11. Mądre słowa

Tomasz Edison, wynalazca żarówki, urządzenia do zapisywania dźwięku i wielu innych rzeczy używanych przez nas na co dzień, urodził się w Milan, w stanie Ohio Jego ojciec imał się wszelkich zajęć - między innymi pracował jako krawiec, kopał studnie, prowadził szkółki leśne, sprzedawał zboże, handlował starzyzną. Tom chodził do normalnej szkoły tylko dwa miesiące, a wszystkiego nauczyła go matka. Uwielbiał czytać wszystko, co wpadło mu w ręce. Był niezmiernie ciekaw świata i życia wybitnych ludzi. W wieku dwunastu lat zaczął pracować jako gazeciarz w liniach kolejowych Grand Trunk. Sprzedawał gazety, książki, słodycze i inne drobiazgi. Wkrótce zaczął wydawać własną gazetę, Grand Trunk Herald, drukując ją własnoręcznie na mocno sfatygowanej drukarni umieszczonej w pociągu. Potrafił sprzedawać kilkaset egzemplarzy gazety w tygodniu.

W 1905 roku ukazała się książka Little Visits with Great Americans zawierająca rozmowy z wybitnymi ludźmi. Pytano tam Edisona, jakim był dzieckiem i co go wtedy interesowało. Niektóre odpowiedzi mogą cię zaskoczyć.

Pytanie: Czy lubiłeś matematykę?

Edison: „Nie za bardzo. Kiedy miałem jedenaście lat próbowałem czytać „Zasady” Newtona. To mnie zniechęciło do czystej matematyki”

Pytanie: Czy chciałeś się uczyć?

Edison: „Tak, oczywiście Próbowałem przeczytać wszystko, co było w bibliotece w Detroit, ale przeszkodziły mi w tym inne rzeczy”

Pytanie: Byłeś molem książkowym i marzycielem?

Edison: „Wcale nie”

Pytanie: A jakie były początki twojej drogi jako wynalazcy?

Edison: „Przeprowadziłem linię telegraficzną pomiędzy moim domem a domem kolegi. Zrobiłem ją ze starego kabla, jakiejś rury od piecyka oraz izolatorów z butelek” „Nigdy nie zależało mi na oszczędzaniu pieniędzy dla nich samych. Nie oglądając się na przyszłe potrzeby życiowe, każdy grosz przeznaczałem na książki naukowe i materiały do eksperymentów. Bardzo mi to pomogło w późniejszych sukcesach”. „Żaden z moich wynalazków nie był przypadkowy. Zawsze ściśle trzymałem się tego, żeby dokonywać wynalazków pożytecznych. Nie traciłem nigdy czasu na elektryczne cudeńka, których jedyna wartość polega na tym, że są nowe i dlatego wzbudzają zainteresowanie” - wyjaśnił Edison

Innym wielkim wynalazcą był Eli Whitney urodzony w 1765 roku. W roku 1793, kiedy miał 28 lat, wynalazł maszynę do obróbki bawełny, co zrewolucjonizowało przemysł rolniczy. W książce z 1894 roku, Men of Achievements, Inventors, opowiadającej o wielkich wynalazcach, cytowane są słowa siostry Whitneya: „nasz ojciec miał warsztat, gdzie robił nieraz takie rzeczy jak kółka czy krzesła. Dzięki temu mój brat bardzo wcześnie nauczył się posługiwać narzędziami. Od czasu, gdy nauczył się tego, zawsze majstrował coś w warsztacie i chyba wolał to od pracy na farmie” Kiedy miał 12 lat, zrobił samodzielnie i bez żadnego przygotowania skrzypce. Oglądający je później znawcy, orzekli, że jest to doskonała robota. Dwunastoletni Eli rozebrał zegarek ojca na najdrobniejsze części i zanim ojciec się zorientował, złożył go z powrotem. Zegarek nadal chodził doskonale. Kiedy miał 15 lat, w czasie Rewolucji Amerykańskiej, Eli rozpoczął własny biznes - robił gwoździe i naprawiał maszyny. Pracował przy tym w zimie, a w lecie pomagał ojcu w pracy na farmie. Eli obmyślił plan poszerzenia swego przedsięwzięcia i w czasie krótkiej podróży udało mu się zdobyć współpracownika. Podczas wyprawy, Eli zaglądał po drodze do każdego warsztatu, żeby podpatrywać narzędzia i metody pracy. W 1789 roku Eli rozpoczął naukę w Yale College, w celu zdobycia ogólnego wykształcenia.

Edison i Whitney to przykłady tego, jak biznesmeni i przedsiębiorcy zaczynali pracować i zdobywać cenne doświadczenie w młodym wieku. Było to dawno temu, ale i dziś jest wszędzie wielu ludzi interesu odnoszących sukcesy, na przykładzie których możemy się wiele nauczyć. Większość dzieci dostaje od dorosłych rady każdego dnia. Od rodziców, ciotek, wujów, nauczycieli, księży czy kogokolwiek z napotkanych dorosłych. Jedne rady są pomocne, inne nie, a niektórych po prostu nie rozumiesz. Pomyślałem, że może dobrze byłoby zapytać kilku dorosłych, z którymi pewnie nie będziesz miał okazji porozmawiać, co robili w twoim wieku.

Dorośli, do których zwróciłem się z pytaniami, to ludzie biznesu, którzy odnieśli sukces. Chodziło szczególnie o to, by powiedzieli, jakie były ich początki w biznesie, kiedy byli dziećmi. Niektórzy mówili o tym, jak pomogło im to później w życiu, a inni wspomnieli błędy wtedy popełnione. Wielu z nich zgodziło się również zaproponować ci swoje rady na temat tego, jak możesz teraz przygotowywać się do pomyślnej kariery w biznesie. Niektórzy mają nawet rady dla twoich rodziców, które możesz im przekazać.

Wierzę, że uznasz te słowa za pożyteczne i że pomogą ci one zastanowić się nad tym, jak już zaangażować się w biznes i kapitalizm Mam jednak również nadzieję, że nie zapomniałeś, że to ty odpowiadasz za to, jak będziesz żył. Ostatecznie to ty będziesz musiał podejmować decyzje. Nigdy jednak nie odrzucaj informacji, które mogą pomóc ci ukształtować własne zdanie i dokonać później właściwego wyboru.

