"Gazeta An Arché" nr 49 - zamknięto 8 I 1998
Manifest do punków
(o ile tacy w ogóle czytają to pismo…)
Saluto, palanty!
Miłe powitanko, nie? Myślę, że zupełnie godne was, drogie osóbki związane z punkiem! Jeszcze jedna uwaga, bo ktoś na pewno napisze polemikę do tego tekstu - nie jestem żadnym ekspertem od sceny, geniuszem, czy pępkiem świata i się za takiego nie uważam! A właściwie to co z wami: nosicie kolorowe iroki, glany, starą i zasłużoną papę, obowiązkowo wlewacie w siebie jabole (wspomagając tym monopol państwowy, rzecz jasna…), na demówkach drzecie japy, aż uszy bolą i… no, właśnie - i co? Jeszcze jedno - większość z was nosi taki seryjny znaczek @ - to świadczy przecież o autentyczności waszej osoby! Co dalej robicie, poza szukaniem „dyma”, rozwalaniem koncertów, czad-giełd i innych? Gdzie jest to anarcholskie działanie (może znacie Kropotkina, czy innych? Nie obiło wam się o uszy to nazwisko?). Czy polega ono tylko na lataniu z kosą, albo łańcuchami po ulicach, darcie się „niszcz nazizm” i okładanie każdego napotkanego przechodnia?! Ostatnio punkowie zajmują się ponoć ekologią… I co? I nic! Na akcjach robionych przez ekologów nie ma właściwie ludzi (bo są „modniejsze” tematy, czyli pranie po pysku!), a często przychodzą… SHARPole i odwalają za punków całą robotę! Wstydźcie się! Ohyda, aż się rzygać chce! Mówicie, że jesteście idealistami, czy czymś takim. Gówno prawda! Okłamujecie samych siebie tym i podobnymi stwierdzeniami! Jesteście tylko kupą naćpanego i uchlanego bydła! Pamiętajcie, że łatwiej jest rządzić właśnie takimi, jak wy!!! Nie mówcie, że za jabola, czy kolejną szprycę nie oddaliście nawet waszych mało szlachetnych czterech liter! Nawet nie myślicie, na demach, kto wami chce kierować! Ktoś może pamięta akcję Kuronia rok temu? Oj, ilu tam było „autentycznych” punków - i jakie toto poobszywane „niszcz nazizmami” i urżnięte do nieprzytomności, żeby nie było wątpliwości o ich przekonaniach! I do kogo wy chcecie w ten sposób trafić z waszymi poglądami?! Zwykli ludzie właśnie dlatego się was panicznie boją - poza tym kto chce rozmawiać z nieprzytomnym bydlakiem z nożem/ łańcuchem w ręku, który mówi mniej więcej - „jesteś naziolem, bo nie jesteś anarchistą, więc zdychaj!”. A czy szanowni punkowie/ punkówy nie widzą, że często mianem „faszysta”, „naziol” i tak dalej posługuje się inna, mniej prawicowa orientacja polityczna - komuchy, lecz tylko po to, żeby zwalczać swoich przeciwników politycznych (niekoniecznie będących faszystami!). Wiem, wiem - niszczycie system - tylko jak? Może hektolitrami wlanych w siebie jaboli?! A może kolejną szprycą?! To nie wy niszczycie system, tylko system was… Oczywiście nie namawiam do abstynencji… No, właśnie - kolejni wasi przedstawiciele - „czyści chłopcy” spod znaku Straight Edge. Cóż porabiają ci wielcy ekolodzy i wegetarianie, a także abstynenci?! Zgrywają tylko na wielkich wege, a na chacie wpierdalają kolejnego befsztyka, zapijając browarem i słuchając głośno jakiegoś łomotu. A - jeszcze jedno - oczywiście potem kąpiel, by być czyściutkim… A nie łaska pójść na jakąś pikietę i się trochę ubrudzić?! Gdzie tu prawda? Może i była - ale bardzo dawno temu… Teraz została już tylko kupa nic nie wartego gówna! Mało