Anarchistyczny Magazyn Autorów "Mać Pariadka" nr 4/96
Russell Eisenman
Od twórczych odchyleńców do konwencjonalnych ciemięzców: psychoanaliza i feminizm
Jako kliniczny psycholog zajmujący się psychoterapią próbuję swym pacjentom pomóc w rozwoju. Często wymaga to przezwyciężenia starych, charakteryzujących się zahamowaniami sposobów działania i wypracowania nowych, oryginalnych (przynajmniej dla pacjenta) podejść. Wyjątkami przejawiającymi mniejsze zahamowania są przestępcy, którzy często potrzebują większego zahamowania (Eisenman, 1991a, 1991b). Ruchy społeczne są pod wieloma względami jak pacjenci i co interesujące, te z nich, które kiedyś były twórcze często stają się zatęchłe i opresywne. Takie ruchy bywają za zmianą i reformą, ale ostatecznie stają się częścią represyjnego establishmentu. Przypominam sobie pewnego polityka, mówiącego o takiej reformatorskiej grupie, która go wygryzła: „Mówili, że jesteśmy kanciarzami i że nadszedł czas, by to zmienić. Teraz są takimi samymi kanciarzami, jak my wtedy”. Widzę dwa ruchy, które zaczęły jako twórcze, innowacyjne podejścia, a które teraz wykazują oznaki mniejszej kreatywności i większej represyjności. Kreatywność można zdefiniować jako oryginalność plus użyteczność. Uważam, że przyjrzenie się tej zmianie kreatywności na represyjność, temu, że zachowanie będące odchyłem (nieprzystosowujące się; patrz Eisenman, 1991a) może się zmienić i stać się represyjnie nieodchylone (non-deviant), prawdopodobnie nawet gorsze niż to, co taki ruch próbował naprawić (np. ekscesy Rewolucji Francuskiej: „Ściąć im głowy!”), jest pouczające. Omówię więc tu jako przykłady dwa ważne ruchy społeczne: psychoanalizę i ruch wyzwolenia kobiet/feminizm. Ruchy społeczne warto analizować zarówno dla ich lepszego zrozumienia, jak i dla konsekwencji, jakie ta analiza może mieć dla zachowania jednostek - również bojących się często wolności i cofających się przed nią.
PSYCHOANALIZA
Psychoanaliza mogła być kiedyś twórcza, ale stała się, co najmniej do pewnego stopnia, mniej twórcza. Częściowo jest to bez wątpienia spowodowane błędami tkwiącymi w jej założeniach (Eysenck, 1992), ale częściowo wydaje się to być skutkiem omawianego tu zjawiska zmniejszania się kreatywności i tolerancji ruchów.
Freudowski wynalazek psychoanalizy był dużym osiągnięciem. Wzrastając w erze wiktoriańskiej, kiedy to ludzie myśleli, że ich zachowanie rządzi się racjonalnymi regułami, Freud wysunął ideę, że motywacja jest przede wszystkim nieświadoma, często spowodowana ciemnymi popędami seksu i agresji. Freud był więc antyracjonalistą - nie w tym sensie, że nie używał rozumu, ale w tym, iż mówił, że rozum nie kształtuje głównej podstawy ludzkiego zachowania. Z jego idei wyrosła teoria, nowy rodzaj terapii (psychoanaliza) i metoda badawcza polegająca na takich rzeczach jak analiza snów i wolne skojarzenia. Freud bez wątpienia mylił się w wielu swoich ideach, ale jego nowy rodzaj myślenia był wyzwoleńczy - począwszy od spostrzeżenia, że seks jest ważniejszy, niż ludzie to przyznają, aż do spostrzeżenia, że ludzie mogą kierować się ukrytymi motywami w swym codziennym zachowaniu, takim jak opowiadanie żartów. Na przykład żart może ujawniać wrogość, której dana osoba nie może inaczej wyrazić. Uważam też, że Freud miał rację mówiąc, że ważne są symbole, zwłaszcza w snach, i że było to kolejnym ważnym krokiem naprzód, aczkolwiek jego wiara w symbole uniwersalne (w to, że symbol X zawsze oznacza Y) wydaje mi się błędna.