* * *

Malcolm Baldridge, niegdyś minister handlu Stanów Zjednoczonych, był przez wiele lat prezesem i dyrektorem firmy Scovill Manufacturing Co. Był również członkiem stowarzyszenia kowbojów rodeo. Minister Baldridge powiedział:

„Jako młody człowiek bardzo chciałem pracować na rancho i zacząłem tę pracę w wieku czternastu lat. Poszedłem do szkoły średniej i stałem się trochę bardziej samodzielny. Przydało się to, kiedy moi rodzice doszli do wniosku, że nie będzie ich stać na płacenie za szkołę dla trojga dzieci. Ponieważ byłem najstarszy, musiałem zarabiać na siebie. Zacząłem pracować w firmie pralniczej przy zbieraniu zamówień”

„Moje doświadczenia z pracy w gospodarstwie i w firmie nauczyły mnie, że zanim ktokolwiek pomoże mi, najpierw muszę sam pomóc sobie Praca w gospodarstwie nauczyła mnie w szczególności cenić wytrwałość, rozsądek i ciężką pracę przez długie godziny. Młodzi ludzie nie powinni przymierzać się od razu do szczytów świata biznesu. Nawet jeśli są dziećmi szefa i mają zająć w firmie wysokie stanowisko, muszą zrozumieć strukturę przedsiębiorstwa od dołu. Żeby zdobyć podstawę dla dalszej kariery, powinny pilnie uczyć się - nie tylko programowania komputerów, ale matematyki, czytania, języka, umiejętności porozumiewania się i tak dalej”

Minister Baldridge radzi rodzicom, aby porozmawiali ze swoimi dziećmi. „Dajcie im szansę, żeby same zastanowiły się nad swoim problemem, zanim wy zrobicie to za nie. Zaszczepi im to wiarę w siebie, a to najważniejsze, i nauczy rozwiązywania problemów. Wkrótce przekonają się, że muszą sami znajdować odpowiedzi, a nie czekać aż mama czy tata da gotowe rozwiązanie”

* * *

Lilian Katz jest prezesem i założycielem firmy wysyłkowej.

„Zaczęłam pracować, kiedy miałam 14 lat - najpierw pracowałam w kinie jako bileterka za 10 centów na godzinę. Potem byłam sprzedawczynią w sklepie ze słodyczami.” „Dzięki tym zajęciom wcześnie nauczyłam się szanować pracę. Zdałam sobie wtedy sprawę, że praca może i powinna dawać zadowolenie” „Wszystkie moje zajęcia wiązały się z pracą w miejscach publicznych, musiałam zatem nauczyć się postępować z różnymi ludźmi, różnymi typami osobowości. Pomogło mi to również przezwyciężyć własną nieśmiałość - w pracy musiałam zachowywać się inaczej”

Katz, której firma ma obroty w wysokości ponad stu milionów rocznie, radzi młodym ludziom, żeby „zastanowili się uważnie, co lubią robić i co robią najlepiej. Ponieważ większość swego dorosłego życia spędzą przy pracy, byłoby dobrze, gdyby ją lubili - i wykonywali dobrze. Każdy ma inne uzdolnienia i umiejętności, więc powinniście wybrać to, w czym jesteście dobrzy” „Decyzja co do przyszłej drogi nie może być pochopna. Dobrze zastanów się nad swoimi możliwościami i omów je z rodzicami, przyjaciółmi i wychowawcą szkolnym. Jeśli nie spodoba ci się to, co będziesz robił, zmień na coś, co bardziej odpowiada twoim potrzebom i osobowości.”

A oto propozycje Katz dla rodziców: „Nałóż dzieciom jakieś obowiązki w domu, na przykład ścielenie co rano własnych łóżek Da im to poczucie niezależności i dokonania czegoś. Naucz swoje dzieci wartości pieniądza. Dawaj im rozsądne kieszonkowe i zachęcaj zawsze do odkładania części pieniędzy, do bardziej odpowiedzialnego wydawania ich, ale i do poczucia satysfakcji z faktu posiadania własnych pieniędzy” „Kiedy twoje dzieci wykonają jakąś pracę w domu, albo przyniosą dobre stopnie, pochwal je i zachęć do dalszej pracy, kiedy są niegrzeczne, albo sprawiają ci zawód, także powinny to wiedzieć. Wykorzystuj ich poczucie winy w sposób konstruktywny, a nie destruktywny. Niech wiedzą, że nie oczekujesz, że zawsze będą doskonałe, ale że będą starać się najlepiej jak potrafią. Pamiętaj, żeby podkreślać ich siłę i możliwości”

„Swoje obawy zachowaj dla siebie - a dzieciom zaszczepiaj ufność do świata, ludzi, społeczeństwa. Wyrabiaj u nich ostrożność i rozwagę, ale nie strach! A co najważniejsze, dawaj im wiele miłości! Kiedy tylko możesz, mów im, że je kochasz, szanujesz i podziwiasz!”

* * *

Carl Hermers, założyciel pierwszego czasopisma komputerowego o masowym nakładzie, Byte, a także wydawca wielu bardzo popularnych czasopism poświęconych nauce i technice:

„Zawsze wiele czytałem. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie lektury szkolne - od opowiadań o Edisonie po opowieści o podboju nieba, odkryciu elektryczności, poszukiwani u wiedzy.” „Każde dziecko powinno myśleć nie tylko o bieżącej chwili. Trzeba marzyć o przyszłości. Przyszłość to może być wycieczka następnego lata, otrzymanie nagrody Nobla, albo pierwszy miliard dolarów. Kiedy miałem pięć lat, a było to we wczesnych latach pięćdziesiątych, marzyłem o statkach kosmicznych, sputnikach i locie w kosmos. Oczywiście nigdy tego nie dokonałem, ale wszystko przede mną.” „Ilu ludzi robi to, co zamierzyli jako nastolatki? Dalekosiężne plany ważne są dla młodych duchem - w każdym wieku - ale jeszcze ważniejsze są dla poznawania siebie samego. Moje plany zmieniły się oczywiście z biegiem czasu. Ścisłe trzymanie się planu może zniweczyć wiele możliwości”

* * *

David Packard jest prezesem zarządu firmy Hewlett-Packard i jednym z największych i najbogatszych przedsiębiorców na świecie Packard przypomina nam, że na drodze do sukcesu najważniejsze jest to, żeby się czymś bardzo interesować, a nie pragnienie pieniędzy. „Bardzo wcześnie zacząłem interesować się inżynierią. Fascynował mnie rozwój techniki, a ponieważ chciałem coś zrobić w tej dziedzinie, założyłem firmę. Wcale nie chodziło mi o to, żeby zostać kapitalistą, czy zrobić wielkie pieniądze”

* * *

Richard M. Devos jest prezesem i współzałożycielem Amway Corporation, jednego z największych przedsiębiorstw na świecie. Devos znajduje się dziś na liście 400 najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych „Kiedy byłem młody, wykonywałem wiele dorywczych prac, żeby zarobić na swoje wydatki: grabiłem liście, odgarniałem śnieg, podejmowałem się wszystkiego, co tylko mogłem znaleźć dla siebie do roboty. Mój dziadek dostarczał ludziom do domów świeże warzywa i owoce. Często zostawiał mi trochę towaru, żebym mógł go sprzedać i zarobić parę groszy. Później, w szkole średniej, pracowałem na stacji benzynowej.” „Tato powtarzał mi ciągle dwie rzeczy. Po pierwsze, przekonywał mnie, żebym nigdy nie mówił „nie da się”. Te słowa zawsze przeszkadzały mi w zrobieniu czegoś, a ojciec zazwyczaj pokazywał mi, że jest sposób na to, co wydawało mi się nie do zrobienia. Druga rada dotyczyła rozpoczęcia samodzielnego biznesu. Tato niemal całe życie pracował jako sprzedawca i stracił pracę nie ze swojej winy, kiedy byłem młody. Uważał, że posiadanie własnej firmy (przedsiębiorstwa) pozwala człowiekowi być panem własnego losu.”