kto z was, drodzy punkowie/ punkówy słyszał pewnie o Arturze Atesie, czy ostatnio o Młodym (pod koniec tego artykułu będzie o nich więcej). Wiecie, że potrzeba kasy na adwokatów dla gości, bo u nich się nie przelewa? A wy co? Lepiej kupić kolejną alpę, następnego grama, czy coś w tym stylu i wspomagać tym państwo, albo jakiegoś burżuja - „króla narkotykowego”. Jak się już np. najarać to DIY - tyle jest przecież książek o hodowli trawki - a wy nic nie dajecie z siebie, tylko lepiej dać kasę komuś, komu zależy na waszym uzależnieniu go od siebie! Wiecie może, że wielu ludzi nie ma co jeść i nie ma gdzie mieszkać? Co was to obchodzi - grunt to jeszcze się najebać! Ktoś kiedyś powiedział mi mniej- więcej to: „Punx NOT dead?! Ha, ha, ha - to są dzieci klasy średniej, udające biedniejszych, niż są” (klasa średnia - ang. middle class - chodzi, rzecz jasna o klasę społeczną…). To jest, niestety prawda! Dobrze, że wiele osób uznaje mnie w związku z tym za nieautentycznego punka - jednym takim dziecinnym argumentem z waszej strony było to, że… nie mam irokeza (a zresztą lepiej się kręcę w metalu i tak! Chociaż i tu żadnym ekspertem nie jestem - może dlatego, że staram się nie stwarzać żadnych iluzji dookoła mojej osoby, tylko być sobą - o czym z resztą wrzeszczycie wniebogłosy, a wielu z was udaje kogo innego, albo ucieka przed samym sobą, np. we wspomniane, „modne” używki - zaręczam, że to nie wyjście!). Wiecie może, iż narzucanie komuś tego, jak ma wyglądać to także forma faszyzmu (oczywiście komuchy także stworzyły swój „wzór człowieka”: chłoporobotnika, który cały dzień tyra jak wół, potem jeszcze jakieś zebrania partyjne, te sprawy - ja takim podejściem do czegokolwiek zwyczajnie gardzę!). Czepiacie się bardzo do Jurka Owsiaka, że niby taki komercyjny i z burżujami się brata. A wiecie czemu? Wiele z was ma z pewnością kupę szmalu, ale zgrywa wielkich żebraków, często obijając kogoś za kilka nędznych groszy! Owsiak ma najprawdopodobniej dosyć bydła, które rozwala mu koncerty, z których on ma grosze na swoją działalność (pomyślcie, ile istnień ludzkich uratował ten człowiek - wy moglibyście tak samo!). Rzecz jasna ja tam Owsiaka nie uważam za skończonego anioła i mógłbym się do jego wielu postępków po prostu przyczepić i je potępić! Może jeszcze mi ktoś zarzuci, że należę do „społeczeństwa konsumpcyjnego”?! Ten ktoś nie mógłby być większym kretynem! A skąd taka atakująca mnie osóbka ma na kolejne chlańsko albo ćpanie?! Oczywiście, jak samemu się kogoś nie skroi to od… rodziców. Jest tu kolejny problem - widzę, że większość „buntowników” to ludkowie na garnuszku rodzinki, a bunt jest tylko ortodoksyjnym, „modnym” okresem w życiu i niczym poza tym! Co za kupa gówna i zakłamanie (mogę powiedzieć: komunistyczne zakłamanie!). Cóż jeszcze mogę wam zarzucić (na pewno wszystkie te wady również posiadam lub posiadałem w jakimś stopniu - lecz ja pracuję, żeby je zniwelować, a nie tylko drę się jak najgłośniej „no future” i czekam na zmiłowanie, zgrywając wielkiego męczennika!) - mówicie, że „alternatywa” to ludkowie otwarci na różne problemy. Bzdura! Co za paranoja! A „destroy everything” - racja, zniszczyć - ale co w zamian (i tak nie było i nie będzie nic za całkowite „friko”!).
