"Gazeta An Arché" nr 48 - zamknięto 23 XI 1997
Napad policjantów na kierowcę podczas kontroli drogowej
Dnia 25. 10. 1997 r. na trasie Kraków-Zakopane odbywał się coroczny „Rajd Żubrów”. Ponieważ co roku jeżdżę oglądać zmagania kierowców, pojechałem i tym razem wraz z moim bratem, ojcem, dwiema koleżankami, kolegą oraz znajomą mojego ojca. Jechałem samochodem Renault Megane, wraz ze mną w samochodzie jechały obie koleżanki. Za mną w samochodzie Peugeot 205 jechał kolega wraz z moim bratem, za nimi jechał ojciec ze znajomą samochodem Peugeot 405. Jechaliśmy wszyscy trasą Kraków-Zakopane (zakopianką). W miejscowości Biały Dunajec Górny ok. godz. 1300 zostałem zatrzymany przez patrol drogowy. Był to Volkswagen - nr rej. MOP 6260, nr boczny 430. Byli to dwaj policjanci o numerach leg. służbowych: 2501092 i 2500875, którzy zażądali ode mnie dokumentów pojazdu i prawa jazdy. Dokumenty otrzymali, sprawdzili numery silnika i nadwozia samochodu, następnie udali się do radiowozu skąd przez radiostację sprawdzali dane mojego pojazdu i mojej osoby. Otrzymali odpowiedź, że wszystko jest w porządku, co słyszałem w radiostacji. Zapytali niegrzecznie dlaczego nie zatrzymałem się do kontroli, a ja im odpowiedziałem, że przecież jak widać zatrzymałem się. W pewnym momencie podjechał drugi radiowóz od strony Nowego Targu - nr rej. MOP 6280, nr boczny 333. Byli to dwaj policjanci o numerach leg. służbowych: 2500858 i 2501437. Wysiedli z radiowozu i pierwsze słowa które wypowiedzieli brzmiały: „To ten chuj jeszcze stoi na własnych nogach?” następnie podeszli do mnie i jeden z nich chwycił mnie za koszulę, skręcił ją przyduszając mnie a drugą ręką uderzył mnie kilkakrotnie pięścią w prawą część głowy. Potem mnie odepchnął i podszedł ten drugi który przyjechał i chwycił mnie za koszulę lecz nie wiem, czy i on mnie uderzył, ponieważ byłem zamroczony po pierwszych uderzeniach i wszystko działo się dosyć szybko. Policjanci rozerwali mi podkoszulkę. Obaj byli pod wpływem alkoholu. Wyczułem od nich woń alkoholu, mieli czerwone twarze i czerwone oczy. Podczas gdy byłem bity przez policjantów którzy przyjechali, policjanci, którzy mnie zatrzymali nie zareagowali i nie podjęli nawet próby powstrzymania ataku na moją osobę. Przyglądali się i akceptowali ten rozbój. W międzyczasie mój brat, który jest fotoreporterem robił zdjęcia, co bardzo zdenerwowało policjantów. Następnie powiedziałem im, że za takie zachowanie będą mieli kłopoty, lecz oni odpowiedzieli, że nikt im tego nie udowodni. Oni zapytali mnie: „dlaczego się gnoju nie zatrzymałeś?” Odpowiedziałem, że nikt mnie nie zatrzymywał. Nikt mnie bowiem nie zatrzymywał. Była wcześniej taka sytuacja w okolicy Nowego Targu, że po lewej stronie dwupasmowej dwukierunkowej drogi stał partol drogowy (na przeciwnym kierunku jazdy tzn. Zakopane-Kraków). Przede mną jechał samochód na białych tablicach rejestracyjnych. Policjant przebiegł przez całą szerokość drogi przed tym pojazdem i go zatrzymał machając ręką (nie miał w ręce lizaka policyjnego, ani latarki, a padał wtedy śnieg). Ten pojazd jednak zatrzymał się, a ja pojechałem dalej aż do wyżej wymienionego miejsca, gdzie zostałem zatrzymany przez patrol drogowy. Policjant z radiowozu, który mnie zatrzymał w Białym Dunajcu oddał mi