Freud pomógł swymi nowymi ideami przezwyciężyć część wiktoriańskiej represyjności. Wiele z tego, co myślał zostało włączone do naszej kultury, tak że obecnie laicy, nawet jeśli sami nie zdają sobie z tego sprawy, są freudystami. Freudowskie idee przeniknęły wszystko, od kultury masowej do poważnego pisarstwa i większość ludzi, którzy nie studiowali psychologii nie zna żadnego innego podejścia. Nawet zawodowi reklamiarze znają wiele idei Freuda i przypuszczając, że są one słuszne, próbują wykorzystywać je w produkowanych przez siebie reklamach. Tak więc jakiś produkt może być przedstawiony tak, by wydawał się pionowy i był symbolem fallicznym, czy też by wydawał się okrągły i był symbolem waginalnym. Czy ludzie naprawdę widzą te rzeczy jako symbole i są tym samym skłaniani do ich kupowania, to już inna sprawa. Ale wielu reklamiarzy w to wierzy i tworzy reklamy oparte na freudowskiej symbolice.
Ta niegdyś wyzwoleńcza, antywiktoriańska ideologia jest jednak często używana do represyjnych celów. Oto kilka rzeczy, jakie zasłyszałem ostatnio od psychoanalityków, rzeczy opartych na ich teorii:
- Mężczyzna ma kilka partnerek seksualnych. Pokazuje to, jak wnioskują często psychoanalitycy, tłumiony homoseksualizm i tym samym jest z definicji odchyłem w negatywnym sensie „zboczenia” (Eisenman, 1991a). Psychoanalityczną koncepcją jest tu to, że mężczyzna ten jest owładnięty homoseksualną paniką, definiowaną jako uznanie, na pewnym poziomie, że posiada się skłonności homoseksualne. Wywołuje to panikę, bo jest on przeciwny homoseksualizmowi, tak, że w rezultacie angażuje się w częste stosunki heteroseksualne z wieloma partnerkami, aby samoupewnić się, że nie jest homoseksualistą. Ostatnio widziałem przykład tego na pacjencie w pewnym szpitalu dla psychicznie chorych podczas odbywania mego stażu psychologicznego. Ale psychoanalitycy i zwolennicy ich doktryny popełniają błąd uogólniania na wszystkich mężczyzn tego, co zdarza się prawdopodobnie raz na tysiąc przypadków.
- Kobieta jest zdolna do wielokrotnych orgazmów. Teraz wiemy, że jest to fizjologiczna rzeczywistość. Podczas gdy mężczyzna po orgaźmie przechodzi okres znany jako stan niewrażliwości, w którym nie może zostać podniecony seksualnie, kobieta zdolna jest do ciągłego podniecenia i tym samym do ciągłych orgazmów. Powiedzmy, że kobieta ta osiąga te orgazmy poprzez skierowanie na swą łechtaczkę i waginę wody z prysznica. Według tego, co mówią niektórzy psychoanalitycy, pokazuje to zazdrość o penisa i ujawnia, że jest z nią coś złego. I znów, osoba, która jest w pewien sposób odmienna, uważana jest za przejawiającą zaburzenia psychiczne, nawet jeśli w danym przypadku funkcjonuje w fizjologicznie normalny sposób, tak, by sprawić sobie przyjemność.
- Studenci protestują przeciwko polityce uczelnianej administracji. Według niektórych psychoanalityków studentom tym nie udało się właściwie rozwiązać kompleksu Edypa. Uczelnia to ojciec i buntują się oni przeciw niej, ponieważ nieświadomie chcą obalić swego ojca i posiąść seksualnie swą matkę. Ta daleko idąca analiza nie bierze pod uwagę, że może być prowadzona taka polityka, która jest szkodliwa i przeciw której warto protestować. Czy wszystkie protesty mają być wyjaśniane w kategoriach pewnego nieświadomego problemu? Jest to najgorszego rodzaju redukcjonizm: redukowanie wszystkiego, co się obserwuje do pewnego innego procesu, w tym przypadku do czegoś negatywnego. Jest to sprzyjanie konserwatyzmowi. Każdy, kto dąży do zmiany, jest potępiany.
- Jakaś osoba mocno nie zgadza się w czymś z psychoanalitykiem. Ten dochodzi do wniosku, że siła tej niezgody pokazuje, że osoba ta naprawdę (choć być może nieświadomie) zgadza się z tym, co psychoanalityk powiedział, ale czuje się tym zagrożona. W tym przypadku albo zgadzasz się z psychoanalitykiem, albo twoja niezgoda będzie interpretowana na jego korzyść. Tak czy inaczej, przy regułach, które on sam skonstruował, jego pozycja jest nie do zaatakowania.