Mówiłem może wcześniej o problemie bezdomnych, czy głodujących, umierających na ulicach?! Nie? No, to już mówię… Wiecie, że w tym roku może być znowu „Zima Stulecia”? A gdzie oni się podzieją?! O tym możecie nie wiedzieć, lecz w naszym ohydnym i niegościnnym kraju jest pełno hoteli, których używają rządzący. Te hotele są budynkami sezonowymi (np. używane tylko na wakacje), a poza tym stoją puste. Urządzone są luksusowo. Dlaczego żadne z was, „autentyczne” punki nie wpadł na pomysł zasquotowania takiego czegoś, albo wpuszczenia tam ludzi, którzy nie mają gdzie mieszkać? Czemu nie naciskacie władz, żeby oddały takie budynki, skoro tacy z was anarchiści (liczba znaczków, czy naszywek z @ nie świadczy wcale o waszym anarchizmie! O tym świadczy wasze postępowanie!). A może nie macie odwagi posiadać sublokatora w waszych melinach? Ktoś z was może próbował zwędzić żarcie z jakiegoś magazynu, czy spróbować wybłagać nadwyżki żarcia wyrzucane z jakiejś knajpy i dać to ludziom, którzy najbardziej tego potrzebują?! O, nie - tylko nie to - po co się „autentycznie” zabrudzić! Lepiej wszystko udawać! Stwarzanie iluzji rzeczywistości prowadzi jednakże do nikąd, o czym się zapewne niedługo przekonacie (albo jak waszym starym zacznie kasy brakować!). Trzeba działać, a nie czekać na to, że coś się samo dokona! Niekoniecznie musi być to od razu terroryzm, który wielu z was na pewno popiera, jako „jedyne słuszne” działanie. Takiego działania jednak nie ma - jest wiele dróg na osiągnięcie celu, wierzcie mi! Czego wy chcecie od świata, kiedy nic wam właściwie nie brakuje? Może powiecie, że wolności? To ta mamona, która wami rządzi (jak też szefowie państwowego monopolu, czy jakiś narkotykowy burżuj) tak was zniewala! Nie mówcie, że nie! A swoim kumplom pomagacie, kiedy cierpią? Założę się, że o nich natychmiast zapominacie! Tutaj właśnie mam dwie sprawy: kilka osób siedziało w więzieniu, a wy właściwie nie ruszyliście się z miejsca, by im pomóc (chociaż z pewnością było wiele chlubnych wyjątków pośród stada opojów i ćpunów - znam kilku punków, którzy naprawdę starali się np. zebrać kasę dla uwięzionych - np. punkowie z Gdańska, z niejakim Pomierzem na czele - osobiście znam gościa i wiem, że nie przeznaczy całej kasy na używki!). Te uwięzione osoby to np. Artur Ates i Młody (czyli Robert Zgiet). Obaj są właśnie zasłużonymi działaczami w waszym ruchu (a właściwie w ruchu, który uważacie za własny! On nie musi być tylko wasz, drogie „aniołeczki”!). Siedzieli za to, że chcieli coś robić - tylko wy im w tym nie pomagaliście. Nie mówię, że wszyscy powinni być od razu kumplami, czy przyjaciółmi, ale spójrzcie - oni byli sami i samotnie cierpieli!