„Najważniejszą radą, jakiej mogę udzielić dziś młodym ludziom jest to, żeby pamiętali, że są dziećmi Boga, że są wielką wartością i kryją w sobie wielkie możliwości Powinni zatem stawiać sobie pewne cele i pracować dla ich osiągnięcia. Na początek mogą to być cele na krótką metę, ale zawsze trzeba dążyć do czegoś, że by móc dać z siebie wszystko, na co cię stać. Czy będą to lepsze stopnie, czy miejsce w drużynie sportowej, czy cokolwiek innego, staraj się mądrze wykorzystać swoje naturalne uzdolnienia i czas, żeby ten cel osiągnąć. Potem postaw sobie kolejny cel. Sukcesu w życiu nie osiąga się jednym olbrzymim krokiem. Składa się on z wielu kolejnych kroków, mniej lub bardziej pomyślnych Ale każdy z nich to zdobywanie doświadczenia pozwalającego na wykonanie następnego kroku!”

* * *

Kemmons Wilson jest założycielem sieci hotelowej Holiday Inn. A oto jego dwadzieścia recept na sukces:

  1. Pracuj tylko przez pół dnia; nie ma znaczenia, czy będzie to pierwsze dwanaście godzin, czy drugie.
  2. Praca to uniwersalny klucz otwierający drzwi do wszystkich możliwości.
  3. Dla osobistego sukcesu lub niepowodzenia o wiele większe znaczenie ma nastawienie umysłu niż jego zdolności.
  4. Pamiętaj, że na drabinę sukcesu wszyscy wspinamy się po jednym szczebelku.
  5. Są dwa sposoby na to, żeby znaleźć się na wierzchołku dębu. Jeden, to usiąść na żołędziu i czekać. Drugi, to wspiąć się na drzewo.
  6. Nie bój się ryzykować. Pamiętaj, że zepsuty zegarek wskazuje dokładnie godzinę przynajmniej dwa razy na dobę.
  7. Sekret szczęścia nie polega na tym, by robić to, co się lubi, ale by lubić to, co się robi.
  8. Wyrzuć ze swojego słownika powiedzenie „Myślę, że nie dam rady” i zastęp je słowami „Wiem, że potrafię”.
  9. Przymierzając się do przyszłej drogi, wyżej postaw otwierające się możliwości niż bezpieczne życie
  10. Wierz w siebie.
  11. Bez ryzyka nie ma osiągnięć.
  12. Jaka praca, taka płaca.
  13. Im więcej pary wkładasz w swoją pracę, tym głośniej możesz gwizdnąć po skończonej robocie.
  14. Okazje zdarzają się często. Pukają zawsze, kiedy potrafisz je usłyszeć, dostrzec, pochwycić i wykorzystać.
  15. Nie możesz niczego odkładać - jutro, to za dwa dni będzie wczoraj.
  16. Sprzedaj swój zegarek naręczny i kup budzik.
  17. Człowiek sukcesu wie, że sam odpowiada za swoją motywację. Zapala i rusza, ponieważ ma kluczyk do własnej stacyjki.
  18. Nie zamartwiaj się. Nie możesz zmienić przeszłości, ale na pewno możesz zniszczyć teraźniejszość, martwiąc się o przyszłość pamiętaj, że połowa rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie zdarzy, a druga połowa zdarzy się tak czy owak. Po co zatem się przejmować?
  19. Szczęście zależy nie od tego co masz, ale od tego jak się tym cieszysz.
  20. Wierz w Boga i bądź posłuszny dziesięciu przykazaniom.

* * *

Dorothy E. Brunson jest prezesem firmy mającej sieć rozgłośni radiowych. Brunson była jedną z pierwszych członkiń Galerii Sławy czasopisma Working Woman W czasopismie tym, z listopada 1986 roku, Brunson mówi, że jej rodzice chcieli, aby została nauczycielką, albo założyła rodzinę, ale ona wolała inną drogę: „Pochodzę z rodziny murzyńskiej, której trudno jest zrozumieć dlaczego moje sukcesy w interesach są tak dla mnie ważne. Nie potrafią zrozumieć, co to jest dziesięć milionów długu. Trzeba trzymać te sprawy z dala od rodziny, ponieważ może ona wpływać na decyzje w interesach z czystej miłości i potrzeby chronienia przed niepowodzeniem”. Brunson powiedziała, że „kiedy byłam dzieckiem, zarabiałam pieniądze opiekując się maluchami”. „Czytałam książki, przesiadywałam w bibliotece i poszerzałam swoje horyzonty”. Stała się „człowiekiem do wszystkiego”. W przyszłej pracy najbardziej pomogły jej właśnie dziecięce lektury. Młodym ludziom mówi, że „szkoła to tylko pierwszy etap nauki. Wszystko jest ważne; jeśli masz zamiar czymś się zajmować, rób to najlepiej jak potrafisz.” „Szkolna edukacja nie wystarczy. To, czego nauczyłam się poza szkołą, było tak samo ważne jak to, czego uczyłam się w klasie. Powiedziałabym, że wiedzę zdobywa się wszędzie”. Brunson radzi rodzicom, aby „uczyli dzieci etyki. Pracy i ludzkiej etyki. Do twoich sukcesów najbardziej przyczyniają się ludzie. Jeśli będzie okazja, nakładaj na dzieci jakieś drobne obowiązki”. Jeśli chodzi o swoje dzieciństwo, żałuje ona tylko, że dopóki nie stała się dorosła, „nie nabrała wiary w siebie i pewności”.

* * *

Walter H. Anneberg jest prezesem i dyrektorem firmy wydawniczej Triangle Publications wydającej czasopisma Seventeen, TV Guide i inne. Anneberg był niegdyś ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Wielkiej Brytanii.

„Radziłbym młodym ludziom, którzy jeszcze uczą się w szkołach, by zajmowali się nie tylko tym, co mają do zrobienia jako uczniowie, ale także, aby uczestniczyli w innych działaniach szkoły. Bez namowy i polecenia rodziców młodzi ludzie często nie starają się zdobywać doświadczeń niezbędnych dla zrozumienia wagi uczestnictwa”.

