"Gazeta An Arché" nr 37 - zamknięto 19 VII 1996
Umowa z Polską
Po długotrwałych, wielokrotnych i bezowocnych prośbach wśród znajomych ROP-owców wpadł mi wreszcie w ręce (choć z innego źródła) głośny, podobno wzorowany na programie amerykańskich republikanów dokument propagandowo-programowy Ruchu Odbudowy Polski. Jednak z rozczarowaniem stwierdziłem, że nie nadaje się on zbytnio do zrecenzowania. Program jest bardzo krótki (przynajmniej dostępna mi wersja) - raptem 20 punktów, niezbyt rozbudowanych, operujących niedookreślonymi hasłami. „Umowa z Polską” koncentruje się na tym, co ROP chce zrobić w przypadku wygranych wyborów, a właściwie, precyzyjnie mówiąc: co chce, żeby się stało. Prawie że w ogóle nie mówi jednak, JAK zamierza to zrobić. Wiele z przedstawionych przez ROP zamierzeń i spodziewanych efektów wydaje się być (trudno kategorycznie orzekać, skoro wszystko, co „Umowa z Polską” prezentuje jest takie niedookreślone) co najmniej trudnymi do pogodzenia, jeśli nie wręcz przeciwskutecznymi (jeśli chodzi o środki do realizacji celów) oraz kontradyktoryjnymi (sprzecznymi - jedne cele z innymi).
Po pierwsze ROP zamierza jednocześnie mniej brać (mniejsze podatki od osób fizycznych i prawnych, obniżenie składki ZUS w ciągu roku do 35%, mniejsze podatki dla rodzin, więcej podatków pozostanie w gminie - 25 a nie 15 procent, likwidacja opodatkowania rent i emerytur pobieranych za granicą) oraz więcej dać (restrukturyzacja armii oraz 3,5% budżetu na nią, wymiana kadr w policji, sądach i służbach specjalnych, zatrzymanie podwyżek cen energii, obniżenie oprocentowania kredytów dla rolnictwa, wsparcie dla osadników na ziemiach północnych i zachodnich, oddłużenie członków spółdzielni mieszkaniowych i rolników (za lata 1988-91), zaniechanie egzekucji odsetek od niektórych długów, niskooprocentowane kredyty dla młodych małżeństw, zwiększenie nakładów na oświatę i szkolnictwo, podwyżki dla dobrych nauczycieli, stypendia i kredyty dla studentów, 1,5% dochodu narodowego na badania naukowe, roboty publiczne, podstawowa, bezpłatna służba zdrowia dla najuboższych i wreszcie podniesienie płac realnych). Jak chcą dokonać jednocześnie tego wszystkiego, nie piszą. Natomiast liczą na to, że jeśli: ograniczą inflację, zniosą przywileje emerytalne dla prominentów, obniżą stopę procentową, ustanowią fundusze emerytalne dofinansowane przez telekomunikację, petrochemię itp., utworzą system ubezpieczeń zdrowotnych oparty na projekcie „Solidarności”, wprowadzą bon oświatowy, przeprowadzą reprywatyzację w naturze i bonach, przeprowadzą powszechne uwłaszczenie obywateli, zlikwidują większość ulg podatkowych, przerzucą część kompetencji aparatu państwowego na gminy i związki gmin, uwłaszczą mieszkania, ziemię i sprzęt po PGR-ach przekażą chłopom, urealnią kurs złotego, zmniejszą liczbę ministerstw i urzędników, będą walczyć z korupcją, ujawnią akta służb specjalnych, przeprowadzą lustrację, uszczelnią granice i zrobią wiele innych rzeczy, to uda się wypełnić obietnice.
Poza tym oczywiście ratyfikują konkordat, uchwalą Konstytucję wg Projektu Obywatelskiego (tzw. „Solidarności”), zamierzają chronić życie poczęte i gasnące, przyznają podwójne obywatelstwo rodakom ze wschodu (a jednocześnie przy innych okazjach ROP protestuje przeciwko podwójnemu obywatelstwu Niemców na byłych wschodnich terenach Niemiec), rozliczą winnych afer gospodarczych, odbiorą byłej nomenklaturze bezprawnie zawłaszczone mienie państwowe, zrewidują dotychczasowe decyzje prywatyzacyjne, będą chronić polski przemysł i rolnictwo (bariery celne, interwencyjne zakupy i sprzedaże, promowanie eksportu).
Jak widać w programie ROP-u znalazło się tak wiele różnych propozycji, tak wiele życzeń i prostych rozwiązań, że może on zadowolić szerokie rzesze odbiorców o różnych, często niesprecyzowanych poglądach. Z socjotechnicznego punktu widzenia stanowi on dobry przykład sprawnie zmontowanego programu wyborczego, który w konkretach mówi na tyle mało i mgliście, że nie zrazi sobie tych, których nie chce. Taka twórczość podobna do krytykowanej przez Platona działalności sofistów, polegającej na czarowaniu odbiorców, ma za swe istotne cechy trudność w zanalizowaniu oraz ocenieniu. Ot, typowy przykład polityki. Niemniej pewne rzeczy o tym programie na pewno da się powiedzieć. Nie jest to w żadnym wypadku program socjalistyczny (co często zarzucają ROP-owi krytycy) - zakłada on daleko posuniętą prywatyzację połączoną z uwłaszczeniem obywateli. Nie jest on jednakże wolnorynkowy - zakłada częste interwencje państwa w gospodarkę (nie jako właściciela, ale w roli arbitra zmieniającego reguły w trakcie gry): bariery, koncesje, subwencje (dopłaty), gdzieniegdzie sztywne ceny. Jednym słowem jest to opisywane przez J. Buchanana państwo przepływowe (dokonujące redystrybucji dóbr z jednych grup i miejsc w inne). Program ten ze względu na treść na pewno będzie ułatwiał ROP-owi porozumienie z „Solidarnością” i w przyszłości z PSL-em, wprawdzie oznacza on próbę rozwiązania paru problemów, ale można przypuszczać, że wiele innych zamierza pozostawić nierozwiązanymi „na wieki”.
Stanisław Górka