dokumenty pojazdu, do których nie miał żadnych zastrzeżeń, a prawo jazdy przekazał policjantom, którzy dojechali. Jeden z tych, co dojechali zabrał moje prawo jazdy i powiedział: „Już go chuju nigdy nie zobaczysz”, nie dostałem żadnego pokwitowania ani dokumentu zastępczego na powrót do domu. Uważam, że prawo jazdy zostało zabrane mi bezprawnie i bezpodstawnie, nie popełniłem bowiem żadnego wykroczenia i nikt mi żadnego wykroczenia drogowego nie zarzucił. Wszyscy czterej policjanci zachowywali się bardzo arogancko. Jeden z nich poszedł do radiowozu, a drugi zapytany przeze mnie, dlaczego mnie pobili odpowiedział, że on mnie nie bił, tylko kolega. Potrafię rozpoznać tych policjantów, poza tym są uwiecznieni na zdjęciach i oprócz mnie jest sześciu świadków, którzy zajście widzieli. W międzyczasie próbowaliśmy (ja i mój brat) skontaktować się za pomocą telefonów komórkowych z prokuraturą. Zadzwoniłem do Komendy Policji w Nowym Targu i opowiedziałem o zdarzeniu (jak mnie poinformowano, najważniejszej osobie na komisariacie) lecz mężczyzna ten nie przedstawił się, powiedział że nic ich to zajście nie obchodzi ponieważ mimo udziału policji z Nowego Targu zdarzenie miało miejsce na terenie podlegającym pod Komendę Policji w Zakopanem i zgłosić to mam do tamtej komendy. Odmówił podania numeru telefonu i adresu prokuratury. Wszyscy policjanci odjechali, a ja udałem się do Szpitala w Zakopanem, gdzie obejrzano mnie i wystawiono mi zaświadczenie. Następnie udałem się do Komendy Policji w Zakopanem, gdzie złożyłem skargę i złożyłem zeznania. Zeznania złożyli też: mój brat, dwie koleżanki i kolega. Zostałem przebadany na alkomacie, wynik: 0,00. Z tego, co powiedzieli mi policjanci, miał przyjechać do komendy prokurator z Nowego Targu, lecz nie przyjechał. Zostawiłem nawet policji nr mojego tel. kom. aby zadzwonili, gdyby prokurator przyjechał nawet w niedzielę, lecz telefonu nie otrzymałem. Nr sprawy w Zakopanem KR-2669/97. Następnego dnia sprawę telefonicznie zgłosiłem Wojewódzkiemu Dyżurnemu Oficerowi Policji w Nowym Sączu, lecz nakazano mi zgłoszenie tego zajścia na piśmie i powiedziano, że zgłoszenie sprawy w Zakopanem nie ma w zasadzie żadnego znaczenia. Teraz policja jest w trakcie zmyślania swojej wersji wydarzeń. Jestem studentem Politechniki Śląskiej i wcale mi się nie uśmiecha jeździć do sądu tyle kilometrów a później odrabiać opuszczone zajęcia na uczelni.
Mariusz Modzelewski
e-mail: monell@silesia.top.pl
Od red.: trzy tygodnie po tych wydarzeniach na adres Mariusza dotarł list, w którym znalazło się postanowienie kolegium z dn. 25.10.1997 (przypomnijmy, że była to wolna sobota), o którym nawet go nie powiadomiono. W tekście tym znalazła się konkluzja, iż w związku z wynikiem badań alkomatowych we krwi Mariusza wykryto 1,00 promila alkoholu. Kłóci się to wyraźnie z danymi wykazanymi przez badanie wykonane na prośbę Mariusza w tym samym dniu. Poszkodowany złożył doniesienie o przestępstwie fałszowania dokumentów do Prokuratury oraz tegoż kolegium. W odpowiedzi przysłano przeprosiny.
O tym, jak dalej potoczyła się ta sprawa, można przeczytać tutaj. Aktualności, komentarze, wycinki prasowe, zdjęcia i dokumenty związane z tą sprawą można obejrzeć w Internecie pod adresem: http://www.qdnet.pl/~napad/