- Kobieta utrzymuje stosunki seksualne z więcej niż jednym mężczyzną i psychoanalityk mówi jej, że angażuje się ona w seksualne odreagowywanie (sexual acting out). „Seksualne odreagowywanie” jest dość mętną koncepcją, jak już to podkreślałem (Eisenman, 1987b, 1994), ale zmierza ku odnoszeniu się do osoby rozwiązującej problem nie przez stawianie mu czoła, ale przez angażowanie się zamiast tego w seks. Powiedziałem, że koncepcja ta stosuje się bardziej do kobiet niż do mężczyzn, co związane jest z podwójnym standardem seksualnym, zabraniającym kobietom zachowań dozwolonych dla mężczyzn (Eisenman, 1987b, 1991a, 1994). Ten kulturowy standard przynosi efekty, jako że kobiety angażują się w seks przeciętnie rzadziej niż mężczyźni (Eisenman, 1982) - bez wątpienia częściowo dlatego, że społeczeństwo zmusza je, by czuły, jak są złe, jeśli robią pewne rzeczy, które mężczyznom nie są zakazane lub są mniej zakazane (Eisenman, 1991a).
Powyższe przykłady pokazują psychoanalizę w jak najgorszym świetle. Można tego ruchu bronić mówiąc, że każdy popełnia błędy i że jest to tylko kilka negatywnych przykładów. Ale rzecz w tym, jak częsty jest ten rodzaj błędów. Myślę, że są one bardzo częste i pokazują, iż psychoanaliza, przynajmniej ta praktykowana przez realnie żyjących psychoanalityków, ma często represyjnego, antytwórczego ducha. Zamiast pozwolić osobie się rozwinąć, wrzuca się ją w pewną kategorię, służącą represyjnej funkcji. Osobę tę opisuje się jako pewien rodzaj odchyleńca, w złym sensie tego słowa (co jest niestety tym, co większość ludzi myśli o „odchyleniach”), a jej zachowanie wyjaśnia się jako oparte na pewnej ukrytej patologii. Eysenck (1992) pokazał, że wiele z założeń psychoanalizy jest wadliwych i jej wyniki można wyjaśnić lepiej przy pomocy innych interpretacji.
RUCH WYZWOLENIA KOBIET/FEMINIZM
Początkowo ruch feministyczny nazywano ruchem wyzwolenia kobiet. Zmiana tej nazwy jest czymś bardzo interesującym. „Ruch wyzwolenia kobiet” był ruchem radykalnym, sugerującym duże zmiany w sposobie, w jaki kobiety są widziane i w jaki żyją. W latach 1972-73 byłem gościnnie wykładającym profesorem na Uniwersytecie Kalifornia w Santa Cruz. Ruch Wyzwolenia kobiet, o którym czasami mówi się również jako o ówczesnym feminiźmie, był potężnym, twórczym ruchem sugerującym, że kobiety są tłumione w swej roli gospodyń domowych i że życie powinno pociągać za sobą więcej niż troszczenie się o dom i wychowywanie dzieci. Kobiety powinny mieć równość w pracy, w sypialni i w ogóle. Jak wówczas obserwowałem, ważną częścią tego ruchu była swoboda seksualna i kobiety sprzeciwiały się temu, co działo się w stosunkach damsko-męskich. Role seksualne mogą być oczywiście bardzo ograniczające (Cyrus, 1993). Zwolenniczki tego ruchu mówiły, że wyzwolenie kobiet wyzwoli również mężczyzn i wydawało się to celnym stwierdzeniem. Większa swoboda seksualna kobiet i odgrywanie przez nie mniej konwencjonalnych ról oznaczałoby większą swobodę dla mężczyzn. Aby zademonstrować swą swobodę, wiele zwolenniczek ruchu wyzwolenia kobiet pojawiało się na koncertach rockowych w stroju topless, demonstrując swą wolność od opresywnych reguł i praw.
W późniejszych latach termin „wyzwolenie kobiet” słyszało się coraz rzadziej i został on zastąpiony przez „feminizm”. Jest mniej jasne, co znaczy „feminizm”. „Wyzwolenie” oznacza radykalną zmianę, podczas gdy „feminizm” wydaje się oznaczać mniej. „Feminizm” wydaje się oznaczać prawa kobiet, bez sugerowania jakiejkolwiek potrzeby wyzwolenia od konwencjonalnych standardów.
