Anarchistyczny Magazyn Autorów "Mać Pariadka" nr 1/96


O patriotyzmie i nacjonalizmie

IDEOLOGICZNE, OBIEGOWE DEFINICJE

Funkcjonuje w naszym kraju taki oto schemat wartościujący:

  1. Uczucia narodowe dzieli się na pozytywne i negatywne (dobre i złe).
  2. Te pierwsze, pozytywne i dobre, wychwalana lub tolerowane nazywa się patriotyzmem. Te drugie, negatywne i złe, potępiane i nietolerowane nazywa się nacjonalizmem, a jeśli przybierają większe natężenie nazywa się je szowinizmem.

W efekcie uzyskuje się następujące definicje:

Patriotyzm to uczucie, postawa (społeczno-polityczna) i forma ideologii łącząca przywiązanie do własnej ojczyzny oraz poświęcenie dla własnego narodu z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerennych praw.

Nacjonalizm to uczucie, postawa (społeczno-polityczna) oraz forma ideologii podporządkowująca interesy innych narodów interesom własnego narodu, wyrażająca się w egoizmie narodowym, w wyolbrzymianiu zalet i niewidzeniu słabości własnego narodu, w żądaniu dla niego specjalnych przywilejów, w niechęci, nietolerancji i wrogości wobec innych narodów. Dla niektórych (np. marksistów) będzie to przeciwieństwo internacjonalizmu. Dla niektórych (np. leninistów, „postępowej opinii publicznej”) inny charakter ma nacjonalizm narodów „podporządkowanych”, np. w byłych krajach kolonialnych.

Wreszcie szowinizm to skrajna postać nacjonalizmu, polegająca na całkowicie bezkrytycznym stosunku do własnego narodu i przecenianiu jego zalet, w pogardzie i nienawiści do innych narodów.

Tyle obiegowe definicje ułożone w kolejności od uczucia najlepszego do najgorszego. Dominująca rola elementu wartościującego w nich sprawia, że w praktyce nie służą one do poznawania świata, ale stanowią oręż używany przez różne partie, ruchy i stronnictwa, mający na celu autogloryfikację lub pognębienie przeciwnika. W podręcznikach historii służą one do afirmacji lub potępienia poszczególnych postaci czy narodów. Jako kategorie pseudoopisowe służą do wywyższenia własnego narodu nad inne. Pod Grunwaldem starli się patriotycznie nastawieni Polacy, Litwini, Rusini i Tatarzy z przesiąkniętymi nacjonalizmem i szowinizmem Krzyżakami i rycerzami z Zachodu. Polscy patrioci wywołali powstania śląskie i stawili czoła niemieckiemu nacjonalizmowi. Natomiast kiedy to na tym samym Górnym Śląsku niemiecka ludność wywołała we wrześniu 1939 roku udane powstanie w Bielsku, to był to obrzydliwy przejaw niemieckiego nacjonalizmu i V kolumna godząca w polski patriotyzm. Zresztą generalnie zawsze polski patriotyzm, którego przejawem były żądania granicy na Odrze i Nysie oraz zajęcia Prus Wschodnich, musiał stawać na drodze niemieckiemu nacjonalizmowi głoszącemu „Drang nach Osten”. Na podobnej zasadzie polscy patrioci bronili Lwowa przed ukraińskimi nacjonalistami. Dla pełnej jasności dodam, że wszystkie 5 powyższych sądów o historii uważam za fałszywe.

ISTOTA BŁĘDU

Jak już wspominałem, powyższe definicje nie mają charakteru poznawczego a wartościujący. Służą one nie łatwiejszemu zrozumieniu świata, ale łatwiejszemu ocenieniu świata. Mówiąc bardziej obrazowo, są łatami przyszywanymi sobie i innym w celu wychwalenia lub potępienia. Utrudniają one, a nie ułatwiają praktyczne życie. Spróbujmy na przykład ocenić za ich pomocą np. ZChN lub Piłsudskiego, albo jakiegoś polskiego biskupa. Zdania się podzielą, jedni użyją epitetu „patriota”, inni „nacjonalista”, być może ktoś nawet epitetu „szowinista”. W żaden sposób nie dojdą do zgody, a powyższe definicje wcale im tego nie ułatwią, choćby nawet wszyscy adwersarze się na nie zgadzali.

