"Gazeta An Arché" nr 48 - zamknięto 23 XI 1997


Wtedy strzelali, dziś mają nas chronić...

21 listopada br. Sąd Wojewódzki w Katowicach uniewinnił 18 byłych milicjantów oskarżonych o spowodowanie śmierci dziewięciu górników z kopalni „Wujek” podczas pacyfikacji tej kopalni przez wojsko i milicję po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r. Wobec czterech oskarżonych postępowanie zostało umorzone. Wcześniej uniewinniony został gen. Czesław Kiszczak, ówczesny minister spraw wewnętrznych, oskarżony o sprawstwo kierownicze. Gen. Wojciech Jaruzelski, ówczesna pierwsza osoba w państwie, I sekretarz KC PZPR, premier i szef Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, nie został w ogóle oskarżony.

Tak więc wiadomo, że zabito dziewięciu ludzi. Wiadomo, że zostali oni zabici w wyniku strzałów oddanych w ich stronę przez siły pacyfikujące kopalnię. Wiadomo, kto tymi milicjantami dowodził. Wiadomo, komu wówczas podlegały wszystkie jednostki milicyjne w kraju. Wiadomo w końcu, kto kierował wprowadzeniem stanu wojennego. Okazuje się jednak, że nie ma winnych. Sąd uznał, że wszystko działo się w zgodzie z obowiązującym wówczas prawem - dekretem o stanie wojennym. Tak więc należy oczekiwać, że jeśli przed tym sądem stanąłby przypadkiem któryś z nieosądzonych jeszcze nazistowskich zbrodniarzy wojennych z czasów II wojny światowej, to zostałby uniewinniony, no bo przecież obozy zagłady też były zorganizowane zgodnie z ustanowionym przez nazistów prawem…

Póki co sprawa jeszcze nie jest zakończona (prokuratura zapowiedziała odwołanie się do sądu II instancji), chciałbym zwrócić jednak uwagę na ciekawą rzecz. Otóż spośród 21 członków specjalnego plutonu ZOMO pacyfikującego wówczas kopalnię aż dziewięciu (wg informacji podanych na internetowych stronach Ligi Republikańskiej - Oddział Katowice) pracuje obecnie w policji, czyli w praktyce nie zmieniło miejsca zatrudnienia. Jeden z nich jest szefem kompanii antyterrorystycznej. Kilku służy w oddziałach prewencji, czyli tych samych oddziałach, które kiedyś nazywały się ZOMO - służących m. in. do „zapewniania porządku” na wiecach, demonstracjach, meczach piłkarskich i tym podobnych imprezach. Tak więc ci, którzy kiedyś za czasów komunistycznego reżimu nie zawahali się wstąpić do ZOMO i następnie strzelać (bo to, że strzelali, wiadomo, nie udowodniono jedynie tego, że to akurat kule wystrzelone przez nich zabiły), pilnują dziś porządku i bezpieczeństwa… Pytanie tylko, czyjego?

Jacek Sierpiński

gazeta_an_arche/wtedy_strzelali_dzis_maja_nas_chronic.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:50 (edycja zewnętrzna)