Artur Ates został aresztowany za to, że odebrał kurtkę skinowi, który go z niej najzwyczajniej w świecie skroił wcześniej. Oczywiście za winnego uznano właśnie Artura. A jak wy mogliście mu pomóc to się zastanówcie. Gościu jest ponoć skromniejszej postury, jak słyszałem (może jeszcze większy „szkieletor” niż ja…), a wtedy zostawiliście go samego (dobrze jednak, że znalazły się wyjątki, które opisałem powyżej - z przyjemnością słuchałem opisów akcji, które urządzali punkowie, nie biorący chlania i ćpania za przejaw anarchizmu, tylko działający konkretnie!). Artur pochodzi z rodziny, gdzie naprawdę się nie przelewa i przez swoje działanie chciał zmienić nie tylko swoje życie, biorąc pod uwagę jego ideologię (czyt. anarchizm, a nie to, co wy sobą reprezentujecie - a gościu jest punkiem tak w ogóle - i takich oto punków naprawdę szanuję! Nawet jeśli czasem przesadzą z „tym i owym”, he, he…).
Młody natomiast siedział za to, że był uczestnikiem F@ - po prostu gliniarze urządzili prowokację i wsadzili go za napaść na jednego z tych członków mafii na państwowym garnuszku (czyt. niebiescy). Na niego też zbierali kasę różni ludzie - mam nadzieję, że i ci, którzy te bluzgi czytają również do nich należeli (a wtedy mogę ich tylko przeprosić najmocniej za mój niewyparzony język - oczywiście, jeśli wiedzieliście, po co i na co kasę dajecie!).
Wiecie może, że obaj mają jeszcze grzywny do zapłacenia? Skąd na to wezmą, jak mają w domu ciężką sytuację?!
Za kogo wy się uważacie? Za anarchistów, czy pacyfistów? Gówno prawda! A ludźmi to nie jesteście? Bądźcie ludzcy i dla innych! Powinniście pomóc właśnie im, gdy byli w potrzebie! Jest jeszcze masa takich spraw, będą i nowe - zacznijcie więc działać!
Wiecie naturalnie, że są takie zjawiska jak np. ziny. W nich było wiele infosów np. o Atesie- np. w którymś „Pasażerze” człowiek o xywce Piszpunt również poruszył jego problem, dodatkowo krytykując ćpunków i punkoholików. Miał świętą rację - zresztą jeszcze raz powtórzę argument, że nachlanym i ućpanym, nieprzytomnym bydłem łatwiej rządzić, a tego chyba chcecie uniknąć za wszelką cenę, nieprawdaż? Jeszcze wielka prośba: jak już ktoś z was czyta ziny, to niech nie zwraca uwagi wyłącznie na info o koncertach (czyt. zadymach, urządzanych przez jabol-punków - od Jacka Sierpińskiego wiem, że dzięki takim zadymiarzom działalność anarchistyczna w Katowicach jest bardzo utrudniona, a to z powodu likwidacji giełdy alternatywnej [no, nie całkiem, mimo nacisków władz miasta giełdy prawdopodobnie będą odbywać się dalej, ale już nie w niedziele i będą rozdzielone z koncertami - przyp. js]), czy o jakimś łomocie, a spojrzy także na notki np. ACK, czy takie artykuły jak skrobnął właśnie Piszpunt lub jemu podobni. To nic, że one was „dołują” - ukazują za to większość z was takimi, jakimi w rzeczywistości jesteście!