Wyobraźmy sobie teraz spór z dziedziny chemii, o to, czy dany roztwór ma odczyn kwaśny, czy zasadowy. Albo z dziedziny prawa: kto jest obywatelem Chińskiej Republiki Ludowej. Albo z dziedziny zoologii, które organizmy żywe są zwierzętami. Albo z dziedziny literatury: które utwory literackie są sonetami. Otóż we wszystkich tych przypadkach można się spierać o definicje (co to znaczy, że coś jest kwaśne, co to znaczy „być obywatelem ChRL”, co to jest zwierzę lub sonet) oraz o sposoby ich spełniania, ale jeśli się już na jakąś zgadzamy, to identycznie zakwalifikujemy precyzyjnie opisany obiekt (np. czy jest kwaśny, obojętny czy zasadowy). Zupełnie inaczej niż z powyższymi definicjami uczuć narodowych. Nawet ich doprecyzowanie nic nie zmieni, ponieważ łączą one dwa porządki: opisowy i wartościujący, albo u niektórych zawierają tylko ten drugi. W dużym uproszczeniu, definiowanie patriotyzmu jako dania dobrego wyrazu uczuciom narodowym, nacjonalizmu jako dania złego wyrazu, a szowinizmu jako najgorszego nic nie daje, bo nikt nie powie o sobie samym, że jest złym (nacjonalistą) czy bardzo złym (szowinistą), za to każdy będzie dobrym (patriotą).

W STRONĘ TRAFNIEJSZEJ DEFINICJI

Uważam, że pierwszym krokiem w stronę bardziej przydatnych definicji patriotyzmu, nacjonalizmu i szowinizmu jest pozbawienie ich składowej wartościującej, czyli uczynienie ich neutralnymi aksjologicznie. Tak samo jak słowa: wilk, szczur, glista, komunista czy monarchista same w sobie nie oznaczają niczego ani złego, ani dobrego. Można ich oczywiście użyć jako obraźliwych epitetów (np. „ty glisto!”, „ty komunisto!” itp.), ale nikt poważny nie uzna, że wyrażają one jakąś obiektywną rzeczywistość, a jedynie uczucia, które żywi wypowiadający do danego osobnika. Na tej zasadzie jeśli ktoś nazywa np. Dmowskiego „skinem”, Leppera „anarchistą”, żeby go obrazić, zdezawuować, czy po prostu dać znać innym, że ich nie lubi, to tak sformułowane opinie są dla mnie jasne (niosą tylko treści ekspresywne i impresywne) i nie oceniam ich trafności porównując z definicją naukową. Jeśli natomiast ktoś uważa, że Stalin rzeczywiście był faszystą, czy że Glemp jest inkwizytorem, to nie mogę przyznać mu racji, no chyba że przy piwie.

Drugim krokiem w stronę bardziej przydatnych definicji interesujących nas pojęć powinno być zróżnicowanie ich zakresów. Uważam bowiem, że istnieją powody, aby zacząć przypisywać im różną treść nienormatywną. Przedstawione na wstępie definicje zakładały, że za wszystkimi trzema stoi ta sama przyczyna - uczucia narodowe. Patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm różniłyby się tylko znakiem (plus lub minus) oraz intensywnością (szowinizm bardziej „minus” niż nacjonalizm). Jak już powiedziałem, uważam, że istnieją powody, aby uznać, że to nie wszystko. Cyganie (wędrowni) wydają się dobrym przykładem. Mogą oni żywić uczucia opisane na wstępie jako nacjonalizm w stosunku do własnego cygańskiego narodu, nie mogą natomiast żywić żadnego specyficznie cygańskiego patriotyzmu (choć mogą być polskimi, czeskimi, hiszpańskimi czy rumuńskimi patriotami). Podobnie np. Żydzi niemieccy bądź angielscy przed powstaniem Izraela. Istnieje wiele sytuacji, w których można być nacjonalistą danego narodu a nigdy patriotą lub odwrotnie. Weźmy dla przykładu przypadek powstańców śląskich. Nie dalej jak w grudniowej Mat' Pariadce (12/85) Remik Okraska w imieniu Ruchu Radykalno Postępowego pisze: „Manifestację zakończył wiec pod Pomnikiem Powstańców Śląskich, czym chcieliśmy pokazać, że patriotyzm (np. ten powstańców) wcale nie idzie w parze z nacjonalizmem (np. boneheadów)” 1). Jest to kompletna bzdura i fałszowanie historii. Powstańcy śląscy nie byli patriotami, byli natomiast nacjonalistami, a niektórzy szowinistami narodowymi. Natomiast patriotami, a niektórzy nacjonalistami i szowinistami, byli ci, którzy polskich nacjonalistycznych powstańców zwalczali. Postaram się to pokrótce wyjaśnić. Spośród powstańców tzw. „śląskich” polskimi patriotami mogli być jedynie liczni pochodzący z Galicji i Kongresówki (m. in. Zagłębia Dąbrowskiego) dywersanci, instruktorzy czy masowo walczący „ochotnicy” oraz ci, którzy masowo przywędrowywali na Śląsk „za chlebem”. Księstwa śląskie odpadły od Polski nie wskutek podboju, ale poprzez dobrowolne zhołdowanie najpierw cesarzom, a potem królom czeskim (z Księstwem Świdnicko-Jaworskim było inaczej - to Polska się go zrzekła - ale powstania śląskie nie toczyły się o Śląsk Dolny, tylko o część Górnego). Księstwa górnośląskie składały hołd królom czeskim w obawie przed Polską właśnie (pierwszy uczynił to książę bytomski w 1289 roku, a za jego przykładem inni książęta górnośląscy, tak, że w przeciągu 50 lat cały Górny Śląsk stał się lennem czeskim). Później dodatkowo Kazimierz Wielki zrzekł się całego Śląska (nie przeszkodziło to jego następcom, już Jagiellonom podbić i zagarnąć za odszkodowaniem księstwa zatorskiego i oświęcimskiego oraz biskupom krakowskim kupić księstwa siewierskiego, które to ziemie później się spolonizowały). W XVIII w. drogą podboju cały Dolny i większość Górnego Śląska trafiły do Królestwa Pruskiego i taki podział Śląska utrwalił się aż do 1918 roku. Biorąc powyższe pod uwagę, jeśli ktoś mieszkając w jakimś kraju z dziada pradziada, będąc jego obywatelem nagle siłą dąży do oderwania części tego kraju i przyłączenia do innego, to nie może być nazwany patriotą ani tego pierwszego, ani tego drugiego kraju (bo nigdy w nim nie mieszkał ani nie był jego obywatelem). Może natomiast być nacjonalistą i szowinistą. Jeśli wziąć pod uwagę pojęcie patriotyzmu lokalnego (umiłowania małej ojczyzny - Heimat, będącej częścią większej - Vaterland), to powstańcy śląscy dążąc do podziału tejże (polscy nacjonaliści nawet w najśmielszych żądaniach nie domagali się całego Górnego Śląska), gdzie każda granica musiała być arbitralną i rozdzielającą istniejącą wspólnotę społeczno-gospodarczą, nie byli również patriotami lokalnymi. Wbrew większości mieszkańców obszaru plebiscytowego 2) powstańcy wspierani przez państwo polskie doprowadzili do oderwania części Górnego Śląska z takimi miastami jak Katowice czy Królewska Huta (obecnie Chorzów), gdzie Polaków było po kilkanaście procent. 3)