NACISK NA PORNOGRAFIĘ I NAPASTOWANIE SEKSUALNE
Pornografia
Ostatnio wiele feministek nie tylko wydało się osłabić swe zainteresowanie wyzwoleniem i swobodą seksualną, ale stało się seksualnie represywnymi. Dwa główne przykłady to (1) feministyczne potępienie pornografii i próba pokazania, że jest ona główną przyczyną gwałtów, i (2) feministyczny nacisk na napastowanie seksualne.
Co się tyczy kwestii pornografii, feministki wydają się myśleć płytkimi kategoriami. Gwałciciele nie są motywowani głównie pornografią, o ile w ogóle są nią motywowani. Mogą być pojedyncze przypadki, gdzie gwałciciele przed popełnieniem przestępstwa czytają czy oglądają pornografię, ale nie oznacza to, że gdyby nie było pornografii, to nie byłoby gwałtów. Nie możemy twierdzić, że coś jest podstawą czegoś innego tylko dlatego, że do drugie następuje po tym pierwszym. Jeśli tak robimy, to popełniamy błąd logiczny „post hoc ergo propter hoc”. W rzeczywistości praca z gwałcicielami i czytanie badającej ten problem literatury pokazują, że wielu gwałcicieli pochodzi z represyjnych, surowych środowisk, gdzie słuchanie i czytanie o seksie oraz oglądanie jego wizerunków jest tabu. Najlepszą pracą na ten temat są obszerne badania Committee on Obscenity and Pornography (1970), który dysponując ogromnymi środkami doszedł do wniosku, że pornografia ma niewielki lub żaden wpływ na zachowanie. Komisja ta stwierdziła w jednym ze swych badań, że gwałciciele opowiadali o mniejszym narażeniu na pornografię w swej młodości niż nie-gwałciciele. Choć musimy zachować tu ostrożność związaną ze źródłem danych, w oczywisty sposób nie zgadzają się one z feministycznym kojarzeniem pornografii i gwałtu, i faktycznie dowodzą czegoś przeciwnego.
Mętna jest też kwestia, czym jest pornografia. Feministki zazwyczaj włączają do swej definicji pornografii stosunkowo łagodną nagość z „Playboya”, co jest rzeczą wątpliwą. Gloria Steinem, czołowa liderka feministyczna (z którą zazwyczaj się zgadzam), powiedziała, że pornografia jest zła, ale erotyka jest dobra. Kłopot w tym, że bez jasnej definicji pornografia to erotyka, której ona nie lubi, a erotyka to pornografia, którą ona lubi. Amerykańskie społeczeństwo jest bardziej purytańskie i zahamowane seksualnie niż wielu myśli (Eisenman, 1991a). Wiele krajów na świecie ma mniej tabu niż my, jeśli chodzi o nagie ciało. Można zrobić tu uwagę, że bylibyśmy zdrowszym społeczeństwem, jeśli mielibyśmy więcej swobody co do nagości i seksualnie podniecających materiałów. W krajach skandynawskich zalegalizowanie pornografii wiąże się z mniejszym, nie większym napastowaniem dzieci. Mógłbym wyłączyć tu pornografię, która łączy kobiecą nagość z przemocą. Ta kombinacja, łącząca w czyimś umyśle kobiecą seksualność i przemoc może być szkodliwa, ale sądzę, że większość innej pornografii jest dobrotliwa. Cała idea, że nagość i seks są złe jest częścią amerykańskich wartości, którą trzeba przezwyciężyć, jeśli ludzie mają zostać wyzwoleni. Jeśli tak by się stało, to to, co nazywamy pornografią (w tym „Playboy”) nie byłoby wielkim problemem i byłoby widziane tylko jako jedna z form rozrywki. Tymczasem dzisiaj, przy wszystkich naszych seksualnych zahamowaniach, widzimy pornografię (czy erotykę: używam tych terminów wymiennie, gdyż wątpię, by można je rozróżnić) jako coś satanicznego.