„Rodzicom przypomniałbym, że spoczywa na nich stale obowiązek wychowywani a dzieci w poszanowaniu dla wiedzy, dobrych obyczajów i godności innych ludzi”.

* * *

Roland Halle jest producentem filmowym i przedsiębiorcą, zdobywcą Nagrody Akademii Filmowej w 1980 roku. Jako młody człowiek postawił sobie cel - zostać milionerem do czterdziestki. Trochę się pomylił, bo w wieku 38 lat został multimilionerem.

„Sukces finansowy był dla mnie ważny. To był sposób, żeby udowodnić sobie, że mogę być kimś, że potrafię osiągnąć postawiony sobie cel. Nie sądzę, abym dążył do sukcesu finansowego dla samych pieniędzy”.

„Nie chciałem zostać milionerem po to, żeby móc żyć w luksusie, ani po to, by mieć cokolwiek. Ale chciałem się nie martwić o pieniądze i chciałem, żeby moja rodzina o nie się też nie martwiła. Moje potrzeby są niewielkie. Nie potrzebuję Cadillaca ani innego wielkiego samochodu. Mam skromne gusta. Nie sądzę, żeby to zmieniło się kiedykolwiek, bo tak zostałem wychowany”.

„Pieniądze to nie potęga. Myślę, że prawdziwa siła polega na tym, żeby być panem własnego losu. Można zobaczyć ludzi u władzy, którzy nie mają władzy nad sobą, co znaczy, że tak naprawdę są bezsilni. Uważam, że jedyna prawdziwa siła to możliwość panowania nad własnym życiem”.

„Zawsze kierowałem się w życiu jakimiś celami, to znaczy stawiałem sobie cele i na ogół je osiągałem, bez względu na to jak trudne były początki. Po prostu chciałem, żeby się udało”.

„Kiedy myślę o czymś, co chcę osiągnąć, najważniejszą sprawą jest przemyślenie tego. Muszę to zrobić bardzo starannie, dokładnie zastanawiając się czego chcę. Dopiero wtedy mogę wytyczać drogę, która mnie tam zaprowadzi”.

* * *

Tom H. Barrett jest prezesem i dyrektorem firmy Goodyear. Pracuje dla niej od 1953 roku.

„Dorastałem w Topeka, w stanie Kansas. Nie mogłem doczekać się swoich dwunastych urodzin. Oznaczały one, że będę mógł już zacząć pracę w prowadzonej przez moją rodzinę firmie zajmującej się przetwórstwem drobiu”.

„Nie planowałem tego. Taka była konieczność. Dołączyłem do ojca i moich dwóch starszych braci i zacząłem uczyć się biznesu obdzierając pióra; obcinałem skrzydła, nogi i piersi; pakowałem, przygotowywałem nasze produkty dla klientów, którzy mieli je kupować i jeść. Można powiedzieć, że stałem przy linii produkcyjnej. W moim przypadku ukończenie dwunastu lat oznaczało osiągnięcie dorosłości. Nikt nie robił z tego jednak wielkiej sprawy”.

„W naszej rodzinie było dziesięcioro dzieci. Wszyscy chłopcy pracowali w fabryce. Dziewczęta więcej zajmowały się pracą w domu, której było sporo przy tak dużej rodzinie”. „W lecie pracowało się właściwie przez cały czas. W ciągu roku szkolnego po zajęciach roznosiłem gazety, a potem jeszcze szedłem do fabryki na parę godzin. Większość weekendów i wakacji spędzałem w fabryce. Było wtedy sporo roboty. Ojciec zachorował ciężko, gdy miał 50 lat i wtedy matka, ja i bracia musieliśmy przejąć prowadzenie interesu. Pracowałem tam aż do ukończenia szkoły średniej i za trudnienia się w firmie Goodyear”. „Nie słyszało się wówczas o „etyce pracy”. Przynajmniej ja nie słyszałem. Praca była sposobem życia, faktem. Najbliżej zdefiniowania własnej etyki pracy byłem chyba wówczas, kiedy uważałem, że ludzie którzy niewiele pracują, to lenie”.

„Dzisiaj porządna etyka pracy to silna podpora dla człowieka w każdym biznesie, zajęciu czy zawodzie z tego, co widzę, ludzie z taką etyką mogą przeskoczyć 75 procent ludzi ze swojej branży, nawet tych, którzy mają za sobą lepsze pochodzenie lub wykształcenie”.

„Postępy wymagają pewnych osobistych wyrzeczeń. Porządna etyka pracy to akceptuje. Pragnienie sukcesu musi górować nad komfortem i wygodą. Nałóg pracy to oczywiście niepożądana skrajność. Gdzieś pośrodku istnieje optymalna równowaga, którą zachowuje człowiek znajdujący zadowolenie w pracy i mający jeszcze w życiu czas na inne rzeczy”.

„Kiedy wychowywaliśmy z żoną trójkę naszych dzieci, dziewczynek, zwracaliśmy uwagę na to, żeby wcześnie zdobyły doświadczenia niezbędne do przyswojenia sobie etyki pracy. Nie mieliśmy firmy, do której moglibyśmy posłać dzieci, ale udało nam się zapoznać je z przyjemnością i nagrodą, jakie dają twórcze zachowania”

„Przez wszystkie lata swojego pobytu w szkole średniej otrzymywały od nas książki, jedzenie, ubranie, pieniądze na opłatę szkoły, ale własne pieniądze zarabiały pracując na przykład w restauracji, albo na plaży pilnując kąpieliska. Od ich zarobków zależało to, ile będą miały na swoje prywatne wydatki takie jak kino, płyty czy kosmetyki. Dzięki temu dzieci mogły uczestniczyć w naszym codziennym życiu i pracy. Zrozumiały, że do osiągnięcia sukcesu potrzebne są wyrzeczenia”.

„Patrząc wstecz, uważam, że moje dzieciństwo i młodość przeciążone były pracą kosztem takich spraw jak życie towarzyskie i sport. Gdybyście jednak poznali moją żonę, doszlibyście do wniosku, że moje życie towarzyskie jest znakomite”. „Myślę, że rodzice robią niedobrze, kiedy nie stwarzają swoim dzieciom możliwości i zachęty do tego, żeby wcześnie dowiedziały się czego wymaga urzeczywistnienie własnych oczekiwań. Kij do baseballa albo lalka zarobione dzisiaj, oznaczają zdolność do zarobienia na dom lub samochód w latach późniejszych. Etyka pracy nabyta poprzez wczesne doświadczenia staje się osobistą zdobyczą na całe życie”.

* * *

William Dearden był prezesem firmy spożywczej Hershey, produkującej między innymi czekoladę. Pracował tam od 1957 do 1985 roku.