Przejdźmy wreszcie do stworzenia lepszych definicji. Nie twierdzę, że będą one trafne czy oczywiste, być może ktoś poda dużo lepsze. Powinny one jednak mieć tę przewagę nad podanymi na wstępie, że pozwolą rozróżniać przedmioty i je jednoznacznie przyporządkować. Nie uważam natomiast, żeby musiały to być pojęcia rozłączne. Za bliższe zdroworozsądkowej intuicji uważam przekonanie, że tak samo możliwe jest być tylko patriotą, tylko nacjonalistą, tylko szowinistą, jak patriotą i nacjonalistą, bądź patriotą i szowinistą, bądź nacjonalistą i szowinistą, czy też patriotą, nacjonalistą i szowinistą jednocześnie.

Dodatkowo uważam, że definicje powinny uwzględniać źródłosłów każdego z tych pojęć. Ważne jest również rozróżnienie między uczuciami żywionymi wobec kraju, państwa czy narodu mogącymi przybierać różną intensywność i popychać ludzi ku różnym czynom, a powstającymi w oparciu o te uczucia różnymi doktrynami, będącymi zarazem rezultatem, sposobem artykulacji (dania wyrazu) i syntezą pewnych stanów świadomości - doktrynami będącymi potężnymi instrumentami oddziaływania społecznego. Skoncentrujmy się najpierw na uczuciach zostawiając sobie doktryny na potem. Z konieczności definicje tych uczuć muszą być bardzo ogólne.

NACJONALIZM (od łacińskiego „natio” - naród) byłoby to mocne uczucie oddania (miłości) żywione wobec własnego narodu. I tyle. Dalsze doprecyzowanie wymagałoby już wejścia w sferę ideologii i określenia, czym jest naród. Nie zajmując się na razie dużą ilością definicji narodu, można bez tego stwierdzić, że uczucie oddania narodowi oznacza w praktyce podporządkowanie się koncepcji woli narodu, bądź wartości narodowych (imponderabilia), bądź koncepcji interesu narodowego.