Czemu nie działacie naprawdę zdecydowanie, tylko się zajebujecie w truposza- wiem, że życie nie jest takie znowu lekkie, ani przyjemne i nie otaczają was sami życzliwi ludzie, ale… Przykładem takiego niezdecydowania jest to, że wasi kolejni ideologiczni koledzy, którzy zarżnęli skina w Radomsku dostali 15 lat więzienia, a naziści, którzy w Warszawie zabili kilka lat temu gościa o imieniu Igor (pod klubem „Hybrydy”) są po trzech latach zwolnieni (tak się składa, że Igor mieszkał w sąsiednim domu, tuż obok mnie. Poza tym nazistów, którzy go zabili bez powodu złapali jego przyjaciele - a gdzie działanie akcji antyfaszystowskiej?! Może to już tylko wydawanie ulotek?!). Skini, którzy napadli na squat „Rozbrat” są też właściwie uniewinnieni (no, może nie do końca, ale ten, co siedzi za zaciukanie kosą panieny, która z resztą w tym czasie spała niedługo pewnie wyjdzie na wolność!) - to również i wasza wina - nie ukrywajcie tego, wlewając w siebie bezmyślnie kolejnej półlitrówki! Czemu dopuszczacie do tego, by takie bydło chodziło po ulicach i terroryzowało zwykłych ludzi (wy też potraficie być takim samym bydłem! Nie mówcie, że nie! Wielu ludzi obawia się przecież „brudasów”, wspominając stare koncerto-zadymy, a i obawiając się nowych!). Czy zostały wam już tylko ulotki i pseudoszlachetne hasełka, pod którymi pragniecie ukryć swoje słabości?! Państwo musi ustąpić, jeśli widzi naprawdę zdecydowany opór (to trochę jak ze skinami - jak widzą przewagę, to wieją gdzie pieprz rośnie - banda szumowin, jebani „panowie wszechpolscy”!). Zamiast umawiania się w knajpie, lepiej przepędzić nazioli z jakiegoś miejsca (np. zakłócić im jakieś zebrania, czy coś - tak zrobili anarchiści w Łodzi, ale znów przy pomocy… SHARP skinów! Wstydźcie się, jeśli mówicie, że to wy działacie! Skini wtedy przyszli na akcję, bo… nikt inny nie mógł - aż pewien człowiek, który to organizował przetarł oczy ze zdziwienia!). Niszczcie fanatyków - również anarchistycznych (jakby na to nie patrzeć anarchista-fanatyk jest właściwie bliższy faszystom, gdyż na świecie nie ma rzeczy idealnie czarnych i białych - przemyślcie to sobie, albo się o tym przekonajcie na własnej skórze - często dobro może być złem, a zło dobrem - mówię to ze swojego doświadczenia, także macie się prawo czepiać jak najbardziej…).
Mam nadzieję, że mój apel, jak i wcześniejsze nędzne wypociny poskutkują i „przy okazji” nikt z was nie będzie mnie chciał dziabnąć jakimś pilnikiem w serce, czy podrzucić mi bombę. Sorry, że tu jest trochę bluzgania, a momentami nawet „czepiania się”. Wiecie- człowieka czasem mają prawo ponieść nerwy - tym bardziej, jeśli widzi to, jaki świat tworzą również „alternatywiści” - od siedmiu boleści. Jak ktoś chce, to niech cokolwiek skrobnie do „GAA”, w odpowiedzi na moje zarzuty. Postaram się na nie odpowiedzieć bardziej cenzuralnie - zaręczam! Poza tym, jak ktoś coś jeszcze ma (bomby odsyłam z powrotem - tak samo, jak inne niebezpieczne narzędzia!), to mam maila w Internecie: oto on - filter@box43.gnet.pl. Krótko mówiąc „autentyczny” adres do nieautentycznej osoby, ha, ha, ha! Nie myślcie sobie jednak, że cały ten tekst wystukałem tylko po to, by zakończyć go apelem o Atesie oraz Młodym i gadaniną o inicjatywie Food Not Bombs (to o rozdawaniu żarcia ludziom na ulicach), czy bezdomnych, którzy zamarzają na ulicach. Chodzi mi o to, żebyście spojrzeli przez chwilę na samych siebie i się ocenili - koniec z idealizowaniem! Może większość z was skończy z punkowaniem, kiedy zobaczy, że nie może nic zdziałać - i lepiej dla was, misiaczki! Tylko potem nie udajcie właśnie męczenników, ani nie ładujcie sobie kulki w wasze tępe łby, „no, bo taka jest moda”! Narazieńki, najebane palanty! Mam tylko nadzieję, że coś z moich beznadziejnych wypocin zostanie w waszych otępiałych od używek łbach - i spróbujecie wreszcie działać tak, jak właśnie zakłada anarchizm!
