Anarchistyczny Magazyn Autorów "Mać Pariadka" nr 8-9/96


O pilnowaniu pilnujących

Po ostatniej strzelaninie między pracownikami agencji ochroniarskich w Terespolu pojawiły się sugestie, że trzeba zaostrzyć tryb przyznawania koncesji takim agencjom. Zdaniem zwolenników takiego „przykręcenia śruby” dotychczasowa polityka rządu w tej kwestii jest zbyt liberalna i powoduje, że wiele firm ochroniarskich zajmuje się działalnością przestępczą i bierze udział w incydentach podobnych do tego, jaki zdarzył się w Terespolu.

Zastanówmy się jednak, co było przyczyną wymienionego incydentu. Był on próbą - nie wiem, z czyjej strony, może z obu - narzucenia monopolu na świadczenie usług ochroniarskich pasażerom podróżującym koleją na trasie Terespol-Warszawa. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, średni zarobek z ochrony jednego takiego kursu wynosi 10 tysięcy złotych. O czym to świadczy? Ano, o dużym popycie na takie usługi ze strony pasażerów, zagrożonych przez wymuszających okup bandytów. Ewentualny monopol byłby więc tu bardzo łakomym kąskiem.

Co jest przyczyną tak dużego popytu na usługi „goryli”? Odpowiedź jest prosta - z jednej strony nieskuteczność państwowej policji i Służby Ochrony Kolei, z drugiej bezradność samych pasażerów, na ogół pozbawionych broni. W tym przypadku pasażerami są głównie przybysze zza naszej wschodniej granicy, nie oni jedni są jednak zainteresowani w takich usługach. Przy okazji omawiania incydentu w Terespolu media podały, że w firmach ochroniarskich pracuje w Polsce więcej ludzi niż w państwowej policji. A więc można powiedzieć, że na usługi takich firm w naszym kraju jest ogólnie duży popyt. Spowodowany jest on dokładnie tymi samymi przyczynami, co w omawianym wyżej szczegółowym przypadku: nieskutecznością państwowej, opłacanej z przymusowych podatków policji (w zwalczaniu bandytów) oraz bezradnością ludzi, którym państwo (przy pomocy tejże policji) skutecznie ogranicza dostęp do broni i tym samym możliwość samoobrony.

Ograniczenie dostępu do broni zmniejsza z drugiej strony podaż potencjalnych kandydatów na ochroniarzy. Ludzie posiadający legalnie broń (m. in. policjanci) są rzadkim dobrem na rynku i mogą dyktować warunki. Jak powiedziała „Wyborczej” prezes Krajowego Związku Pracodawców Agencji Ochrony Osób, Mienia i Usług Detektywistycznych, Dorota Godlewska, „od kilku lat policja zaostrzyła kryteria i wydaje pozwolenia bardzo rzadko. Powstał więc rynek osób, które zdobyły pozwolenia na początku lat 90. Dyktują oni ceny agencjom”. Wszystko to powoduje, że ceny usług firm ochroniarskich są zawyżone w stosunku do sytuacji, gdyby każdy mógłby posiadać i nosić broń bez obawy represji ze strony państwa.

Z punktu widzenia pasażera podróżującego z Terespola do Warszawy zdobycie monopolu przez jakąś firmę ochroniarską, poprzez wyeliminowanie pałką i pistoletem konkurencji, na dodatkowe (poza policją i SOK) usługi ochroniarskie w pociągach tej linii jest niekorzystne, bo może zaowocować jeszcze wyższą ceną tych usług. Będzie musiał on albo zapłacić więcej, albo zrezygnować z tych usług, co oznacza pogorszenie jego bezpieczeństwa. Podobnie jeśli jakaś firma lub grupa firm zdobyłaby w taki sposób monopol (oligopol) na takie usługi w skali ogólnopolskiej, byłoby to niekorzystne dla ludzi chcących z nich korzystać w naszym kraju. Ale zaostrzenie trybu wydawania koncesji absolutnie nie jest tu w interesie konsumenta! Dla niego jest wszystko jedno, czy monopol zostanie ustanowiony w wyniku „wojen” między konkurencyjnymi agencjami, czy narzuci go państwo. Wydanie koncesji jakiejś jednej firmie na ochronę pasażerów na linii Warszawa-Terespol będzie miało ten sam skutek, co wyeliminowanie przez tę firmę konkurentów w strzelaninach. Podobnie zmniejszenie liczby koncesji w skali całego kraju będzie miało podobny efekt, co wyeliminowanie niektórych firm pałkami i pistoletami konkurencji. Ceny pójdą jeszcze bardziej w górę i jeszcze mniej ludzi będzie mogło pozwolić sobie na kupno dodatkowej (poza nieskuteczną policją) ochrony.

