządzonej przez odpowiedzialnych, wykształconych, rzetelnych fachowców i uczciwych inteligentów.

Adam Pawłowski

P. S.

Polecam lekturę książki Kontrrewolucja Młodych Romana Giertycha.

gazeta_an_arche/jan_pawel_ii_w_polsce.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/30 00:41 przez gigabyte