@dam „Chrystus”
P. S. nr 1
Osóbka, która pisała ten tekst była przez dwa lata alkoholikiem i ćpunem. Skończyłem z tym sam - bez niczyjej pomocy (DIY, he, he!) - serio! Widzicie, co znaczy praca nad sobą? Zróbcie tak samo, a w razie czego i tak możecie spotkać wiele osób, które wyciągną do was pomocną dłoń… Poza tym pamiętajcie - nie ma narkotyków „twardych” i „miękkich” - jest tylko jedno bagno i trzymajcie się od niego z daleka - dobrze wam radzę! A jak ktoś chce listę moich wad (niestety, ale mojego autorstwa), to niech skrobnie na mojego maila, dobra? Wiem, że jako osoba nie ograniczająca się tylko do punka widzę kilka rzeczy inaczej, niż wy - to mi chyba przebaczycie… Trochę tego maila mam „nieautentycznego” (gdyż sam taki jestem, jak kiedyś ktoś powiedział), ale dzięki temu łatwo go zapamiętać - szczególnie wam, punkowie i punkówy!
P. S. nr 2
Ostatnio pewna osoba związana z „niemodnym” ruchem ekologicznym dostała (niesłusznie) kolegium - za przykucie się na pikiecie we wrześniu tego roku, na Targówku do beczki wypełnionej betonem. Oczywiście nie muszę mówić, w jaki sposób gliniarze potraktowali go, gdy odkuł się na chwilę, by pokazać dziennikarzom, z którymi rozmawiał, w jaki sposób się przymocował do całego ustrojstwa - bardzo pięknie go wyszarpali z „żywej barykady”… Chłopak dostał kolegium - właściwie to jest jego pierwsze… Chodzi o Macieja (nazwiska na razie nie podaję), ekologa - może niedługo będzie więcej info (mógłbym udostępnić jego telefon, ale on się na to niezupełnie zgodził, jak z nim rozmawiałem i niestety kontaktu nie będzie)… Myślę, że w tym przypadku należałoby odrzucić właśnie to całe wymachiwanie flagami, czy transparentami, albo darcie japy i po prostu zachować się jak człowiek. W ogóle na tej pikiecie pod spalarnią na Targówku było bardzo mało osób, a przecież problem ekologii jest właściwie globalny (ja tam byłem, jakby co - mimo że nie jestem członkiem np. Federacji Zielonych, ale trzymałem transparent, te sprawy i uprzykrzałem pracę nachlanym w sztok budowlańcom - za co jeszcze mnie i innych protestujących wyzwali od ćpunów, oblewali strumieniami wody, itd…). Na tej pikiecie pojawił się nawet… hippis - no właśnie - a gdzie ci punkowie, którzy tak krzyczą, że trzeba ratować przyrodę? W końcu wielu z was miesza pacyfistów z błotem („dzieci burżujów” - co kiedyś było prawdą, a i teraz nie wiem, jak jest naprawdę…), a gościu po prostu przyszedł na akcję - czego wielu z was nie zrobiło. Tylko nie mówcie, że trudno się o takich akcjach dowiedzieć (w razie czego służę telefonem do Biura Obsługi Ruchu Ekologicznego - wystarczy posłać mi maila - ten telefon został zresztą podany w kilku pismach - w tym „oficjalnych”, także chyba nie jest „top secret”…). Ostatnio była blokada drogi do spalarni, nad której wybudowaniem trwają intensywne prace - przyszło znowu z 15 osób góra, a największą aktywność przejawili ludkowie z wygolonymi łbami, tak się ślicznie znów składa… „Autentycznych” (czyt. z irokezami i jabolami w ręku, robiących zadymy) punków - zero - może to i lepiej!
Ufff - ale się rozpisałem - prawie drugi artykuł, a nie Post Scriptum II! Wiem, że przez ten artykuł większość z was będzie chciała mnie najprawdopodobniej zarżnąć - ale za co? Za słowa prawdy?! Odrobinę samokrytyki!
Aby przeczytać komentarz Tomka, kliknij tu.