„Między dziesiątym a dwunastym rokiem życia roznosiłem gazety, po 350 dziennie; kiedy umarła moja matka, znalazłem się w sierocińcu i pracowałem w gospodarstwie mlecznym do osiemnastego roku życia”.

„Nauczyłem się polegać na samym sobie i ciężko pracować, aby zdobyć dobre stopnie w szkole w celu otrzymania później dobrej pracy”. „Miałem też możliwości, których nie udało mi się wykorzystać. Jedną z nich była nauka gry na pianinie, a drugą nauka języka obcego”.

Dearden ma również kilka rad zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.

Dzieciom radzi: „Miejcie marzenia i pracujcie wytrwale, żeby je osiągnąć. Nie ma rzeczy niemożliwych, ale to ty musisz zadecydować, czego chcesz od życia”.

Rodzicom natomiast radzi: „Dajcie swoim dzieciom okazję do samodzielnego myślenia, ale pod dobrym przewodnictwem z waszej strony. Niech wcześnie poznają wartość ciężkiej pracy, ucząc się w ten sposób wartości pieniądza, polegania na sobie i dyscypliny”.

* * *

Robert Anderson jest prezesem i dyrektorem Rockwell International Corporation. Od 1946 do 1968 roku pracował także dla firmy Chrysler.

„Sukces w biznesie rzadko jest efektem uśmiechu losu. Czasami jest to wynik tego, że jest się we właściwym czasie w odpowiednim miejscu. Sukces w warunkach wolnej konkurencji jest zazwyczaj rezultatem poświęceń, wytrwałości i ciężkiej pracy - ogromu ciężkiej pracy”.

„Twoje możliwości radzenia sobie w biznesie zależą jednak również od twoich własnych zdolności. Twórcze podejście, podejmowanie ryzyka i niezależność myśli to elementy przedsiębiorczego ducha, który jest podstawą amerykańskiego biznesu”. „Łącząc wszystkie te elementy ze szczerym pragnieniem osiągnięcia doskonałości w każdym przedsięwzięciu, możesz być pewny, że zajmiesz miejsce wśród zwycięzców”.

„Ważne jest jednak, aby zacząć od zaraz. Pracuj pilnie w szkole, przyswajaj wszystko, co możesz, bierz udział w działaniach wszystkich szkolnych klubów, bądź na bieżąco ze wszystkim; co dzieje się w świecie i zgłębiaj dziedziny twoich szczególnych zainteresowań czy zamiłowań. Wszystko to przyczynia się w istotny sposób do ukształtowania naszych przyszłych zdolności przedsiębiorczych”.

* * *

Z. E. Barnes jest prezesem i dyrektorem Southwestern Bell Corporation. Z biznesem telefonicznym związany jest od 1941 roku. Jako dziecko, Barnes zarabiał pieniądze roznoszeniem gazet i strzyżeniem trawników.

„Rywalizacji nauczyłem się dzięki uprawianiu sportu. Przetrwałem lata kryzysu i bieda wiele mnie nauczyła. Myślę, że dzięki temu mam pozytywny stosunek do ludzi”.

Barnes powiedział też, że popełniał błędy. „Nie dawałem z siebie wszystkiego jako uczeń. Za bardzo polegałem na opinii innych”. Barnes radzi młodym ludziom: „Angażuj się! W szkole, we własnej społeczności. Poznaj prawdziwą wartość bycia pomocnym wobec innych”. „Rodzice powinni pomóc swoim dzieciom w ich edukacji. Bądźcie cierpliwi, ale stanowczy. Przekonujcie je do tego, żeby przemyślały swoje problemy zanim zaczną działać. Stój z boku i pozwól im dorosnąć”.

* * *

Howard S. Rich z firmy Laissez Faire Books, największej firmy wydawniczej na wolnym rynku, powiedział: „Już kiedy miałem pięć lat, wiedziałem, że zajmę się interesami. Wzorem był dla mnie ojciec, który prowadził małą firmę”. „Sprzedawałem komiksy, a w wigilię Wszystkich Świętych kredę okolicznym dzieciakom. Była inna niż ta z miejscowego sklepu. W gorące letnie wieczory sprzedawałem dla dodatkowego zarobku puste butelki”. „Był problem z zapasem kredy. Przez dwa dni było wielkie zapotrzebowanie i musieliśmy chodzić trzy kilometry, żeby ją zdobyć. Zamówiliśmy za mało”.

„Najlepsza rada, jaką mam dla młodych ludzi, to żeby podjęli pracę w małej firmie. Korzyść jest taka, że można wykonywać tam wiele rozmaitych zajęć”.

* * *

Pat Wagner z Colorado, prowadzi firmę pomagającą w nawiązywaniu kontaktów pomiędzy ludźmi z pomysłami i ludźmi posiadającymi środki do zainwestowania.

„Nie zarabiałem pieniędzy jako dziecko, ale zawsze miałem różnego rodzaju pomysły i chyba potrafiłem przekonać do nich innych. Lubiłem organizować coś, jak przedstawienie, do którego razem z moim najlepszym przyjacielem napisaliśmy tekst. Namówiłem szkołę, żeby pomogła mi w znalezieniu aktorów, tancerzy, muzyków itd; wyszła z tego całkiem niezła rzecz. Zaangażowanych było około stu ludzi. Rozprowadziliśmy bilety na wiele spektakli”. „Ale biznes był dla mnie czymś okropnym. Każdy w mojej rodzinie, kto się tym zajmował, był albo oszustem albo bankrutem. Ponieważ jednak chciałem mieć kontrolę nad moimi pomysłami i zarabiać pieniądze na ich realizację, biznes i kapitalizm pociągały mnie coraz bardziej. Bardzo lubiłem literaturę i chciałem wydawać książki, nauczyłem się zatem sztuki drukarskiej. Chciałem znaleźć sposób na to, by pomóc ludziom z mojej miejscowości w lepszym porozumiewaniu się, założyłem więc gazetę”.

„Pragnienie pieniędzy nie było najważniejsze przyzna to każdy, kto spojrzy na naszą firmę wydawniczą. Umiłowanie idei wolności i nienaruszalnych praw jednostki, oznaczało jednak dla mnie uznanie biznesu - przedsiębiorczości - za sposób na wprowadzenie w świat wspaniałych dzieł. Poezja, teatr, muzyka, taniec, literatura pojawiły się na świecie nie tylko dlatego, że ktoś okazał się twórcą, ale również dlatego, że ktoś wiedział, jak umieścić je na rynku”.

„Najlepsze, co mogę poradzić rodzicom, to żeby pozwolili swoim dzieciom popełniać błędy. Pozwólcie im dostrzec, że ZŁE WIEŚCI TO DOBRE INFORMACJE!!! Błędy to informacje, niepowodzenia także. Nie śpieszcie z pieniędzmi, kiedy dzieci przepuszczą swoje kieszonkowe na jakieś głupstwa, ale pomóżcie im zastanowić się nad tym, jak mają zdobyć pieniądze. Jeśli dziecko wybierze niewłaściwą drogę, ale taką, która jest zgodna z prawem i nie zagraża zdrowiu, niech spróbuje”.