PATRIOTYZM (od greckiego „patriotes” - ziomek, rodak) jest pojęciem już na wstępie trudniejszym do objaśnienia. Wydawać by się mogło, że źródłosłów wskazuje na coś podobnego, jeśli nie identycznego jak nacjonalizm. Jednak analiza znaczenia greckiego słowa rodak (czy ziomek) wskazuje na coś innego. Odnosi się ono tylko do osób stanowiących wspólnotę polityczną, czyli do obywateli w obrębie greckiej polis. Ktoś mógł mieszkać od wielu pokoleń w danej polis, z wieloma jej obywatelami być związanym więzami pokrewieństwa, a mimo wszystko być tylko osiadłym obcokrajowcem bez praw obywatelskich, a więc nie rodakiem. Biorąc powyższe pod uwagę uważam za sensowniejsze odróżnienie patriotyzmu od nacjonalizmu i zdefiniowanie patriotyzmu jako mocne uczucie oddania (miłości) żywione wobec własnego kraju, ojczyzny, państwa. Nietrudno zauważyć, że słowa: „ojczyzna”, „kraj”, „państwo” nie muszą oznaczać tego samego, stąd mamy już możliwe kilka różnych patriotyzmów. Inny podział patriotyzmów jaki możemy przeprowadzić, to podział na miłość do dużej i małej ojczyzny (Vaterland - Heimat) - jak widać, jest w czym wybierać.

Wreszcie SZOWINIZM. Tutaj nieporozumienia i uproszczenia są chyba najbardziej kuriozalne. Wyraz szowinizm (z francuskiego „chauvinisme”) pochodzi od nazwiska Chauvin, anegdotycznej postaci żołnierza napoleońskiego z komedii Scribe'a, odznaczającego się bezkrytycznym uwielbieniem dla cesarza Francuzów. Wobec czego uważam, że szowinizm powinno się definiować jako bezkrytyczne uczucie uwielbienia żywione wobec jakiejś osoby bądź idei (narodu, państwa, ustroju, ale i rodzaju kuchni bądź stylu życia itp.). Tak więc można wyróżnić szowinizm narodowy bądź państwowy czy geograficzny, ale można również być szowinistycznym bakuninistą, marksistą czy szowinistyczną męską świnią.

Tyle rozważań na poziomie żywionych uczuć. Uzyskane definicje spełniają opisane wcześniej wymagania - jeśli ktoś opisze swoje uczucia (bądź da im wyraz), można go zaklasyfikować do odpowiedniej grupy bądź kilku grup. Jest to jednak model dość ubogi, ani nie wylicza, ani nie przewiduje jakie nacjonalizmy bądź patriotyzmy (na poziomie ideologicznym) można sobie stworzyć. Nie mówi on również kogo i za co bić po mordzie, a kogo i dlaczego tolerować, choć mam nadzieję, że poprzez przełamanie pewnych powszechnych uproszczeń skłania raczej do tolerancji niż do krwawych jatek, nie rozbrajając przy tym moralnie tych bardziej tolerancyjnych ani nie pozbawiając ich prawa do obrony (nawet prewencyjnej). Jeśli zaś chodzi o próbę pokazania, jak tworzą się ideologie nacjonalistyczne itp. oraz co jest dobre, a co złe, to musiałoby to zająć kolejne parę stron, bez gwarancji na sukces, a sądzę, że tego w jednym numerze czytelnicy by już nie znieśli.

Stanisław Górka

1) str. 94.
2) 59,6% opowiedziało się za Niemcami mimo że ponad 50% deklarowało język polski jako pierwszy - polskim nacjonalistom nie mieściło się w głowach, jak można deklarować język polski a nie chcieć przyłączenia do Polski; obszar plebiscytowy nie obejmował całego Górnego Śląska, a tylko tę jego część, co do której polscy nacjonaliści liczyli, że wygrają.
3) Na specjalną uwagę zasługuje stosunek młodych polskich komunistów do powstań śląskich. W okresie plebiscytowym komuniści śląscy (Komunistyczna Partia Górnego Śląska), polscy (Komunistyczna Partia Robotnicza Polski), rosyjscy (Lenin, Trocki, Radek) opierając się na „naukowym światopoglądzie” uważali, że cały Górny Śląsk powinien być niemiecki. Obecnie młodzi wielbiciele Lenina i Trockiego (np. Ruch Radykalno-Postępowy) opierając się na tym samym „naukowym światopoglądzie” wychwalają tych, którzy ówczesnym komunistom się sprzeciwiali i chcieli Śląska polskiego. Być może można to wytłumaczyć „dialektycznie”. Być może młodzi polscy komuniści lepiej znają materializm historyczny niż Lenin i Trocki. Być może jednak mimo całej niechęci do Stalina przejęli oni (np. RR-P) innowacje, które wprowadził on do marksizmu: antyfaszystowskie rzekomo apolityczne szerokie fronty ludowe oraz wykorzystanie patriotyzmu w doktrynie marksistowskiej.
mac_pariadka/o_patriotyzmie_i_nacjonalizmie.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:50 (edycja zewnętrzna)