"Gazeta An Arché" nr 59 - zamknięto 8 X 1999
Polowanie na czarownice?
„Dwie dziewczyny spod Krakowa: 15- i 16-latkę zatrzymali wczoraj policjanci w Szczyrku. Nastolatki są podejrzane o praktyki satanistyczne” - doniósł 27 sierpnia katowicki dodatek do „Gazety Wyborczej”. „Dziewczyny zwróciły uwagę policyjnego patrolu swoim wyglądem. (…) Policjanci zaczęli śledzić nastolatki. Robiło się już ciemno, gdy w ustronnym miejscu rozpaliły ognisko i zaczęły przy nim tańczyć, wbijając w ziemię odwrócone krzyże. Wtedy zostały zatrzymane. (…) W trakcie wstępnych przesłuchań nastolatki do niczego się nie przyznają”.
Muszę przyznać, że powyższa informacja mocno mnie zbulwersowała. Gdyby w Polsce obowiązywało prawo przewidujące karalność praktyk satanistycznych, to uznałbym je za jaskrawe naruszenie wolności osobistej. Rzecz jasna, nie powinno się zezwalać na składanie ofiar z ludzi lub zwierząt, poddawanie ich torturom, dewastację cmentarzy czy podpalanie kościołów. Ale do tego wystarcza egzekwowanie odpowiednich praw przeciwko mordowaniu, znęcaniu się i niszczeniu cudzej własności, i naprawdę nie powinno mieć tu nic do rzeczy, czy sprawcy takich czynów dokonują ich dla uczczenia szatana, czy z jakichkolwiek innych pobudek - na przykład czysto chuligańskich. Natomiast karanie za nie szkodzące nikomu innemu demonstrowanie swoich przekonań filozoficznych czy religijnych, bez względu na to, za jak głupie czy odrażające można by je uznać, byłoby pogwałceniem czyjejś swobody do kontrolowania swojego własnego życia i niczym (poza być może dotkliwością represji) nie różniłoby się od np. prześladowań chrześcijan zdarzających się w starożytnym Rzymie czy siedemnastowiecznej Japonii.
Ale, o ile wiem, praktykowanie satanizmu w Polsce nie jest karalne. Natomiast Konstytucja RP gwarantuje każdemu wolność wyznawania oraz uzewnętrzniania swojej religii, przewidując wprawdzie, że to ostatnie może być ograniczone, ale tylko w drodze ustawy (art. 53). A to oznacza, że - jak wynika z przytoczonej wyżej informacji - można w naszym kraju zostać faktycznie zatrzymanym i przesłuchiwanym przez policję za podejrzenie o coś, co w świetle prawa nie tylko nie jest przestępstwem, ale i do czego prawo podlega konstytucyjnej ochronie. Jest to fakt w najwyższym stopniu niepokojący. Jednak, jak widać, zarówno policja, jak i dziennik, który zamieścił powyższą informację, uważają za całkowicie normalne, że w postępowaniu z satanistami - a nawet osobami tylko podejrzanymi o satanizm - nie trzeba przejmować się prawem. Okazuje się więc, że w praktyce zatrzymać można każdego (zwłaszcza, jeśli jest nietypowo ubrany, nietypowo się zachowuje, czyta podejrzane rzeczy), wystarczy powiedzieć, że podejrzewa się go o czczenie diabła i bez znaczenia jest tu fakt, że to ostatnie nie jest formalnie karalne. Jakiś czas temu w czerwcowym numerze wydawanej w Łomży undergroundowej gazetki „Versus” przeczytałem list czytelnika, prawdopodobnie fana muzyki heavymetalowej. Napisał on, że kupił sobie w sklepie gazetkę poświęconą tej muzyce, a następnie czytał ją w poczekalni u fryzjera. Nie spodobało to się pewnemu panu, który najpierw oskarżył go o satanizm, a następnie wezwał policjantów. Pechowy fan metalu został zatrzymany i zaprowadzony na posterunek. Jak sam napisał, postawiono mu zarzut szerzenia satanizmu. Policjanci zabrali też wspomnianą gazetkę i już jej nie oddali.
