"Gazeta An Arché" nr 45 - zamknięto 13 VII 1997


Ratunku, policja!

To wydarzyło się o godz. 300 w nocy w niedzielę 15.06, w centrum Wrocławia. Wszyscy (ok. 12 osób) już spaliśmy, gdy nagle rozległ się łomot na dole. Pierwsza wstała Agata, podeszła do okna zobaczyć, kto to. Okazało się, że pod domem stoi nyska policyjna. Agata zeszła na dół, za nią Dominik i Piszpunt. Ja stałam w oknie na pierwszym piętrze i obserwowałam, co się dzieje. Pod domem stał mały fiat, własność jednego z kolegów, który spał. Policja doczepiła się do samochodu, ponieważ jedne drzwi były otwarte. Chcieli kluczyki i dokumenty, inaczej zagrozili, że zabiorą auto na parking strzeżony - powód: „jak go wam ukradną, to rano przyjdziecie do nas!”. Dominik i Agata poszli szukać kluczyków, budzić właściciela itd. Trochę to trwało, w tym czasie Piszpunt łagodził sytuację. W końcu kluczyki się znalazły, zamknęliśmy samochód i chcieliśmy wprowadzić go do środka na podwórko. Policja jednak nadal nie chciała odjechać, mieli najwyraźniej chęć wejść do środka posesji. Dominik zaczął się z nimi kłócić, że jakim prawem budzą nas, jest po 2200 i bez nakazu nigdzie ich nie wpuścimy. Zaczęła się ostra wymiana zdań, w pewnym momencie Dominik powiedział po nazwisku do dzielnicowego Czyżewskiego i tak już kłótnia zaczęła się na dobre. Dominik pierwszy dostał pałą. Potem pałowali go dalej, zagrodzili furtkę tak, żeby nie mógł uciec na teren domu. Piszpunt i Agata próbowali ich powstrzymać. Dominik leżał już na ziemi, a oni go nadal tłukli, wykręcali rękę. Na koniec zakuli w kajdanki.

W tym samym czasie wezwali posiłki, czyli cały oddział prewencji. Nie minęły dwie minuty, a przed dom zajechało 6-7 samochodów na sygnale. Wypadło z nich ok. 30 gliniarzy, niektórzy na czarno z psami.

Pierwszy, który wysiadł uderzył Agatę pałą po udzie za to, że odważyła się zrobić krok w jego stronę, potem drugi walnął dwa razy w rękę Piszpunta, który chciał podać dokumenty. Dominika zakutego wciągano do nyski i nadal bito, bo nie chciał wejść. Dominik krzyczał: „Patrzcie, co mi robią!”, ja na to odpowiedziałam z okna, że „wszystko widzę”. W tym momencie jeden z gliniarzy odwrócił się do mnie i zagroził: „Zamknij się, bo zaraz do ciebie strzelę!”. Zamurowało mnie.

Potem akcja potoczyła się błyskawicznie. Gliny rozwaliły paroma kopniakami furtkę i wtargnęły na działkę koło domu. My byliśmy zamknięci od środka w domu. Część ludzi w ogóle nie obudziła się i spała. Policja dobijała się do drzwi (niezbyt mocnych, drewnianych). W końcu zadecydowaliśmy, że i tak je wywalą, więc lepiej otworzyć. Zeszłam w koszuli nocnej na dół z dokumentami i otworzyłam. Zabrali mi dowód, a potem rzucili z rękoma do góry na ścianę, podobnie jeszcze jednego chłopaka. Resztę ustawili w rzędzie. Stali za nami z psami, śmiali się, wyzywali, niektórzy z nas byli np. bez butów czy w samych majtkach. Dwóch weszło do domu z psem budząc pałami tych, co jeszcze spali. Grozili wszystkim spisanym kolegium za brak meldunku. O godzinie 345 było już po akcji. Odjechali zabierając Dominika pod zarzutem „czynnej napaści na policjanta”, chociaż Dominik nikogo nie uderzył.

O 5 rano Piszpunt i Agata pojechali robić obdukcję na pogotowiu (ponieważ to była niedziela). Na pogotowiu z łaski ich obsłużono, gdy padły słowa, że to policja. Nie chciano też udzielić informacji na temat gdzie znajduje się zakład medycyny sądowej itp. Następnie były telefony do rodziców, wizyta matki Dominika na komisariacie, gdzie nawet nie chciano jej powiedzieć, czy jej syn rzeczywiście tam przebywa, ani wezwać do niego lekarza na jej prośbę. Nie chciano też podać numerów telefonów do dyżurnego sędziego i prokuratora (ani na tym, ani na kilku innych komisariatach). Dalej wszystko toczyło się bardzo szybko. O 700 dzwoniliśmy do Piotra po pomoc, czyli zawiadomienie prasy oraz adwokata. Udało się zwołać o 1400 konferencję prasową, o tej godzinie także był już u Dominika adwokat.

Następnego dnia Piszpunt i Agata dokonali obdukcji (jakby ktoś nie wiedział, to kosztuje to 45 zł), a o 1500 odbyła się około 100-osobowa demonstracja przeciwko przemocy policji pod prokuraturą, w czasie której złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie, czyli pobiciu, wtargnięciu na teren prywatny, naruszeniu nietykalności osobistej, znieważaniu, grożeniu itd. O 1600 Dominik został zwolniony z aresztu, ale będzie miał sprawę o czynną napaść na policjanta.

Jeśli nasz wniosek do prokuratury zostanie odrzucony, będziemy się odwoływać. Zastanawiam się też, czy nie zrobić im sprawy z oskarżenia prywatnego, może jednak warto.

Natalia Krajewska

FA/ACK


P.S. 1. Dom, w którym się to działo jest pod opieką ludzi tam mieszkających. Mają na to zgodę właściciela.

P.S. 2. Akcja policji była zaplanowana najprawdopodobniej wcześniej. Szukano tylko byle jakiego pretekstu. Siedziba prewencji znajduje się bowiem ok. 20 min. Od miejsca zdarzenia, a oni przyjechali w minutę czy dwie.

Być może ma to związek z akcją dotyczącą kongresu i papieża. W domu tym ma swoje spotkania FA-Wrocław.

gazeta_an_arche/ratunku_policja.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:49 (edycja zewnętrzna)