Napastowanie seksualne
Zamiast dążyć do swobody seksualnej feministki wydają się próbować zabrać część tej swobody mężczyznom. Prześladowaniu mężczyzn, którzy nie stosują się do pewnego konserwatywnego standardu seksualnego zachowania posłużyła koncepcja „napastowania seksualnego”. Oczywiście trzeba podkreślić, że prawdziwe napastowanie seksualne jest czymś okropnym i wywiera na ofiary niszczący efekt. Ale feministki zarzuciły swe sieci dużo szerzej, tak że jako napastowanie seksualne uznawane jest opowiedzenie świńskiego dowcipu czy powieszenie na ścianie plakatów z seksbombami. Kobiety twierdzą, iż chcą, by mężczyźni byli bardziej szczerzy i otwarci, ale jeśli jakiś mężczyzna jest szczery mówiąc kobiecie o swym seksualnym zainteresowaniu nią, zostaje narażony na oskarżenie o napastowanie seksualne, ponieważ można mu zarzucić czynienie niechcianych awansów. Ponieważ często niemożliwe jest wiedzieć, czy awanse są chciane, czy nie, stawia to tego mężczyznę, jeśli chce on uniknąć oskarżeń, w obliczu konieczności hamowania swego zachowania. Rezultat przypomina mi pewien rysunek, który kiedyś widziałem: mężczyzna i kobieta mijają się na ulicy. Widzi się, co myślą. Każde z nich chciałoby zbliżyć się do drugiego, ale boi się negatywnej oceny - tak, że mijają się bez słowa. W pewnym programie telewizyjnym feministka Robin Morgan powiedziała, że mężczyźni mogą uniknąć napastowania kobiet stosując się do następującej zasady: „Jeśli nie jesteś pewien, to nie rób tego”. Choć oczywiście spowoduje to zaprzestanie obraźliwego zachowania, wyeliminuje to także jakikolwiek rodzaj zachowania twórczego czy wiążącego się z ryzykiem. Jest to porada represyjna.
Feministki w dużym stopniu wygrały ten bój o napastowanie seksualne. Ich stanowisko stało się w tym kraju prawem i łatwo jest wnieść skargę o takie napastowanie. Wiele organizacji, bojąc się procesów, bierze stronę kobiety i karze mężczyznę, często bez żadnej rozprawy lub z rozprawą jedynie formalną, gdzie mężczyzna jest pewien, że będzie „skazany”, tak by organizacja mogła powiedzieć: „Patrzcie, sprzeciwiamy się napastowaniu seksualnemu”.
Choć innym razem bywa, że wnoszące skargi kobiety są same prześladowane i organizacja nie zajmuje się rzeczywistym, ciągłym napastowaniem. Przykładem mogą być gwałty w wojsku, według doniesień prasowych z 1992 r. Wiele kobiet-żołnierzy jest gwałconych przez żołnierzy-mężczyzn, ale często nie wierzy się im i są one dalej nękane przez wojsko.
Niewielu ludzi przygląda się napastowaniu seksualnemu mężczyzn przez kobiety. Nie jest to coś, o co chodzi feministkom, jako że ich ruch wydaje się mieć na celu pomaganie kobietom i prześladowanie mężczyzn, gdy domniemywa się z ich strony coś złego. Interesujące jest przyjrzenie się wyrobionej z góry opinii, z jaką wiele (większość?) feministek bierze stronę domniemanej ofiary (kobiety), gdy ta wnosi oskarżenie przeciwko domniemanemu sprawcy (mężczyźnie). Feministki te, bez większej wiedzy o faktach, zakładają, że kobieta mówi prawdę i że mężczyzna jest winny. Nasze badania skłonności do napastowania seksualnego tak u mężczyzn, jak i u kobiet odkryły, że te same czynniki, które związane są z takimi skłonnościami u mężczyzn, związane są z nimi także u kobiet: jest to akceptacja tradycyjnych ról płci, wiara w mity na temat gwałtów i inne wierzenia, które wydają się wskazywać na brak współczucia dla innych (Bartling i Eisenman, 1993). Inną rzeczą jest to, że podczas gdy kobieta może odbierać jakieś zachowanie jako napastowanie seksualne, mężczyzna często nie uważa tego samego zachowania wobec niego za takie napastowanie. Tak więc kobiety sprzeciwiają się większej liczbie zachowań niż mężczyźni. W tym sensie kobiety są bardziej konserwatywne od mężczyzn.
Atak na seksualnie podniecające materiały i męskie zachowanie seksualne jest próbą cofnięcia wskazówek zegara: czyni mężczyzn tak zahamowanymi, jak zwykły być, i być może dalej są, kobiety. Tak więc zamiast próbować wyzwolić się samemu feministki próbują częściowo zniewolić mężczyzn. Jest to zatem represywny, purytański ruch.
DLACZEGO ZASZŁA ZMIANA?
