3.Kapitalizm a społeczeństwo oparte na kryteriach "urodzenia" i pochodzenia
Zanim omówimy ten punkt konieczne jest podkreślenie charakterystycznej cechy kapitalizmu w porównaniu z tą, która charakteryzuje system społeczeństwa opartego na kryteriach „urodzenia” i pochodzenia, które to społeczeństwo dla uproszczenia nazwać można stanowym.
Dość często porównuje się przedsiębiorców i kapitalistów w ekonomii rynkowej do arystokratów w społeczeństwie stanowym. Podstawą takiego porównania jest stosunkowa zamożność obu grup, w przeciwieństwie do stosunkowej biedy innych. Jednakże, powoływanie się na tę metaforę może dawać złudzenie, że nie ma podstawowych różnic między majętnością arystokratów a zamożnością „burżuazji” lub kapitalistów. Majętności arystokratów nie są zjawiskiem rynkowym, lecz wywodzą się one głównie z podbojów, z hojności zwycięzcy. Kresem tych majętności i zamożności może być ich unieważnienie przez dawcę, zabranie przez innego zwycięzcę, lub też ich roztrwonienie. Feudał nie zaopatruje konsumentów w dobra i dlatego obojętne mu są opinie gminu.
Przedsiębiorcy i kapitaliści natomiast zawdzięczają zamożność swym klientom. Tracą ją w momencie gdy ktoś inny zaopatruje klientów lepiej i taniej niż oni sami.
Nie jest celem niniejszego opracowania opisywanie historycznych warunków, które doprowadziły do powstania kastowych i stanowych instytucji i do podziału na dziedziczne grupy o różnych prawach, pozycjach społecznych i legalnie uświęconych przywilejach i ograniczeniach. To co dla nas jest ważne to fakt, że zachowanie istnienia instytucji feudalnych było nie do pogodzenia z systemem kapitalistycznym. Ich obalenie i ustalenie zasady równości wobec prawa usunęło bariery dzielące ludzkość od możliwości korzystania ze wszystkich tych dobrodziejstw, które jedynie system prywatnej własności środków produkcji i prywatna przedsiębiorczość czyni możliwym.
W społeczeństwie opartym na kastach, stanach lub na statusie, pozycja indywidualnego człowieka jest ustalona. Z urodzenia przypisany jest on do określonej warstwy społecznej, a jego pozycję w społeczeństwie wyznaczają prawa i przepisy, które definiują przysługujące tej warstwie określone przywileje i obowiązki, oraz dotyczące ją ograniczenia. W przypadkach wyjątkowego szczęścia lub pecha, rzadkie jednostki mogą dostąpić awansu społecznego, lub doznawać społecznej degradacji. Z reguły jednak warunki życia poszczególnych członków określonej warstwy społecznej mogą polepszyć się lub pogorszyć tylko ze zmianą warunków życia tej warstwy jako całości. Człowiek nie jest najpierw obywatelem, a następnie członkiem określonej warstwy społecznej, lecz odwrotnie, jest członkiem tej ostatniej i tylko dzięki temu staje się pośrednio częścią narodu i obywatelem. Dlatego jeśli wchodzi on w kontakt z rodakiem należącym do innej warstwy, nie poczuwa się z nim do wspólnych więzi a raczej odczuwa tę przepaść, która dzieli go od ludzi o innym statucie społecznym. Ta odmienność znalazł odbicie w zwyczajach językowych i sposobie ubierania się. Swego czasu np. europejska arystokracja lubiła posługiwać się językiem francuskim. Szlachta używała języka rodzimego, podczas gdy niższe warstwy mieszkańców miast i wsi trzymały się lokalnych dialektów, żargonów i gwar, które często bywały niezrozumiałe dla ludzi „dobrze wychowanych”. Różne stany ubierały się odmiennie i trudno było się pomylić w rozpoznaniu do jakiej warstwy społecznej należy spotkany nieznajomy.
Chwalący dobre starych czasy wymierzają swą krytykę głównie przeciw zasadzie równości wszystkich wobec prawa, która znosiła przywileje stanowe i tytuły. Mówiąc, że przez tę zasadę społeczeństwo zatraciło swą „organiczną” złożoność na rzecz „amorficznych” mas. Masy te są najwyższą instancją, a ich przyziemny materializm zastąpił szlachetne wzory minionych wieków. Pieniądz jest królem. Ludzie bezwartościowi opływają w dostatek i bogactwa, podczas gdy zasłużeni i wartościowi nie posiadają nic.
Krytyka ta dyskretnie daje do zrozumienia, że w danych czasach arystokraci wyróżniali się prawością, i że zawdzięczali posiadany status społeczny i dochody swej moralnej i kulturalnej wyższości. Chyba nawet nie ma potrzeby rozprawiania się z tą bajką. Wstrzymując się od jakichkolwiek sądów wartościujących, historyk może jednak przypomnieć, że wyższa arystokracja głównych krajów Europy składała się w istocie z potomków tych wojowników, dworzan i kurtyzan, którzy w wyniku wojen, głównie religijnych i dynastycznych XVI i XVII wieku znaleźli się, dzięki swemu przezornemu wyborowi, w obozie zwycięzcy w danym kraju.