* * *

Logan T. Robertson jest lekarzem w Północnej Karolinie:

„Jako nastolatek miałem wyjątkowe szczęście, bo spotkałem nauczyciela, który wpłynął zarówno na mój rozwój osobisty, jak i w końcu na moją drogę życiową. Miałem również szczęście, że moi rodzice chcieli, abym pogłębiał swoje zainteresowania i wykorzystał szczególną okazję, jak mi się nadarzyła”.

„Doktor Charles Noburn, niezwykle uzdolniony chirurg praktykujący w Asheville, zdobył mój szacunek i staliśmy się bliskimi przyjaciółmi. Kiedy miałem szesnaście lat, zaprosił mnie w czasie wakacji do szpitala, gdzie zamieszkałem w jego pokoiku służbowym i pomagałem mu jako sanitariusz”.

„Stwarzał mi wszelkie okazje do zapoznania się z praktyką lekarską i opieką nad chorymi. Zabierał mnie na liczne wizyty domowe, pozwalał przyglądać się operacjom. Nauczył mnie, jak ważne jest słuchanie pacjentów. Był dla mnie niedościgłym uczciwości, rzetelności, uprzejmości i godności”.

„Swoją postawą i postępowaniem zainspirował mnie do dążenia w moich działaniach do perfekcji; przepełniała go radość życia i satysfakcja z własnych dokonań. Nigdy o tym nie mówił, ale to biło z niego z niesłabnącą siłą”.

„Mimo że nie zarabiałem pieniędzy, otrzymałem najcenniejszą nagrodę. Miesiące wakacji spędzane w szpitalu zaprowadziły mnie szczęśliwie do akademii medycznej i stały się źródłem mojego życiowego powołania; zostałem pionierem medycyny przemysłowej i zapobiegawczej, i w wieku siedemdziesięciu lat wciąż czerpię radość ze swej pracy. A „Doktor Charlie” jest nadal energicznym człowiekiem o promiennych oczach mając lat dziewięćdziesiąt sześć… Odwiedzam go każdego tygodnia”.

„Zastanawiam się, czy ten rodzaj zdobywania doświadczeń, bez pouczania i rywalizacji, nie jest jedynym wartościowym sposobem nauczania młodych, nie tylko praktycznych umiejętności, ale także wiary w siebie, niezbędnej dla twórczego podejścia do rzeczy, dla rozwijania nowych pomysłów i realizowania ich. Stosunek opiekun-uczeń wzbogaca nieustannie obie strony”.

„Sądzę, że w kapitalizmie chodzi o coś więcej niż o szybsze i zręczniejsze sposoby na zrobienie forsy. System wolnorynkowy, podobnie jak każdy inny, jest o tyle dobry, o ile dobre są jego części. Ze złomu i brudnego oleju nie zrobi się sprawnej maszyny.”

* * *

Butler Shaffer jest prawnikiem w Kalifornii i autorem poczytnych tekstów o filozofii wolnego rynku. Oto jego rady dla dzieci:

„Powiedziałbym im to samo, co dorosłym: róbcie to, co sprawia wam radość samo w sobie. Inaczej mówiąc, szukajcie pracy, którą wykonywalibyście nawet bez zapłaty i nawet wówczas, gdybyście musieli zapłacić, żeby ją wykonywać. Po wielu latach pracy w zarządzaniu - jako specjalista od prawa pracy - doszedłem do wniosku, że praca wykonywana przede wszystkim dla pieniędzy - czy uzyskania jakiejkolwiek innej ubocznej korzyści (jak pozycja, władza itd.) - niemal zawsze wypaczy indywidualne uzdolnienia (prędzej czy później)”.

„O ile same pieniądze nie są ani złe ani dobre, jestem głęboko przekonany, że dążenie do czegokolwiek - także i do pieniędzy - jest źródłem większości nieszczęść w naszym życiu, ponieważ robimy w rezultacie to, czego nie cierpimy, żeby dostać to, co chcemy , to znaczy pieniądze. Sztuka polega na tym - i nie jest to trudne - żeby znaleźć taką pracę, która sprawia autentyczną radość sama w sobie, a dopiero później obmyślić jak wykonywać ją najlepiej w celu zarobienia przyzwoitych pieniędzy, zdobycia dobrej opinii, itd. Pieniądze to inaczej mówiąc nagroda za dobre wykonywanie różnych rzeczy pod warunkiem, że ludzie chcą za to płacić - a bardziej prawdopodobne jest, że będziesz je robił „dobrze” - i bardziej cieszył się życiem - jeśli sama praca sprawia ci radość”.

* * *

R. W. Bradford jest młodym człowiekiem, który z powodzeniem zajmuje się handlem metalami szlachetnymi w stanie Waszyngton.

„Swoje pierwsze prawdziwe zarobki zdobyłem w wieku 12 lat, kiedy roznosiłem po domach ogłoszenia, biorąc mniej niż wzięłaby poczta. Co sześć tygodni dostawałem kolejną porcję, tak więc zajęcie było dość regularne”.

„Zarabiałem tyle, że zbladły przy tym pieniądze uzyskiwane ze sprzedaży różnych towarów po domach, roznoszenia gazet czy uprzątania śniegu”.

„Miałem wtedy trzynaście lat. W mieście miała się odbyć parada urządzana dla turystów. Razem z bratem namówiliśmy miejscowego producenta Coca-Coli, żeby wypożyczył nam wielką chłodnię, a właściciela sklepu żelaznego, żeby pozwolił nam wykorzystać chodnik przed swoim sklepem. Kupiliśmy kilka bloków lodu, skrzynki z napojami i zaczęliśmy biznes.. Przez dwa dni zarobiliśmy po 35 dolarów na każdego - to była wielka forsa w 1961 roku”.

„Następnego roku działałem już samodzielnie, a inne dzieciaki prowadziły taki sam biznes, zatrudniłem zatem małe dzieci, to znaczy od siedmiu do jedenastu lat, do ładowania towaru na wózki i sprzedawania go wzdłuż trasy parady. W ciągu dwóch dni zarobiłem 75 dolarów”

„Kolejnego roku uznałem, że muszę dokonać rnodernizacji: rozszerzyłem asortyment na prażoną kukurydzę i lody, ale konkurencja zmniejszyła moje zyski do około 75 dolarów. W następnym roku zyski z mojego przedsięwzięcia oddałem na cele społeczne. Dla pomagających mi była to również dobrowolna praca społeczna. Szło nam bardzo dobrze”.

