"Gazeta An Arché" nr 56 - zamknięto 14 II 1999
Kupujcie domowy żur
W wielu miastach na Śląsku można jeszcze kupić robiony domowym sposobem żur, w butelkach po wódce. Ten butelkowy żur jest o niebo lepszy (świeższy) niż ten w nylonbojtlach, nie mówiąc już o świństwach w proszku produkowanych przez Knorra-Potworra, czy inne gówniane korporacje. Jest on właściwie nielegalny - znajduje się poza kontrolą państwa tak podatkową, jak i sanitarną (gdyby wierzyć fanatycznym funkcjonariuszkom SANEPID-u i jego absurdalnym normom to powinienem już dawno nie żyć) nie zdziwię się więc gdy nasza dzielna policja przeprowadzi po akcji „Obcy”, równie heroiczną akcję „Żur”. Regularnie robi coś takiego straż miejska, tępiąca wszystkich handlarzy nie uiszczających haraczu gangsterom z wydziału handlu).
„Handlarze żuru” robią rzecz bardzo ważną i antypaństwową. Działają poza rządową kontrolą i udowadniają, że człowiek jeżeli tylko dać mu do tego przestrzeń, nie potrzebuje pomocy społecznej, by sobie poradzić a ci którzy po nią wyciągają ręce są złodziejami niewiele lepszymi od urzędników, studentów i całej reszty pasożytów utrzymywanych z naszych podatków.
To samo odnosi się do np. coraz częściej pracujących dzieci czy handlujących węglem z bieda-szybów. Dla marksistów to rzecz jasna dowody na kryzys, nędzę i okrucieństwo kapitalizmu, dla mnie jednak jest to przejaw naturalnej skłonności ludzkiego ducha do niezależności i tego, że zadekretowana pomoc społeczna przynosi więcej szkody niż pożytku i w warunkach wolnego rynku jest zbędna.
X.Piotr Czarodziej P.R.
Grand Illuminatus
S.Ś.C