Dlaczego zdarzyło się to, o czym mówiliśmy powyżej? Nie wiem, choć wydaje się, że coś takiego zdarza się często: jakiś ruch zaczyna jako twórczy i podejmujący ryzyko, a kończy jako represywny. Jednak znalazłem pewne wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje i choć wyjaśnienie to może mieć pewne niepokojące implikacje dla tych, którzy wierzą w równość kobiet i mężczyzn, dostarcza ono odpowiedzi. W dodatku to w dużym stopniu biologiczne podejście może być prawdą, wbrew wielu wierzeniom w wyjaśnienia społeczne. Powinniśmy być otwarci, zwłaszcza gdy teoria, której nie popieramy wyjaśnia coś lepiej niż nasza własna, preferowana teoria. Chociaż często skłaniam się ku społecznym wyjaśnieniom różnych rzeczy, omawiane tu wyjaśnienie wydaje się tłumaczyć lepiej tę zmianę, która zaszła w ruchu feministycznym.
Punkt widzenia socjobiologii Glenna Wilsona
Wyjaśnienie to jest socjobiologicznym wyjaśnieniem Wilsona (1992). Mówi on, że ewolucja wytworzyła różnice między kobietami a mężczyznami. Niektóre z tych różnic, uważanych przez niego za wrodzone, to większa w porównaniu z mężczyznami uległość kobiet, mniejsze zdolności przestrzenne i matematyczne, mniejsza skłonność do ryzyka, ale większe zdolności współodczuwania, werbalne i społeczne. Wilson uważa, że są to prawdy biologiczne, nie podlegające jakimś wielkim zmianom kulturowym. Tak więc z tej perspektywy ruch wyzwolenia kobiet zrobił błąd próbując osiągnąć dla kobiet swobodę seksualną i inne rodzaje wolności, ponieważ kobiety w rzeczywistości tego nie chcą i jest to przeciwko ich naturze. Nie jest więc niczym niespodziewanym, że swoboda ruchu wyzwolenia kobiet przemieniła się w purytańską represywność ruchu feministycznego. To właśnie jest, w paru słowach, Wilsonowskie spojrzenie na feminizm. W pewien sposób martwi mnie ten biologiczny determinizm i jego implikacja, że rzeczy nie mogą zmienić się tak bardzo, jak by się tego chciało. Niemniej Wilson dostarcza tu wyjaśnienia, które tłumaczy zmianę chwilowego radykalizmu ruchu wyzwolenia kobiet/feminizmu na obecny purytanizm feminizmu. Faktycznie jest to jedyne wyjaśnienie, jakie znam, które koncentruje się szczególnie na tej zmianie wolności na represję.
Inne próbne wyjaśnienie
Czy jest jakieś inne wyjaśnienie tej zmiany odchyłu i kreatywności na konwencjonalność i opresywność, zarówno dla feminizmu, jak i dla psychoanalizy? Myślę, że co najmniej część odpowiedzi można znaleźć w stwierdzeniu Goldwerta (1992), że wszelka wielka kreatywność jest częściowo opozycyjna i niszcząca: aby coś stworzyć, musi niszczyć. Być może ruchy zaczynające jako twórcze pragną, przynajmniej w końcu, nie być opozycyjne, ale „pasować” do reszty społeczeństwa. Pewne dopasowanie ma sens. Osoba lub ruch totalnie opozycyjne nastawione do społeczeństwa są źle widziane. Ale wczesny ferwor takiej twórczej osoby lub ruchu może mieć skłonność do dawania pierwszeństwa pragnieniu akceptacji i tym samym straty wizji prowadzącej początkowo do twórczej intuicji. Może też być tak, że liderzy starzejąc się skłaniają się ku byciu bardziej konserwatywnymi i mniej kwestionującymi status quo. W rzeczywistości jak tylko zdobędą władzę i akceptację w społeczeństwie, stają się częścią tego status quo. Są teraz represyjnym establishmentem. Chociaż noszą tę samą nazwę, co ruch rzucający niegdyś wyzwanie społeczeństwu, są oni teraz częścią nieformalnego aparatu narzucania społecznych reguł i obyczajów. Odchodzą od odchyleń i kreatywności, stając się żandarmami społeczeństwa.