„Kiedy miałem czternaście lat, moi rodzice wpadli na pomysł prowadzenia lodziarni, żeby ich dzieci mogły zarobić pieniądze. Matka prowadziła księgowość, ojciec załatwił pożyczkę i umowę z firmą produkującą lody. Pracowały jednak dzieci”.

„Wkrótce stało się jasne, że dla mojego brata i sióstr sklep był jedynie sposobem na zarobienie drobnych pieniędzy, i to tylko wtedy, kiedy akurat ich potrzebowali. Pozwoliło mi to pracować o wiele dłużej (60-70 godzin tygodniowo) i zarobić jeszcze więcej pieniędzy. Szybko też zacząłem zarządzać całym przedsięwzięciem, decydując o takich sprawach jak zmiany w sposobie sprzedaży i reklamie”.

„Szło nam nieźle. Z ksiąg rachunkowych wynikało, że zarabiałem dolara i piętnaście centów za godzinę w pierwszym roku i dolar czterdzieści w roku następnym. Wiele nauczyłem się, jeśli chodzi o biznes lodziarski, zarówno z praktyki, jak i z książek o produkcji lodów i rozpoznawaniu rynków zbytu”.

„Radzę młodym ludziom, którzy chcą być przedsiębiorcami, by doświadczyli „prawdziwego świata ” zakładając samodzielny biznes. Dla chętnych jest mnóstwo możliwości. Zajmując się biznesem związanym z obrotem cennymi monetami, bez przerwy prowadzę interesy z nastoletnimi (i młodszymi) przedsiębiorcami, którzy stali się specami w tej dziedzinie. Możliwości są również w tak odmiennych dziedzinach jak licytacje i obrót surowcami wtórnymi. Młody człowiek musi mieć oczy otwarte i ruszać głową - możliwości są zawsze”.

„Myślę, że straciłem o wiele za dużo czasu na formalną edukację. Po szkole średniej uczyłem się dalej przez cztery lata. Przepełniała mnie żądza wiedzy i poświęcałem mnóstwo czasu, usiłując przekonać innych studentów i profesorów do niektórych moich bardziej osobliwych zapatrywań. Było to, wydaje misię, bardzo przyjemne. Ale zdobywając dyplom, straciłem wiele czasu”.

„Patrząc wstecz, myślę, że edukację zdobyłem sam, a uczelnia dała mi niewiele więcej jak bibliotekę, kilku profesorów, z którymi mogłem się spierać, i także sposobność uniknięcia poboru do wojska”.

„Byłoby o wiele lepiej dla mnie, gdybym znacznie wcześniej wziął za siebie odpowiedzialność i poszedł do pracy, albo założył biznes”.

„Moim zdaniem każdy - bez względu na to, ile ma lat - kto chce być przedsiębiorcą, powinien mieć odwagę i próbować. Jeśli chodzi o mnie, kiedy zdobyłem się na odwagę i spróbowałem zająć się wyłącznie prowadzeniem własnego biznesu, od razu miałem sukcesy. Czas, jaki spędziłem na rozmyślaniach o tym, przygotowaniach, planowaniu, itd.., okazał się bezproduktywny, po prostu stracony”.

* * *

Michael E. North jest inżynierem. North radzi:

„Planuj różne samodzielne przedsięwzięcia, ale naucz się doprowadzać rzecz do KOŃCA, a kiedy będziesz miał około dwunastu lat, zacznij poszukiwać możliwości podjęcia pracy. Jest całe mnóstwo rzeczy do zrobienia. Wielu ludzi chętnie skorzysta z rzetelnej pomocy przy takich zajęciach, jak prace w domu i na podwórzu, malowanie, uprzątanie śniegu, pilnowanie dzieci, itd. Nie musi to być regularna praca, zresztą zdaje się, że nie pozwalają na to przepisy . Poza tym musiałbyś wówczas płacić zbyt wysokie podatki”.

* * *

Russell Kerkman jest inżynierem elektrykiem w Milwaukee w stanie Wisconsin. Pierwsze prace, jakie podejmował, to uprzątanie śniegu i strzyżenie trawników, roznoszenie gazet, a także malowanie domów w czasie letnich wakacji. Pracował również jako dozorca, pomocnik hydraulika i stolarz.

„Poza doświadczeniami zdobytymi w pracy, dzięki którym mogłem poznać nowych ludzi, bardzo ważne było także i to, że rodzice sprzyjali mojemu zainteresowaniu matematyką i innymi naukami ścisłymi. Pamiętam jak dziś, kiedy tata wracał po długim dniu pracy i przesiadywał ze mną popołudniami w moim laboratorium chemicznym, a potem znowu szedł do jeszcze innej pracy”.

„Być może wyda się to banalne, ale bardzo dużo dowiedziałem się o ludziach grając w baseball. Byli tacy, którzy chcieli wygrać za wszelką cenę, tacy którzy lekceważyli ludzi mizerniejszej postury, ale także tacy, którzy wiedzieli, że to tylko gra. To zabawne, ale ci ostatni wciąż należą do grona moich znajomych, podczas gdy tamci ulecieli mi z pamięci i nie liczą się dla mnie w jakiś szczególny sposób”.

„Myślę jednak, że młodzi ludzie powinni spędzać mniej czasu na różnych zawodach sportowych, natomiast poświęcać go więcej na zdobywanie rozmaitych doświadczeń w pracy pozwalających lepiej zrozumieć ludzi i świat”.

„Najlepsze, co rodzice mogą zrobić dla swoich dzieci, to wyłączyć to ogłupiające pudło, telewizor! Przestańcie im na wszystko pozwalać. Przekonujcie je, żeby pracowały na to, co dostają. Nie wpadajcie w taką pułapkę, jak wielu dzisiaj, którzy wierzą, że robią swoim dzieciom przysługę, ułatwiając im życie. Im szybciej dzieci zrozumieją prawdziwy świat, tym lepiej”.

„Kiedy młodzi ludzie idą do szkoły ponadpodstawowej, powinni skorzystać z różnorodnej oferty kursów zawodowych. Jeśli ktoś chce uczyć się dalej po szkole średniej, pamiętaj, żebyś mógł popracować też trochę w sklepie. Ja tego nie robiłem, ale na szczęście mój ojciec stworzył mi możliwości zdobycia nieco doświadczenia w handlu. I na odwrót. Jeśli nie chcesz kształcić się dalej, idź koniecznie na jakieś kursy z zakresu matematyki czy innych nauk ścisłych”.

* * *

Każdy z cytowanych ludzi to odrębna, odmienna od innych osobowość. W tym, co mówią, pojawiają się wprawdzie pewne cechy wspólne, jak poczucie własnej wartości czy gotowość do podejmowania ryzyka, ale bardzo różne były sposoby, jakimi prowadzili swoje działania na wolnym rynku. Także i ty różnisz się od wszystkich. Dzielimy wspólnie te same cechy ludzkie, ale każdy z nas stanowi ich niepowtarzalną mieszankę. Nie ma nikogo takiego jak ty. Bez względu na to, czego możesz się nauczyć na przykładzie życia innych osób, za to, co robisz i za twoje życie odpowiedzialny jesteś ty sam.