Nie należy się jednak takim przypadkom dziwić, skoro od pewnego czasu panuje u nas atmosfera niemalże polowania na czarownice (dosłownie - jednym z głównych zarzutów stawianych ofiarom niegdysiejszych polowań na czarownice było właśnie paktowanie z diabłem). Wypowiedzi takich ludzi, jak wojewoda śląski Marek Kempski czy były poseł Ryszard Nowak oraz relacje prasowe z ich działalności sugerują, że każdy satanista to potencjalny morderca (jak wiadomo, to właśnie czciciele szatana dokonali głośnego morderstwa w Rudzie Śląskiej), każdy sekciarz to prawie satanista, a każdy odbiegający wyglądem lub zachowaniem od ogółu społeczeństwa to sekciarz. Po wspomnianym morderstwie pan wojewoda zapowiedział policyjne rewizje u osób podejrzanych o przynależność do „grup nieformalnych” oraz ich „nękanie”; zaś 6 sierpnia katowicka „Wyborcza” zamieściła niezwykle ciekawy wywiad z panem Nowakiem, który najpierw - zapytany, jakie sekty rozwijają się najmocniej - stwierdził, że w województwie śląskim „nastąpiła niedawno eksplozja satanizmu. Co drugi telefon interwencyjny, który odbieramy dotyczy tego problemu”, następnie zaś pouczył, jak rozpoznać, że ktoś został zwerbowany przez sektę (czytelnicy mogli sobie dopowiedzieć, jaką, jako że szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Przed Sektami poza wspomnianymi satanistami nie wymienił żadnych innych). Otóż wg pana Nowaka oznaką zwerbowania przez sektę jest po pierwsze zmiana sposobu ubierania się („po powrocie z wakacji młody człowiek inaczej się ubiera”), po drugie zaś odmowa jedzenia mięsa („Ślązacy lubią mięso, tymczasem dziecko mówi matce: „Zabiłaś króliczka?! Ja nie jestem morderczynią, nie będę tego jadła!””). Aaaaaaaaaa! Wreszcie wiemy, kim są ci wszyscy wegetarianie i te niechlujnie ubrane wyrostki z długimi lub ufarbowanymi włosami, z kolczykami w nosach i uszach! To wszystko sekciarze, zaś co drugi sekciarz to satanista! A sataniści, jak wszyscy wiedzą, to mordercy! Pozabijać ich wszystkich, a w najlepszym wypadku powsadzać do obozów pracy!
Można zrozumieć zaniepokojenie wywołane takimi wypadkami, jak ten w Rudzie Śląskiej, jednak nie upoważnia to do zatrzymywania i przesłuchiwania osób, których zachowanie nie wskazuje na zamiar popełnienia przestępstwa, a które jedynie odprawiają satanistyczne (czy wyglądające na takie) rytuały - np. tańcząc wokół ogniska - bądź czytają satanistyczne (czy wyglądające na takie) gazetki. W środowisku np. kibiców piłkarskich też zdarzają się morderstwa i chuligańskie wybryki (i można sądzić, że są one w dużej mierze związane właśnie z tym, że ich sprawcy są kibicami) - jest to powód do zwracania baczniejszej uwagi na to środowisko oraz podejmowania kroków zmierzających do np. zapobieżenia rozróbom z okazji meczów, ale jednak nie jest to powód do zatrzymywania i przesłuchiwania kogoś za samo bycie kibicem, noszenie koszulki z emblematem Górnika Zabrze lub innej drużyny, czy też czytanie gazetki klubu kibica. A gdyby takie coś się mimo wszystko zdarzyło, to - jak sądzę - nie do pomyślenia byłaby następująca relacja w prasie: „Policja zatrzymała wczoraj dwie osoby podejrzane o kibicowanie GKS Katowice. Osoby te zwróciły uwagę policjantów swoim wyglądem - nosiły koszulki z emblematem klubu i klubowe szaliki. W trakcie wstępnych przesłuchań do niczego się nie przyznają”. W tym przypadku, jak myślę, oczywiste byłoby, że policja przekroczyła swe uprawnienia.
Myślę, że w odczuciu większości społeczeństwa sataniści nie są grupą cieszącą się szczególnym szacunkiem. Jednak jeśli nie zareagujemy na naruszanie podstawowych swobód jednostki (a także zasady, że policja nie powinna wtrącać się w coś, co nie stanowi pogwałcenia prawa) w ich przypadku, to wkrótce możemy stanąć w obliczu naruszania tych swobód w naszym przypadku. Gdy trwa polowanie na czarownice, niebycie czarownicą nie gwarantuje wcale bezpieczeństwa.
Jacek Sierpiński
Powyższy tekst ukazał się także w piśmie "Najwyższy Czas!" z 11 września 1999, pod tytułem „Adwokat diabła”.