Nie wszystkie feministki się ze sobą zgadzają
Niektóre feministki nie popierają ataku na pornografię, naiwnego poglądu, że jest ona główną przyczyną gwałtów, stałych prób łapania mężczyzn na oskarżenia o napastowanie seksualne i ich słownego usadzania, gdy próbują oni robić coś takiego, jak opowiadanie pieprznych dowcipów. Zatem niektóre feministki nie włączyły się w to, co wydaje się być większością ruchu i jest nadzieja, że rzeczy mogą ulec zmianie.
Czy biologia jest przeznaczeniem?
Biologiczny punkt widzenia implikuje, że rzeczy w rzeczywistości nie mogą się zmienić i że to, jak one wyglądają jest mniej więcej tym, jak powinny wyglądać. Jednak zmiana jest wciąż możliwa. Jeśli na przykład kobiety są naprawdę mniej skłonne do podejmowania ryzyka, wówczas zawsze mężczyźni będą przeciętnie bardziej twórczy od kobiet, jako że częścią bycia twórczym jest często ryzykowanie (Davis, 1992; Eisenman, 1969, 1987a, 1991a; Merrifield, Guilford, Christensen i Frick, 1961; Pankove i Kogan, 1968). Z drugiej strony wciąż jest tu miejsce na zmianę wewnątrz kulturowych standardów płci. Na przykład jeśli kobiety nie podejmują ryzyka po części dlatego, że uczy się je go unikać, to można nauczyć je to ryzyko podejmować i zmniejszyć różnicę w kreatywności obu płci. Biologiczna skłonność nie musi oznaczać też nieuchronności. Nawet jeśli kobiety mają wewnętrzną skłonność do unikania ryzyka, wciąż można nauczyć je bycia bardziej ryzykanckimi, niż predysponuje je do tego ta skłonność. Tak więc jeśli to spojrzenie jest poprawne, biologia jest jedynie częściowym przeznaczeniem.
Korzyści z feminizmu
Ruch feministyczny miał potężny wpływ na to, że kobiety zobaczyły, iż ich potencjał jest dużo większy niż je uczono. Wystarczy tylko zajrzeć do działów listów kobiecych pism, by zobaczyć, że nawet zupełnie proste artykuły o rozwoju osobowym czy możliwościach pracy dla kobiet owocują listami mówiącymi: „Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że mam w swym życiu wybór. Ten artykuł był niewiarygodnym, otwierającym oczy przeżyciem”. W tym poszerzeniu kobiecych horyzontów duża zasługa przypada ruchowi wyzwolenia kobiet/feministycznemu. Ruch ten pomógł również kobietom stać się bardziej stanowczymi i stanąć w obronie swych praw, przeciwstawiając się pasywności. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą często zyskać na treningu stanowczości i jest zasługą feministek, że rozpoznały one niestanowcze zachowanie wielu kobiet i dążyły do naprawienia tego przy pomocy grup treningu stanowczości. Feministki walczyły też o prawa kobiet i ich ochronę w takich dziedzinach jak zdrowie, traktowanie przez wymiar sprawiedliwości itd. Jest tragiczne, że ruch ten wydaje się być teraz prowadzony w purytańskim, represywnym kierunku.
KOŃCOWE OSTRZEŻENIE
Ludzie są często przywiązani do swojego sposobu myślenia. Tak więc psychoanalitycy i feministki mogą uznać moją krytykę za tak niebezpieczną dla swych przekonań, że nie będą jej tolerować i zamiast tego uznają mnie za wroga. Faktycznie, jedna osoba, która czytała ten tekst w manuskrypcie powiedziała, że próbuję powiedzieć, iż kobiety nie mogą być twórcze. Nie mówię tego, ani też nie próbuję kobiet ograniczać. Mocno wierzę w wyzwolenie kobiet. Nie krytykuję psychoanalityków ani feministek unikających błędów opisanych w tej pracy. Próbuję krytykować opresywne działania ruchów, które kiedyś były twórcze i wyzwoleńcze.
Istnieje możliwość, że to, co krytykuję przedstawia sobą jedynie część psychoanalizy i feminizmu, i że większość tych, którzy identyfikują się z tymi ruchami nie robi tego, co krytykuję. Jako że podejrzewam, iż zostanę wzięty pod ostrzał, powiem, że może być wielu psychoanalityków i feministek, których głosy są słyszane rzadko, ale którzy/które robią rzadko lub nie robią nigdy tego rodzaju rzeczy. Jeśli tak jest, opresorzy mogą wydawać się być bardziej dominującą częścią tych ruchów niż to faktycznie jest, być może dzięki większemu zainteresowaniu mediów ich ideami.