Aczkolwiek konserwatywni i „postępowi” przeciwnicy kapitalizmu nie zgadzają się między sobą w ocenie dawnych ustrojów, są oni całkowicie zgodni w potępianiu wzorca społeczeństwa kapitalistycznego. W ich ocenie, nie ci zdobywają dobrobyt i uznanie, którzy przysługują się współobywatelom, ale lekkomyślni i bezwartościowi ludzie. Obie grupy pretendują do tego, że ich celem jest znalezienie metod „rozdziału” dóbr, słuszniejszych od wyraźnie niesprawiedliwych metod panujących w systemie kapitalizmu wolnorynkowego.
Otóż nikt nigdy nie twierdził, że w warunkach nieskrępowanego kapitalizmu będzie się najlepiej powodziło tym osobnikom, którzy z punktu widzenia odmiennych kryteriów wartości, powinni być wyróżnieni. Kapitalistyczna demokracja rynku nie wynagradza ludzi na zasadzie ich „prawdziwych” zalet, wrodzonych wartości, czy moralnych walorów. Nie ocena zasług człowieka oparta na „absolutnej” zasadzie sprawiedliwości zapewnia większe czy mniejsze powodzenie, lecz jego ocena przez innych ludzi, którzy stosują wyłącznie miarę swych własnych potrzeb, życzeń i celów. Jest to właśnie dokładnie to co oznacza demokratyczny system rynkowy. Konsumenci są wszystkim - oni są władcami i chcą być zadowalani.
Np. miliony ludzi lubi pić pinka-pinkę, napój przyrządzany przez światową kompanię Pinka-Pinka. Miliony ludzi lubi detektywistyczne książki, „dreszczowce”, ilustrowane gazety, walki byków, boks, whisky, papierosy, gumę do żucia. Miliony ludzi wybiera rządy, które pragną zbrojeń i prowadzą wojny. W ten sposób przedsiębiorcy, którzy dostarczają w sposób najlepszy i najtańszy wszystkich rzeczy potrzebnych do zaspokajania tych potrzeb czy zachcianek-osiągają powodzenie i bogactwo. Co się liczy, w ramach rynkowej gospodarki to nie akademicka ocena wartości, ale praktyczne wartościowanie dokonywane przez ludzi, wyrażające się w kupowaniu lub w powstrzymywaniu się od zakupów.
Jest tylko jedna rada dla malkontentów narzekających na nieuczciwość systemu rynkowego. Jeśli chcesz zdobyć majątek, próbuj zadowolić publiczność przez zaoferowanie jej czegoś co tańsze, lub co ona najbardziej lubi. Próbuj zastąpić pinka-pinkę skomponowanym przez siebie napojem. Równość wobec prawa daje ci siłę do rzucania wyzwania każdemu milionerowi. Na rynku nie sabotowanym restrykcjami narzucanymi przez rządy-tylko ty jesteś sobie winien, jeśli swymi osiągnięciami nie zdystansujesz „króla” czekolady, gwiazdy filmowej czy mistrza w boksie.
Lecz jeśli wyżej sobie cenisz satysfakcję jaką ci daje pisanie poezji lub rozpraw filozoficznych, od bogactwa jakiego możesz dorobić się w branży odzieżowej, lub w boksie zawodowym, masz pełną wolność takiego wyboru. Oczywiście nie zarobisz wtedy takich pieniędzy jak ci, którzy obsługują większość, gdyż takie jest prawo ekonomicznej demokracji rynku. Ci którzy zaspokajają potrzeby małej grupy ludzi, zbiorą mniej głosów/dolarów niż ci, którzy zaspokajają potrzeby większości ludzi. Zarobki gwiazdy filmowej przewyższają zarobki filozofa, a producenci pinka-pinki górują nad zarobkami nad kompozytorem symfonii.
Ważne jest zdawanie sobie sprawy, że korzystanie ze sposobności do konkurowania do nagród, które społeczeństwo ma do rozdzielenia, jest zwyczajem społecznym i nie może usuwać lub leczyć wrodzonych ułomności u tych, którzy, w porównaniu z innymi ludźmi dotknęła dyskryminacja natury. Nie może też zmienić faktu, że wielu rodzi się chorymi lub staje się kalekami w okresie swego życia. Biologiczne wyposażenie danego człowieka, określa i ogranicza pole działalności, na które może on służyć on innym. Klasa ludzi, którzy mają zdolność niezależnego myślenia jest oddzielona przepaścią nie do pokonania od tych, którzy tej zdolności nie posiadają.