"Gazeta An Arché" nr 35 - zamknięto 26 IV 1996


W numerze 34 pisze się wiele o zatrzymanych podczas demonstracji czy w innych sytuacjach oraz działaniach w tym celu środowisk wolnościowych. Nawiązuje do tego tekst o kodeksie karnym. Chciałbym dorzucić do tego swoje trzy grosze. Zajmę się tutaj sprawą mniej eksponowaną, ale za to dotyczącą większej grupy ludzi. Chodzi tutaj o zatrzymanie, a właściwie pozbawienie wolności, bo tak należy to nazwać, ze względu na tzw. wstawienie czyli użycie do celów własnych alkoholu. Iluż z nas w różnych sytuacjach będąc zatrzymywanymi przez policję było straszonych izbą wytrzeźwień. Swego czasu wracając dosyć późno do domu od kolegi, po wypiciu dwóch piwek znalazłem się w rewirze poszukiwań groźnego bandyty. Policjanci chyba z nudów zatrzymali mnie do „rutynowej kontroli”. Nie posiadałem dokumentów i byłem dość przyjacielskiego nastawienia, co nie uszło uwadze starego wyjadacza. Szybko znalazłem się w radiowozie. No, wreszcie pewnie coś do protokołu i przynajmniej nie nudzi się. Ja za to chcąc nie chcąc spędziłem upojną noc w luksusowym hotelu z wszystkimi wygodami i z podobnymi mi współmieszkańcami. Za co jak wiecie niezły rachunek jest wystawiany. Co ma ktoś do tego, czy używasz alkoholu, czy też nie? Okazuje się, że ma, bo będąc po „wpływem” możesz spowodować zagrożenie dla kogoś innego lub być sprawcą przestępstwa. Poza tym możesz spędzić nockę w jakimś rowie czy zatęchłej bramie, a jak wiesz policja dba o twe zdrowie i bezpieczny powrót do domu. No i jak to się ma do prawa karnego? Sralis mazgalis, bo po pierwsze nie spowodowałeś żadnego przestępstwa (owszem, zakładam, że tak było), a co za tym idzie, nie udowodniono ci takowego. I co? Jesteś pozbawiony wolności na ładnych kilka lub kilkanaście godzinek. Czy przypuszczenie, że popełnisz przestępstwo w takim, a nie innym stanie ma być prawem do pozbawiania kogokolwiek wolności osobistej? Na jakiej podstawie funkcjonariusz orzeka, że takie coś może się zdarzyć? Na żadnej, na jego widzimisię i co prawdopodobne, że na wpływie faz księżyca na samopoczucie tegoż osobnika. Bo jakie można podać logiczne tego wytłumaczenie? Może to, że zakłócałeś ład i porządek? No tak, chwiejny krok, przyśnięcie na ławce czy wyrzyganie się na własny płaszcz rzeczywiście może być tzw. zakłóceniem. No bo czemu by nie.

Nieważne jest, czy wypiłeś 0,5 l wódki czy dwa piwa. W każdym przypadku policja ma prawo cię zatrzymać na izbie wytrzeźwień, jeżeli uzna to za celowe. Przepisy to regulujące są i tak mętne, co znaczy, że można je nagiąć do każdej sytuacji. Kto zgadnie, kto ma wedle nich rację? Ostatnio kilku mych znajomych zostało zaskoczonych brawurowym atakiem nastu policjantów na swe osoby. Chłopaki popijali sobie na skwerku alkohol rozmawiając o nadchodzącej wiośnie, a tu takie coś. Zaznaczę, iż w mieście opisywanego wydarzenia nie wprowadzono jeszcze idiotycznego zakazu spożywania alkoholu w „miejscach publicznych”. Funkcjonariusze bez podania powodu wylegitymowali wszystkich, przytem co bardziej oponujących bijąc, po czym załadowali wszystkich do radiowozów. Zawieziono ich na izbę wytrzeźwień, gdzie poddano ogólnemu dmuchaniu w alkomat. Jeden z zatrzymanych informował swych domniemanych wybawców, iż nie pił, a jedynie towarzyszył swym podpitym kolegom. Jak myślicie, czy miał krótszy pobyt od swych współtowarzyszy? Jeśli tak, to się grubo mylicie. Policjanci oraz obsługa w/w hotelu dla zbłąkanych dusz i tutaj przejawiła dużą pomysłowość i poczucie „humoru”. Stary dobry sposób nasączania ustnika alkomatu alkoholem i już po tobie, kilka promili i nadajesz się jak nigdy. I kto powiedział, iż policjanci nie myślą? He. Protesty na nic. Wpierdol i grzecznie spać, bo jak nie, to powtórka z rozrywki. Wpis do tego, iż osobnik zachowywał się agresywnie. Co się przydaje, jak zobaczycie zaraz. Wystarczy jedynie kilka i tak zbędnych słów, by takowy się pojawił, a reszta „agresji” należy do miłej obsługi tegoż przybytku, która zrobi to fachowo. Owszem, przysługuje zawsze zaskarżenie policjantów i obsługi izby wytrzeźwień. I tak też się w tej sytuacji stało. No i co? Policja wniosła sprawę do kolegium w związku z agresywnym zachowaniem, co było przedstawione wspomnianym już wpisem do protokołu. Małe zastraszonko i po sprawie. Obydwie strony wycofały się z wojennej ścieżki. Zostało jedynie zapłacić lub nie za hotel, ale to temat na inną bajkę.

Jeśli chcesz poznać metody i sposób działania naszych stróżów porządku to nic trudnego. Zażyj bezpieczną dla ciebie dawkę alkoholu i oddaj się ochotniczo w ich ręce. Na pewno nie pożałujesz, moc przeżyć i ciekawych doświadczeń.

Metys

gazeta_an_arche/metys.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:49 (edycja zewnętrzna)