Jakikolwiek silny społeczny czy polityczny ruch ma skłonność do widzenia się ponad wszelką krytyką i ostro reaguje na odchylenie od grupowej doktryny (Eisenman, 1991a). Tak więc feministki, które wyznają obecne poglądy co do pornografii powodującej gwałty i napastowania seksualnego mogą nie tolerować żadnej krytyki czy odchylenia od postrzeganej prawdy. Na przykład gdy profesor Christina Hoff Sommers przedstawiła w Amerykańskim Stowarzyszeniu Filozoficznym pracę krytykującą niektóre feministyczne poglądy, powiedziała, że ”(…) feministki na sali po prostu oszalały. Nigdy wcześniej nie były krytykowane” (Ridgley, 1993, str. 9; patrz też Sommers, in press).
Wydaje się, że tak psychoanaliza, jak i feminizm zaczęły jako ruchy ostro krytykujące istniejące standardy społeczne, ale przekształciły się w ruchy pod pewnymi względami represywne tak, jak to, czemu się przeciwstawiały. Byłoby interesujące dowiedzieć się, czy zjawisko to jest typowe dla ruchów społecznych, czy prawdziwe tylko dla niektórych.
ŹRÓDŁA:
Bartling, C. A., & Eisenman, R. (1993), „Sexual harassment proclivities in men and women”, Bulletin of the Psychonomic Society, 31, str. 189-192.
Committee on Obscenity and Pornography (1970), Report of the Commission on Obscenity and Pornography, U. S. Government Printing Office, Washington, DC.
Cyrus, V. (1993), Experiencing Race, Class and Gender in the United States, Mayfield, Mountain View, CA.
Davis, G. A. (1992), Creativity is Forever (3rd edition), Kendall/Hunt, Dubuque, Iowa.
Eisenman, R. (1969), „Components of creativity, verbal conditioning, and risk taking”, Perceptual and Motor Skills, 39, str. 687-700.
Eisenman, R. (1982), „Sexual behavior as related to sex fantasies and experimental manipulation of authoritarianism and creativity”, Journal of Personality and Social Psychology, 43, str. 853-860.
Eisenman, R. (1987a), „Creativity, birth order, and risk taking”, Bulletin of the Psychonomic Society, 25, str. 87-88.
Eisenman, R. (1987b), „Sexual acting out: Diagnostic category or moral judgment?”, Bulletin of the Psychonomic Society, 25, str. 198-200.
Eisenman, R. (1991a), From Crime to Creativity: Psychological and Social Factors in Deviance, Kendall/Hunt, Dubuque, Iowa.
Eisenman, R. (1991b), „Monitoring and postconfinement treatment of sex offenders: An urgent need”, Psychological Reports, 69, str. 1089-1090.
Eisenman, R. (1994), Contemporary Social Issues: Drugs, Crime, Creativity and Education, BookMasters, Ashland, Ohio.
Eysenck, H. (1992), The Decline and Fall of the Freudian Empire, Scott-Townsend Publishers, Washington, DC.
Goldwert, (1992), The Wounded Healers: Creative Illness in the Pioneers of Depth Psychology, University Press of America, Lanham, Maryland.
Merrifield, P. R., Guilford, J. P., Christensen, P. R., and Frick, J. W. (1961), „Interrelationships between certain abilities and certain traits of motivation and temperament”, Journal of General Psychology, 65, str. 57-74.
Pankove, E., and Kogan, N. (1968), „Creative ability and risk taking in elementary school children”, Journal of Personality, 36, str. 420-439.
Ridgley, S. (1993), „Feminism, phallocentrism, and the fat women's caucus: An interview with feminist critic Christina Hoff Sommers”, Campus, 4 (no.3, Spring), str. 8-9.
Sommers, Christina Hoff (in press), The Gender War, Simon & Schuster, New York.
Wilson, G. (1992), The Great Sex Divide: A Study of Male-Female Differences, Scott-Townsend, Washington, DC.
Artykuł przetłumaczony za zezwoleniem Libertarian Alliance, 25 Chapter Chambers, Esterbrooke Street, London SW1P 4NN, Wielka Brytania. Copyright © 1995: Libertarian Alliance, Russell Eisenman. Poglądy przedstawione w artykule są poglądami autora, niekoniecznie poglądami Libertarian Alliance, jego Komitetu, Rady Doradczej czy subskrybentów. Tłum. J. Sierpiński.