Najgorszy oczywiście z punktu widzenia zwykłego, zagrożonego przez bandytów człowieka byłby całkowity zakaz działalności prywatnych firm ochroniarskich, tj. narzucenie z powrotem całkowitego monopolu państwa w tej dziedzinie. Z usług ochroniarzy korzystają nie tylko mafiosi. Na ogół są to normalni uczciwi ludzie (jak pasażerowie pociągu z Terespola do Warszawy), którzy są w o tyle lepszej sytuacji niż wielu ich współobywateli, że zarabiają trochę więcej i stać ich na opłacenie sobie dodatkowej ochrony po tym, jak państwo zagrabi swoją dolę w podatkach. Zakaz działalności prywatnych firm ochroniarskich pogorszyłby ich bezpieczeństwo, ułatwiając funkcjonowanie licznym bandytom (jak tym, którzy napadali podróżnych w wiadomym pociągu), wcale natomiast nie zapobiegłby nadużyciom ze strony „pilnujących”, o czym mogą przekonać niedawne napady państwowych policjantów na kluby we Wrocławiu czy Jastarni (zresztą w awanturze w Terespolu część ochroniarzy była też policjantami).

Polityka rządu nie jest zbyt liberalna. Wyjściem nie jest ściślejsze koncesjonowanie ochroniarzy (wspaniała okazja, by dawny kolega z UB, teraz właściciel firmy ochroniarskiej, pozbył się konkurencji…), ale odwrotnie - powszechny dostęp do broni i możliwość swobodnego oferowania usług ochroniarskich. Strzelanina w Terespolu wbrew pozorom dowodzi, że narzucenie monopolu, o ile nie pomaga w tym państwo, wcale nie jest tu takie proste. Konkurenci też mają broń i nie pozwalają się łatwo usunąć. A przy większym dostępie do broni konkurentów tych byłoby więcej, w ostateczności zaś ludzie, będąc uzbrojeni, mogliby sami tworzyć grupy samoobrony.

Na koniec najistotniejsza sprawa. Ludzie dobrej woli! Dopóki państwo będzie zabierało nam pod przymusem lwią część naszych dochodów, dopóty będziemy mieć mniej pieniędzy (a wielu z nas nie będzie ich miało w ogóle) na finansowanie naszego własnego bezpieczeństwa, a gangsterzy i ich płatni najemnicy (w tym także ci występujący pod szyldem agencji ochroniarskich) będą wobec nas w lepszej sytuacji. Państwowa policja zawsze będzie za nasze pieniądze bronić przede wszystkim interesów własnych i swoich mocodawców z rządu (a często jeszcze nieformalnych, dobrze dodatkowo płacących mocodawców z mafii czy świata wielkiego biznesu), ponieważ nie mamy możliwości zerwania z nią kontraktu i ukarania jej za niespełnianie naszych oczekiwań cofnięciem wynagrodzenia. Gdybyśmy mogli przeznaczać całość naszych pieniędzy na to, co chcemy, policja starałaby się zadowolić nas, nie polityków czy mafiosów. Oni pojedynczo są bogatsi, ale nas jest wiele tysięcy razy więcej. Cały ten wielomiliardowy kapitał, zbierany od nas teraz w podatkach, który dla własnych celów wykorzystują rządzący i wąskie grupy interesu, pracowałby dla nas. A gdyby policja nadal pracowała źle - może pracują w niej po prostu ludzie mało kompetentni - moglibyśmy zapłacić konkurencyjnym firmom. One też z chęcią witałyby nasze duże pieniądze.

Jacek Sierpiński

mac_pariadka/o_pilnowaniu_pilnujacych.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:50 (edycja zewnętrzna)