W systemie, w którym ludzie mają swobodę otwartego i nieskrępowanego handlu, w którym wolno im posiadać własne domy, narzędzia oraz pomysły, a także owoce swoich pomysłów i pracy, najlepsze jest to, że istnieje szerokie pole możliwości dla nieskończonego zróżnicowania indywidualności ludzkich i twórczego działania człowieka. Jest tu miejsce także i dla ciebie. Miejsce, które możesz zdobyć sam. w niektórych częściach świata możesz znaleźć takie miejsce tylko wtedy , gdy urodziłeś się we ” właściwej” rodzinie. Gdzie indziej z kolei, jakąś szczególną rolę w życiu odegrasz tylko wówczas, jeśli przyłączysz się do właściwego przywódcy i będziesz deklamował dokładnie słowa jakiejś politycznej wiary. Ale tam, gdzie ludzie mają swobodę handlu, mogą również swobodnie znaleźć swoje miejsce w świecie i robić to, co najlepiej potrafią.

Oczywiście nie każdy z tego korzysta. Niektórzy wolą nigdy nie podejmować ryzyka i będą czuć się o wiele lepiej pracując stale dla kogoś innego. Chcą, aby ktoś inny podjął ryzyko. Niektórzy mogą nawet nie chcieć myśleć samodzielnie. Wolą, żeby ktoś inny powiedział im, co i kiedy mają robić, a nawet co mają myśleć. W wolnym społeczeństwie jest miejsce dla każdego. Ale ludzie, którzy coś tworzą, którzy mają nowe, fascynujące pomysły , którzy ciężko i efektywnie pracują, którzy robią to, co powinno być zrobione i co ludziom jest potrzebne - ci mają szczególne znaczenie. Są autorami zmian oddziałujących na nasze życie. Są na pewno i tacy ludzie, którym nie wszystko się podoba. Niektórzy potrafią nawet powiedzieć, dlaczego nie podoba im się jakaś część systemu wolnokonkurencyjnego, czy nawet cały system. W dobrej wierze sądzą, że gdyby sami mogli pokierować biegiem spraw, zrobiliby to lepiej. Aby tego dokonać, chcą władzy politycznej.

Tak się jednak dzieje, że przez wiele lat, i na całym świecie, system rynkowy sprawdza się najlepiej i przynosi najwięcej dobra (i dóbr) największej ilości ludzi; I ty możesz być częścią tego systemu i to niezależnie od tego, jak jesteś młody. To nie jest sprawa wieku. To sprawa ducha i woli. A także sprawa twojej własnej osobistej decyzji. Jeśli zdecydujesz się pracować w naszym społeczeństwie jako przedsiębiorca, będziesz zaangażowany w coś więcej niż tylko w robienie pieniędzy. Będziesz zmieniał sposób ludzkiego życia. Nowe wynalazki, nowe sposoby pracy, nowe produkty i nowe usługi zawsze zmieniają ludzkie życie. Kiedy zmiany te dokonują się na rynku, można dokonać ich bez użycia przemocy , a jeśli wyrządzają szkodę środowisku lub innym ludziom, można je powstrzymać. Ludzie wnoszący do sądu skargi na producentów złych towarów , albo na trucicieli środowiska, wiele już zrobili na rzecz naprawy szkód, jakie mogą powstać przy gospodarce rynkowej. Zmiany polityczne natomiast dokonują się często przy użyciu przemocy, a przynajmniej pociągają za sobą użycie siły przeciw ludziom, aby podporządkować ich woli polityków.

W społeczeństwie wolnorynkowym zmiany powinny dokonywać się stale, tak samo jak w świecie przyrody. Ponieważ dokonują ich pojedynczy ludzie podejmujący indywidualne przedsięwzięcia, zmiany mogą być niewielkie, a nawet eksperymentalne. Jeśli nie zdają egzaminu, można z nich zrezygnować. Jeśli funkcjonują należycie, można je powielać i ulepszać. Społeczeństwo, które postępuje krok za krokiem w oparciu o indywidualną inicjatywę, nie musi bać się wielkich wstrząsów zdarzających się wtedy , gdy np. cały rząd robi wielkie błędy.

Jeśli wcześnie zaczniesz myśleć o własnych przedsięwzięciach, odniesiesz pewną szczególną korzyść. Nabierzesz dzięki temu nawyku rozumienia życia jako ciągłej i wiecznej przemiany. Nie będziesz się obawiał zmieniać się samemu wraz z przemianami, jakie niesie czas i wraz z dostępem do nowych informacji i narzędzi. Nie znajdziesz się w strasznej sytuacji ludzi, którzy uważają, że mogą robić tylko jedną rzecz i tylko w jednej firmie przez całe swoje życie. Kiedy zmieniają się czasy i zmieniają się firmy, ludzie tacy zostają na lodzie. Muszą przemyśleć całe swoje życie i zapewne przygotować się na nowo do jakiejś pracy, o której nigdy przedtem nie myśleli.

Przedsiębiorcy, nawet młodzi, wiedzą, że każdy dzień to nowe wyzwanie. Wiedzą, że uczyć się trzeba całe życie. Wiedzą, że nauka to nie jest tylko to, co robi się w szkole. Człowiek uczy się każdego dnia, jeśli tylko jest czujny i rozważny. Zdają sobie również sprawę, że zdolność do myślenia obejmuje zdolność do zmiany , do przystosowania się, do wykorzystania nowych narzędzi i informacji. Zmiana, która może wydawać się pewnym ludziom zagrożeniem, dla przedsiębiorcy będzie okazją i wyzwaniem do działania. Zdolność dostrzegania okazji w zmianie jest cechą tak ludzką, że nie powinno się jej ograniczać do jakiegokolwiek stylu pracy czy życia. Jest to po prostu cecha istot ludzkich. Jest naturalna. To część świata przyrody.

Nigdy natomiast nie powinno się zmieniać twoje osobiste poczucie własnej wartości i własnych możliwości. W naszym szybko zmieniającym się świecie będzie prawdopodobnie okazywać się, że wszelkie umiejętności po pięciu czy dziesięciu latach są już przestarzałe. Ale twoje osobiste zasady, twój szacunek do siebie, twoja zdolność myślenia (a nie wchłaniania „faktów”) - stanowią część twojego wnętrza przez całe twoje życie.

Powodzenia - w pracy, w myśleniu i w życiu!

wolnosciowe_czytanki/prekursorzy/kapitalizm_dla_dzieci/madre_slowa.txt · ostatnio zmienione: 2008/06/22 03:54 (edycja zewnętrzna)