Anarchistyczny Magazyn Autorów "Mać Pariadka" nr 12-1/96-97
Jacek Sierpiński
CZY UNIA PRACY TO LEWICA?
W środowisku wolnościowym, tak u nas, jak i na Zachodzie, popularne jest definiowanie lewicy jako tych, którzy co prawda popierają ingerencję państwa w gospodarkę (w „bazę”), sprzeciwiają się jednak jego ingerencji w „nadbudowę”, to jest w sprawy takie, jak wolność wyznania, wolność słowa i druku czy wolność stowarzyszania się (w przeciwieństwie do prawicy, popierającej wolny rynek w gospodarce, ale dążącej do kontroli życia religijnego, społecznego i sfery komunikowania się obywateli). Takie podejście z grubsza odpowiada temu, co w historii uważane było za lewicę i prawicę (wyłączywszy ruchy autorytarne w rodzaju komunizmu czy faszyzmu, tradycyjnie określane jako skrajnie lewicowe czy prawicowe). Próbując jednak zastosować je do współczesnych polskich realiów, otrzymujemy niespodziewane rezultaty.
Oto Unia Pracy - partia powszechnie uważana - i sama uważająca się - za lewicową. Co do ingerencji państwa w gospodarkę zgoda, popiera ją (choć nie różni się w tym od większości ugrupowań uważanych i uważających się za centrowe lub prawicowe). Jednak jeśli chodzi o wolność słowa, wyznania i stowarzyszania się, to sprawa się komplikuje.
Co do wolności słowa i druku - to właśnie Unia Pracy oficjalnie wniosła do Sejmu projekt przywrócenia cenzury pod płaszczykiem zwalczania „zagrożeń dla dzieci i młodzieży”. Pisałem o tym w poprzednim numerze "MP". Przypomnę - rząd ma powołać specjalną komisję, która na podstawie składanych donosów ma decydować, czy dana publikacja stanowi zagrożenie dla dzieci i młodzieży. Publikacji uznanych za zagrożenie nie będzie można reklamować, udostępniać w bibliotekach i czytelniach ani sprzedawać poza specjalnymi stoiskami „dla dorosłych”.
Co do wolności stowarzyszania się - jeden z liderów UP Zbigniew Bujak (wraz z Cezarym Miżejewskim z PPS i Jackiem Kuroniem z UW) jest inicjatorem akcji na rzecz ustawowego zdelegalizowania ugrupowań „faszystowskich” - za niewystarczające uważając nawet możliwość sądowego skazania ich liderów i członków za „pochwalanie faszyzmu”, nie mówiąc już o pobiciach i morderstwach dokonywanych ponoć przez „faszystowskie bojówki”. (Co prawda młodzieżówka UP z Wrocławia odcięła się od tego pomysłu).
Co do wolności wyznania wreszcie - poseł UP Ryszard Nowak zaproponował ostatnio w Sejmie delegalizację Kościoła Zjednoczenia, popularnie zwanego sektą Moona. Z przykrością muszę powiedzieć, że w tym przypadku więcej szacunku dla wolności jednostki okazali nawet posłowie SLD.
Wychodzi na to, że - przy zastosowaniu wyżej wymienionych kryteriów - Unia Pracy nie jest lewicowa. Jest typową partią autorytarną, tzn. opowiadającą się za ingerencją państwa tak w gospodarkę, jak i pozagospodarcze stosunki społeczne oraz osobistą wolność obywateli. (Choć jak na razie umiarkowanie autorytarną). Myślę, że bardziej czytelną nazwą byłby chyba dla niej „Obóz Pracy”.